<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886</id><updated>2012-02-17T08:56:52.205+01:00</updated><title type='text'>likenewspaper</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://likenewspaper.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>88</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-9000538317827685117</id><published>2012-01-21T08:34:00.004+01:00</published><updated>2012-01-21T10:55:56.404+01:00</updated><title type='text'>Kontrabanda dotarła, tymczasem Kodak zbankrutował</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DBlEJQymU8s/Txpqn2FvqTI/AAAAAAAABp8/TuNITdmh6HA/s1600/01+na+bloga" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="276" src="http://2.bp.blogspot.com/-DBlEJQymU8s/Txpqn2FvqTI/AAAAAAAABp8/TuNITdmh6HA/s640/01+na+bloga" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-O99NBWgiqUA/TxprT6_-FvI/AAAAAAAABqU/Mh-LAVqu2Fw/s1600/na+bloga+kontrabanda" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="448" src="http://4.bp.blogspot.com/-O99NBWgiqUA/TxprT6_-FvI/AAAAAAAABqU/Mh-LAVqu2Fw/s640/na+bloga+kontrabanda" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Strefe przysłał mi jednorazowe aparaty Kodaka. Nawet po doliczeniu kosztów przesyłki z Polski wyszło taniej niż gdybym kupił jednorazówki w Vancouver. Mam pomysł na cykl zdjęć, które zamierzam zrobić przy użyciu jednorazówek. Tymczasem w czwartek amerykańska firma Eastman Kodak Company ogłosiła bankructwo. Czy to koniec legendy? To Kodak wprowadził na rynek aparaty fotograficzne dostępne dla amatorów i sprawił, że filmy na rolkach 35 mm stały się popularne, tym samym wytyczając standardy fotografii małoobrazkowej. Przy użyciu aparatu Kodaka amerykańscy astronauci uwiecznili lądowanie na Księżycu w 1969 roku. Na błonie filmowej Kodaka nakręcono ponad 80 filmów nagrodzonych Oskarem. I to właśnie w firmie Kodak stworzono pierwszy aparat cyfrowy w 1975 roku, który stał się przyczyną bankructwa. Kodak nie potrafił sprostać konkurencji z producentami aparatów cyfrowych z Azji, takimi jak Canon czy Nikon. Czy to koniec legendy? Na pewno skończyła się pewna epoka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-9000538317827685117?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9000538317827685117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9000538317827685117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2012/01/kontrabanda-dotara-tymczasem-kodak.html' title='Kontrabanda dotarła, tymczasem Kodak zbankrutował'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-DBlEJQymU8s/Txpqn2FvqTI/AAAAAAAABp8/TuNITdmh6HA/s72-c/01+na+bloga' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-8537305188359553400</id><published>2012-01-16T09:22:00.011+01:00</published><updated>2012-02-17T08:56:52.233+01:00</updated><title type='text'>Running the Show: Governors of the British Empire 1857 - 1912</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Istniało kiedyś imperium, które rządziło jedną czwartą światowej populacji i zajmowało taką samą część powierzchni ziemi, dominując niemal na wszystkich oceanach. Imperium Brytyjskie było największym imperium w dziejach ludzkości. Powstawało przez niemal 300 lat wskutek działalności handlowej, działalności osadniczej i podbojów monarchii brytyjskiej. Największy rozkwit Imperium Brytyjskiego miał miejsce za panowania królowej Wiktorii, tereny zależne od władzy w Londynie były porozrzucane wówczas po wszystkich kontynentach świata, przez co zyskało miano &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;imperium nigdy niezachodzącego słońca". Tym ogromnym terytorium niełatwo było zarządzać z archipelagu deszczowych wysp na północno - zachodnim wybrzeżu Europy i dlatego właśnie powołano stanowisko gubernatora generalnego, najwyższe w administracji kolonialnej, który sprawował władzę na terytoriach zależnych w imieniu Korony Brytyjskiej. Czy to oznacza, że gubernator generalny opływał w dostatki, miał liczną służbę, wysokie wynagrodzenie, nieustannie podróżował i dodatkowo cieszył się szacunkiem i uznaniem, zarówno w rządzonym przez siebie dominium, jak i w odległym Londynie? Owszem, bywało i tak. Jednocześnie piastowane przez gubernatora stanowisko niosło ze sobą ogromną odpowiedzialność, często oznaczało przytłaczającą samotność, życie w poczuciu zagrożenia ze strony ludów tubylczych i przede wszystkim kłopoty ze zdrowiem przez niemal cały okres pobytu na nieznanym lądzie. Jak wyglądało życie gubernatora, który sprawował władzę w imieniu Imperium Brytyjskiego, opisuje &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; Stephanie Williams &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;w książce &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Running the Show: Governors of the British Empire 1857 - 1912". Pierwszych gubernatorów w żaden sposób nie przygotowano do objęcia stanowiska. Mało tego, niewiele było wówczas wiadomo na temat miejsca, do którego zostali skierowani. Przekazano im za to listę zadań, które byli zobowiązani wykonać ku chwale Korony Brytyjskiej. Wiliam Thomas Denison przygotowując się do objęcia funkcji gubernatora Tasmanii, gdzie miał spędzić pięć lat, zabrał w podróż ze sobą &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;kilkudziesięciu pracowników i &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;wszystko, co było niezbędne do zbudowania posiadłości, gdyż nie miał żadnej wiedzy jakie zastanie w kolonii warunki. Henry Hesketh Bell omal nie zginął w 1892 roku, w trakcie rejsu na australijskie Złote Wybrzeże. Podczas sztormu zatonęła większość jego towarzyszy. To był jedynie początek. Niemal cały pobyt na australijskim wybrzeżu oznaczał dla Bella walkę z dezynterią, malarią i tropikalną gorączką. Arthur Gordon, pierwszy gubernator Fiji, przez długi okres swego pobytu na tropikalnej wyspie mieszkał wraz z żoną i dwójką dzieci w prowizorycznej chatce z trzciny. Jednak mimo czyhających niebezpieczeństw i niewygód nie brakowało w wiktoriańskiej Anglii śmiałków gotowych ryzykować życie w imię sławy Imperium Brytyjskiego. Dla wielu służba w odległych koloniach była jedyną drogą do polepszenia swego skromnego bytu, które wiedli na Wyspach Brytyjskich. I gdy po latach powrócili w swe rodzinne strony, bogaci i obdarowani w tytuły szlacheckie, okazało się, że nikt na nich nie czekał, a praca, której poświęcili swe życie, dla większości Brytyjczyków była mało istotna. Także dziś, dawno po rozpadzie Imperium Brytyjskiego, praca gubernatorów generalnych nie cieszy się zbytnim zainteresowaniem, nawet wśród historyków. Tym bardziej uważam, że warto przeczytać książkę Stephanie Williams &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Running the Show: Governors of the British Empire 1857 - 1912". Jak dotąd nie ukazał się polski przekład, być może jedno z wydawnictw w Polsce się wkrótce pokusi. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-8537305188359553400?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8537305188359553400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8537305188359553400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2012/01/running-show-governors-of-british.html' title='Running the Show: Governors of the British Empire 1857 - 1912'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2157418477076400946</id><published>2011-12-25T00:24:00.006+01:00</published><updated>2012-01-06T04:00:48.577+01:00</updated><title type='text'>Kanadyjska zima, polski jazz</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_ccZpsIUsk8/TvewhtUtV4I/AAAAAAAABkY/61XG5r6ZTIc/s1600/poprawiony+5" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="330" src="http://1.bp.blogspot.com/-_ccZpsIUsk8/TvewhtUtV4I/AAAAAAAABkY/61XG5r6ZTIc/s640/poprawiony+5" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jakby  ktoś pytał, to informuję, że śnieg w Vancouver nie pada, za to opady  deszczu są niemal codziennością. Vancouver leży na zachodnim brzegu  Kanady, w prowincji Brytyjska Kolumbia, przy ujściu rzeki Fraser do  Pacyfiku. Vancouver jest miastem centralnym, oprócz niego w skład  aglomeracji miejskiej wchodzą Delta, Coquitlam, Surrey, Richmond, Burnaby,&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; New Westminster i North Vancouver.&lt;span style="font-family: verdana;"&gt; Strzałka na mapie po prawej wskazuje, gdzie mieszka autor tego bloga&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2157418477076400946?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2157418477076400946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2157418477076400946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/12/kanadyjska-zima-polski-jazz_26.html' title='Kanadyjska zima, polski jazz'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_ccZpsIUsk8/TvewhtUtV4I/AAAAAAAABkY/61XG5r6ZTIc/s72-c/poprawiony+5' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5587142185116032246</id><published>2011-12-04T10:37:00.013+01:00</published><updated>2012-01-23T06:20:48.777+01:00</updated><title type='text'>Go Canucks Go</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XWZdHuHhLLw/Tvb56pyHaRI/AAAAAAAABh0/vmq4m4Z7PqA/s1600/poprawiony.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-XWZdHuHhLLw/Tvb56pyHaRI/AAAAAAAABh0/vmq4m4Z7PqA/s640/poprawiony.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Trzy lotniska. Dwa samoloty. Ponad dwanaście godzin lotu łącznie. Trzy sztuczne posiłki. Jeden hostel na Hastings. Dwie wizyty w urzędzie. Jeden nowy numer telefonu. Kilku nowych, interesujących znajomych. Jeden wynajęty pokój w Collingwood. To najważniejsze wydarzenia z ostatnich dni. Czy czegoś aby nie pominąłem? Zapewne tak. Pozdrowienia z Vancouver. To ponoć jedno z najlepszych miejsc do życia na świecie. Postaram się dać znać, czy jest tak faktycznie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5587142185116032246?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5587142185116032246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5587142185116032246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/12/go-canucks-go.html' title='Go Canucks Go'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XWZdHuHhLLw/Tvb56pyHaRI/AAAAAAAABh0/vmq4m4Z7PqA/s72-c/poprawiony.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4957476555632132911</id><published>2011-11-24T22:57:00.002+01:00</published><updated>2012-02-08T06:47:18.345+01:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-k68PbeKGvz0/TtKvNZgTUYI/AAAAAAAABd8/rCRxksV2EkE/s1600/raz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="356" src="http://1.bp.blogspot.com/-k68PbeKGvz0/TtKvNZgTUYI/AAAAAAAABd8/rCRxksV2EkE/s640/raz.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3YrmQHLO20w/TtKvTSLo7-I/AAAAAAAABeE/JBOjD7vpsEo/s1600/dziesiec.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/-3YrmQHLO20w/TtKvTSLo7-I/AAAAAAAABeE/JBOjD7vpsEo/s640/dziesiec.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QOWO7VcKfN0/TtKvYmijkzI/AAAAAAAABeM/mUa3PHLt7dc/s1600/trzynascie.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://1.bp.blogspot.com/-QOWO7VcKfN0/TtKvYmijkzI/AAAAAAAABeM/mUa3PHLt7dc/s640/trzynascie.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mKLgcjMgNgk/TtKvaHkhUeI/AAAAAAAABeU/FyalyvCpj8Y/s1600/cztery.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="324" src="http://4.bp.blogspot.com/-mKLgcjMgNgk/TtKvaHkhUeI/AAAAAAAABeU/FyalyvCpj8Y/s640/cztery.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-csH_IBgX_0o/TtKvcf_72hI/AAAAAAAABec/cVdjqLp3XFM/s1600/szesc.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://1.bp.blogspot.com/-csH_IBgX_0o/TtKvcf_72hI/AAAAAAAABec/cVdjqLp3XFM/s640/szesc.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-rcc_Xmyxbe4/TtKveFOz63I/AAAAAAAABek/WujtwHV-l7U/s1600/jedenascire.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://2.bp.blogspot.com/-rcc_Xmyxbe4/TtKveFOz63I/AAAAAAAABek/WujtwHV-l7U/s640/jedenascire.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-s-D3RejjJJg/TtKvn1KMvvI/AAAAAAAABes/KPsfyDLTz6w/s1600/dwanascie.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="382" src="http://3.bp.blogspot.com/-s-D3RejjJJg/TtKvn1KMvvI/AAAAAAAABes/KPsfyDLTz6w/s640/dwanascie.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-GIVB01g3UhY/TtKvrtJooiI/AAAAAAAABe0/w1ddBkMGh7A/s1600/dwa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/-GIVB01g3UhY/TtKvrtJooiI/AAAAAAAABe0/w1ddBkMGh7A/s640/dwa.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-c0tE657Wdv8/TtKvtLyhdaI/AAAAAAAABe8/GwOrn9HA7bA/s1600/dziewiec.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/-c0tE657Wdv8/TtKvtLyhdaI/AAAAAAAABe8/GwOrn9HA7bA/s640/dziewiec.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jednorazowym aparatem z przeterminowaną błoną fotograficzną negatywową, czyli projekt &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Dull  routine of everyday life is so exciting". Bardzo lubię te małe, brzydkie, niepozorne aparaty. &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Frajdę z użytkowania takich mam większą aniżeli z całego cyfrowego badziewia. Teraz będzie przerwa w tej zabawie i w związku z tym trochę większy upload. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4957476555632132911?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4957476555632132911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4957476555632132911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/11/dull-routine-of-everyday-life-is-so_27.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-k68PbeKGvz0/TtKvNZgTUYI/AAAAAAAABd8/rCRxksV2EkE/s72-c/raz.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6067788972000245192</id><published>2011-11-20T03:18:00.009+01:00</published><updated>2012-01-19T03:14:37.080+01:00</updated><title type='text'>Lecz zabije rzeka białego czlowieka</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Christophe Parmentier jest specjalistą w branży naftowej&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;. Blandine de Kergalec to emerytowana agentka francuskich służb specjalnych DGSE. Bernard Lemaire pracuje jako doradca afrykańskich prezydentów. Jelena Pietrowa handluje czarnymi perłami. Puszkin Gao, syn Jeleny, to filozof i malarz. Wszyscy spotykają się w Brazzaville, stolicy Konga, gdzie dzieje się akcja powieści &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Lecz zabije rzeka białego człowieka", której autorem jest francuski pisarz Patrick Besson. Ich perypetie stanowią pretekst dla autora, żeby opisać Afrykę subsaharyjską. Besson wyszydza przesądy i zachowania Europejczyków, twierdzi, że Afryka przemienia ich w bojaźliwe istotki, które nie mają odwagi chodzić po afrykańskich ulicach ze strachu, że zostaną okradzione lub zgwałcone, siedzą jedynie w wielkich terenówkach z przyciemnionymi szybami, tak, aby jakiś czarny osobnik ich nie zobaczył. W kolejnych rozdziałach śledzimy wydarzenia z perspektywy różnych postaci, co wprowadza atmosferę niepewności i niepokoju, jednocześnie pozwala zrozumieć czytelnikowi tajemnice Czarnego Lądu. Akcja powieści rozgrywa się współcześnie, autor jednak odnosi się do przeszłości i opisuje dekolonizację Afryki, narastanie konfliktu pomiędzy Hutu i Tutsi w Rwandzie, wojny domowe w Kongu czy obecną rzeczywistość w tej części świata jako konsekwencje powyższych. Besson staranie odtwarza afrykańskie realia, co czyni powieść niezwykle realistyczną, a to dlatego, że sam przez kilka lat mieszkał i pracował w Afryce. Nie jestem wielkim fanem beletrystki, ale książkę &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Lecz zabije rzeka białego człowieka", której autorem jest Patrick Besson, polecam tym wszystkim, których choć trochę interesuje Czarny Ląd. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6067788972000245192?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6067788972000245192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6067788972000245192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/11/lecz-zabije-rzeka-biaego-czlowieka.html' title='Lecz zabije rzeka białego czlowieka'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6284073185019791942</id><published>2011-11-10T00:18:00.001+01:00</published><updated>2011-11-23T03:06:43.024+01:00</updated><title type='text'>Czy można to nazwać publikacją?</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2ob0NLAVfww/TsmK2tZX9tI/AAAAAAAABag/FzB4a7lefOI/s1600/rebel4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="450" src="http://1.bp.blogspot.com/-2ob0NLAVfww/TsmK2tZX9tI/AAAAAAAABag/FzB4a7lefOI/s640/rebel4.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Czy fotografię wydrukowaną na koszulce można nazwać publikacją? W ostatniej letniej kolekcji firmy odzieżowej Cropp na jednej z koszulek zamieszczona została fotografia, której jestem autorem. To stare zdjęcie, bodajże z 2009 roku. Ale i tak się bardzo cieszę. Jako, że już dawno po sezonie letnim, koszulkę można dostać jedynie w outletach. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6284073185019791942?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6284073185019791942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6284073185019791942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/11/czy-mozna-to-nazwac-publikacja.html' title='Czy można to nazwać publikacją?'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-2ob0NLAVfww/TsmK2tZX9tI/AAAAAAAABag/FzB4a7lefOI/s72-c/rebel4.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3744467475797898030</id><published>2011-10-17T00:22:00.008+02:00</published><updated>2011-10-18T16:05:05.177+02:00</updated><title type='text'>Porozmawiamy o fotografii</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8kksVbgG0aY/Tpyqw6LCLNI/AAAAAAAABVQ/E2rWhk_X3Ng/s1600/rozmowy2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="283" src="http://2.bp.blogspot.com/-8kksVbgG0aY/Tpyqw6LCLNI/AAAAAAAABVQ/E2rWhk_X3Ng/s400/rozmowy2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="post-body entry-content" id="post-body-3862036131247445135" style="position: relative; width: 665px;"&gt;&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 1.4; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;W imieniu Centrum Kultury i Sztuki w Koninie zapraszam na drugie spotkanie z cyklu "Rozmowy o fotografii". Tym razem tematem rozmowy będzie "prawda" w fotografii. Serdecznie zapraszam jutro na 18-tą do Galerii Sztuki "Wieża Ciśnień". Saluto.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3744467475797898030?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3744467475797898030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3744467475797898030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/10/porozmawiamy-o-fotografii.html' title='Porozmawiamy o fotografii'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-8kksVbgG0aY/Tpyqw6LCLNI/AAAAAAAABVQ/E2rWhk_X3Ng/s72-c/rozmowy2.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-9210974822639476246</id><published>2011-10-06T17:10:00.002+02:00</published><updated>2011-10-20T13:55:29.945+02:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yxMYAFAwuIM/TpBoAz20dJI/AAAAAAAABTo/HNdsJADpfF8/s1600/75.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/-yxMYAFAwuIM/TpBoAz20dJI/AAAAAAAABTo/HNdsJADpfF8/s640/75.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Pan Bolek był jednym z moich pierwszych klientów w czasie, gdy pracowałem dla banku. Przez siedem lat widywaliśmy się niemal regularnie, lecz nasz kontakt ograniczał się jedynie do omówienia spraw służbowych i ewentualnie krótkich towarzyskich konwersacji. Takie bla bla bla. I jakoś tak przypadkiem znalazłem się na grillu na działce u pana Bolka. Niezwykle sympatyczne spotkanie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-9210974822639476246?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9210974822639476246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9210974822639476246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/10/dull-routine-of-everyday-life-is-so_2657.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-yxMYAFAwuIM/TpBoAz20dJI/AAAAAAAABTo/HNdsJADpfF8/s72-c/75.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7098928098734491743</id><published>2011-09-26T15:51:00.016+02:00</published><updated>2012-01-19T03:15:52.127+01:00</updated><title type='text'>Ziarna zmian. Sześć roślin, które zmieniły oblicze świata</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Herbata, jak żaden inny napój, miała decydujący wpływ na historię świata. Napar z suszonych liści, pąków i kwiatów przyczynił się do upadku cesarskich Chin, miał udział w rozwoju handlu i przemysłu w Wielkiej Brytanii, a także stał się symbolem niepodległościowych dążeń Stanów Zjednoczonych. I nie tylko. Kto nie wierzy, niech sięgnie po książkę &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Ziarna zmian. Sześć roślin, które zmieniły oblicze świata" Henry'ego Hobhouse'a. Autor barwnie opisuje dzieje sześciu roślin, które miały ogromny wpływ na oblicze i historię świata. Herbacie poświęcony jest jeden rozdział, pozostałe rośliny to chinina, cukier, bawełna, ziemniak i kokaina. Wróćmy do herbaty. W jaki sposób napar z liści mógł przyczynić się do upadku cesarskich Chin? Herbata trafiła do Europy w XVI wieku. Pierwszymi Europejczykami pijącymi herbatę byli prawdopodobnie Portugalczycy, którzy przywozili ten napój do Lizbony z ówczesnej portugalskiej kolonii w Makau. Jednak rozkwit popularności naparu z liści w Europie datuje się na rok 1652, w momencie pojawienia się herbaty w stolicy Imperium Brytyjskiego, Londynie. Brytyjczycy sprowadzali herbatę z chińskiego Kantonu. Dlaczego herbata zyskała popularność w Europie? Według autora książki powód jest prozaiczny, taki, że herbata zawiera społecznie akceptowane środki pobudzające. Podobna historia jest także w przypadku kawy. Ponadto, w momencie wprowadzenia tych napojów na rynek, woda w większości miast i wiosek nie nadawała się do spożycia. Tak więc, aby uniknąć chorób przenoszonych przez wodę, ludzie zmuszeni byli pić bezpieczną, przegotowaną wodę pozbawioną smaku. Napar z liści rozwiązał ów problem. Hobhouse zwraca uwagę na fakt, że prostym sposobem nadania znaczenia środkowi, którego istnienie współczesny człowiek uważa za rzecz oczywistą, jest wyobrażenie sobie życia bez niego. Cóż, jako zadeklarowany fan herbaty, nie mogę się z tym nie zgodzić. Popyt na herbatę tuż po jej pojawieniu się w Europie świadczy, że zaspokoiła olbrzymią potrzebę. Niemal przez dwa kolejne stulecia import herbaty z Chin wzrósł kilkakrotnie i spowodował rozwój przemysłu na Wyspach Brytyjskich, który wytwarzał ponad 5 procent produktu krajowego brutto. Jednak na początku XIX wieku Europa pogrążyła się w szaleństwie wojen napoleońskich, a europejskie pieniądze znacznie straciły na wartości. Tymczasem w Chinach, oddalonych od Europy o pół świata, nic złego się nie stało. Na domiar Chińczycy nie potrzebowali europejskich papierowych pieniędzy. Rozliczenia w handlu z Europejczykami, w tym za herbatę, preferowali w złocie i srebrze. W ówczesnym czasie inne rozliczenie nie wchodziło w grę, nie istniała bowiem żadna technologia, która mogłaby zainteresować Chińczyków. Cesarstwo Chińskie było samowystarczalne w produkcji żywności, tkanin, minerałów i wszystkich innych artykułów pierwszej potrzeby. Szczególnie dotkliwe było to dla Brytyjczyków, gdyż ponad połowa importu chińskiej herbaty była przeznaczona na brytyjski rynek. Szybko znaleziono rozwiązanie, czym zastąpić papierowy pieniądz: opium. Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska od 1758 roku miała monopol na produkcję opium w Indiach. Choć Chiny już w 1729 roku uczyniły handel, uprawę i palenie opium zbrodnią zagrożoną karą śmierci, to mimo zakazu, Brytyjczycy sprawili, że handel tym narkotykiem stał się ogromnym przedsięwzięciem gospodarczym. Cały handel opium w Chinach był zorganizowany oczywiście w taki sposób, że władze w Londynie mogły wyprzeć się wszelkiej odpowiedzialności. Pomiędzy rządem brytyjskim, Brytyjską Kompanią Wschodnioindyjską, handlem herbatą i opium nie istniał bezpośredni związek. Autor książki nazywa całą sprawę szyderczą obłudą brytyjskiego establishmentu. Chińscy mandaryni byli oburzeni upodleniem narkotykowym swego narodu. W 1839 roku cesarz Chin Daoguang postanowił zrobić porządek z opiumową kontrabandą. W wyniku działań Cesarskiego Komisarza w Kantonie spalono roczne zapasy opium składowane nielegalnie na chińskich i brytyjskich statkach. Aresztowano również brytyjskich i chińskich kupców, w przypadku tych drugich wydano wiele wyroków śmierci. W wyniku tych działań Zjednoczone Brytyjskie Królestwo wypowiedziało Chinom wojnę, która przeszła do historii jako I wojna opiumowa. Cesarskie Chiny nie miały jednak pojęcia o determinacji, sile i charakterze Brytyjczyków, ponadto flota brytyjska dysponowała znacznie lepszym uzbrojeniem. W 1842 roku Chiny musiały przyznać wyższość brytyjskiej flocie. Podpisano wówczas traktat nankiński, na mocy którego cesarstwo chińskie otworzyło dla europejskich statków pięć dużych portów, a Hongkong znalazł się pod brytyjskim panowaniem. W następnych latach w wyniku kolejnych wojen cesarstwo chińskie upadło. Neutralność, wspaniała chińska kultura, filozofia i nauka zostały zniszczone dla wzrostu dochodu narodowego kraju białego człowieka. To jest także odpowiedź na drugie pytanie dotyczące rozwoju handlu i przemysłu w Wielkiej Brytanii, który miał bezpośredni związek z herbatą. Import suszonych liści, pąków i kwiatów spowodował powstanie nowych manufaktur na wyspach brytyjskich, takich jak choćby fabryki porcelany. W jaki natomiast sposób napar z suszonych liści mógł stać się symbolem dążeń niepodległościowych Stanów Zjednoczonych? Każdy z nas na lekcjach historii w szkole podstawowej słyszał zapewne o "bostońskiej herbatce". Pod koniec XVIII wieku Wielka Brytania próbowała walczyć z przemytem herbaty z Chin za pomocą cła i podatków. W tym celu rząd premiera Northa, by pozbyć się nadmiarów towarowych herbaty zalegających w magazynach, zezwolił na sprzedaż chińskiej herbaty w amerykańskich koloniach z pominięciem cła. W prosty sposób naruszało to interes amerykańskich importerów naparu z liści. Takie działanie rządu brytyjskiego spotkało się z ostrym sprzeciwem większości brytyjskich kolonistów, którzy coraz mniej czuli się Brytyjczykami, a bardziej Amerykanami. W dniu 16 grudnia 1773 roku w porcie w Bostonie doszło do incydentu, który stał się zarzewiem rewolucji amerykańskiej. Grupa kilkudziesięciu mężczyzn wdarła się na statki Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej i zniszczyła ładunek z herbatą. Reakcją brytyjskiego rządu było zamknięcie portu w Bostonie, co wpłynęło negatywnie na handel w regionie. Kolejne wydarzenia doprowadziły do radykalizacji nastrojów po obu stronach Atlantyku i wybuchu rewolucji niepodległościowej w Stanach Zjednoczonych. Resztę wszyscy znamy z książek lub filmów. To jedynie wybrane przeze mnie wątki dotyczące historii herbaty, we wspomnianym rozdziale jest wiele innych ciekawostek, choćby jak i dlaczego fałszowano herbatę i jak powinno się parzyć ów niesamowity napój, tak by rozkoszować się niesamowitym smakiem. Historie pozostałych roślin także są niezwykle ciekawe.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Ziarna zmian. Sześć roślin, które zmieniły oblicze świata" Henry'ego Hobhouse'a to wartościowa książka. Bardzo polecam. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7098928098734491743?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7098928098734491743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7098928098734491743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/09/ziarna-zmian-szesc-roslin-ktore-zmieniy.html' title='Ziarna zmian. Sześć roślin, które zmieniły oblicze świata'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7330326531483935435</id><published>2011-09-05T20:01:00.004+02:00</published><updated>2011-12-09T08:12:32.865+01:00</updated><title type='text'>Buongiorno Principessa</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XfPPkEwdC0o/Tm5KwwyfW3I/AAAAAAAABS4/gFz4P2GaXGA/s1600/frienze-2b.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="292" src="http://3.bp.blogspot.com/-XfPPkEwdC0o/Tm5KwwyfW3I/AAAAAAAABS4/gFz4P2GaXGA/s640/frienze-2b.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;W  założeniu miały być toskańskie winnice, jednak zwyciężyła opcja  miejska, czyli Siena i Florencja, a w drodze powrotnej Bolonia.  Znamienne, że rok temu napisałem na blogu o spacerach &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;wybrukowanymi uliczkami włoskich miasteczek.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;  Oby nie za dużo jednak. Za to Toskania kulinarnie wspaniale. Ta oliwa i słodkie pomidory. Chleb i makarony. Sery i wina. I przede wszystkim  ta włoska kawa. Stałem się fanem espresso, choć jak dotąd nie pijałem  kawy. Zdjęcia wakacyjne. Niewiele do pokazania. Arrivederci Bella Italia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7330326531483935435?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7330326531483935435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7330326531483935435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/09/buongiorno-principessa_05.html' title='Buongiorno Principessa'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-XfPPkEwdC0o/Tm5KwwyfW3I/AAAAAAAABS4/gFz4P2GaXGA/s72-c/frienze-2b.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2998113630331403177</id><published>2011-08-16T13:39:00.001+02:00</published><updated>2011-10-08T17:32:21.027+02:00</updated><title type='text'>Cena ryżu a premier Tajlandii</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Czy nominacja Yingluk Shinawatry na stanowisko premiera Tajlandii, która miała miejsce w ostatni poniedziałek w Bangkoku, może w jakikolwiek sposób dotyczyć mnie i moich przyzwyczajeń żywieniowych? Tak, jeśli populiści z partii Phak Puea Thai, z premier Shinawatry na czele, konsekwentnie wprowadzą swoje obietnice wyborcze. Pierwsza kobieta na stanowisku szefa rządu w historii azjatyckiego królestwa w trakcie kampanii wyborczej obiecywała podniesienie ceny skupu ryżu. Rząd Tajlandii, do której obecnie należy 30 procent światowego eksportu ryżu, zamierza podnieść cenę skupu białego ryżu z 9 tysięcy bahtów do 15 tysięcy, czyli powyżej ceny rynkowej. Na realizacji tego programu ma skorzystać około 4 milionów tajskich rolników, którzy stanowią główny elektorat partii Phak Puea Thai. To jednocześnie zła wiadomość dla ponad 3 miliardów konsumentów na świecie, w większości z państw mniej uprzemysłowionych, dla których ryż jest podstawą codziennej diety. Ceny mogą wzrosnąć. A jeszcze trzy miesiące temu, według FAO, Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa, to obfite zbiory ryżu w Tajlandii miały uratować świat przez kryzysem żywnościowym związanym z rosnącymi cenami żywności na świecie. Jeśli jednak rząd Tajlandii wprowadzi obiecane zmiany, skutek w postaci większych zysków dla tajskich rolników może być krótkoterminowy. Na skokowy wzrost ceny tajskiego ryżu szybko zareagują konkurenci z ościennych państw, takich jak Kambodża i Wietnam. Jednak walka cenowa producentów ryżu może przełożyć się moje przyzwyczajenia żywieniowe, a decyzje polityczne będących u władzy populistów w Tajlandii mogą posiadać siłę rażenia na odległość ośmiu tysięcy kilometrów. &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Yingluk Shinawatra, obecna premier Tajlandii, to siostra Thaksina Shinawatry, byłego premiera, który utracił władzę wykonawczą w Tajlandii w wyniku zamachu stanu w 2006 roku. W dniach, w których miał miejsce zamach stanu w 2006 roku, przebywałem pierwszy raz w Tajlandii, jednak przebieg wydarzeń był tak spokojny, że dowiedziałem się o nich z maili od przyjaciół. Od tamtych wydarzeń zamieszki i protesty pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami Thaksina odbywały się cyklicznie. Były premier Thaksin Shinawatra od zamachu stanu przebywa na przymusowej emigracji, początkowo w Londynie, następnie w Hongkongu, obecnie w Dubaju, gdyż w Tajlandii ciąży na nim zaocznie wydany wyrok o korupcję i wspieranie terroryzmu. Czy objęcie teki szefa rządu przez jego młodszą siostrę umożliwi mu powrót do kraju? Być może, gdyż premier Yingluk Shinawatra zapowiedziała wprowadzenie amnestii dla "skazanych polityków". Jednak przeciwko powrotowi do kraju byłego premiera jest dowództwo tajskiej armii, która to właśnie przeprowadziła skuteczny zamach stanu w 2006 roku. Wojsko tajskie wielokrotnie angażowało się w rozwiązywanie sporu pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami Thaksina Shinawatry. Do krwawych zajść w Tajlandii doszło w zeszłym roku, sytuację udało się opanować dopiero po skutecznej interwencji armii. Jak widać polityczni populiści pod każdą szerokością geograficzną wywołują skrajne emocje. Być może jest to dobra wiadomość dla hodowców byliny zwanej ziemniakiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2998113630331403177?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2998113630331403177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2998113630331403177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/08/ryz-premier-tajlandii.html' title='Cena ryżu a premier Tajlandii'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4726367350183611548</id><published>2011-07-21T01:13:00.001+02:00</published><updated>2011-11-28T01:14:44.848+01:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pRYKM4zNDFQ/TtLSPjEyBzI/AAAAAAAABfE/-h7VrkahagA/s1600/39.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="424" src="http://3.bp.blogspot.com/-pRYKM4zNDFQ/TtLSPjEyBzI/AAAAAAAABfE/-h7VrkahagA/s640/39.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Życie  codzienne jest ekscytujące wówczas, gdy masz pasję. Radek jest młodym  przedsiębiorcą, lecz prawdziwe oblicze pokazuje wówczas, gdy nagrywa  rapowe kawałki. Znamy się kupę lat i wiem, że sprawia mu to ogromną  frajdę. W 2003 roku własnym sumptem wydał nielegal "Pakiet". Na zdjęciu z  Tomkiem w studio, gdzie powstaje materiał na kolejny nielegal. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4726367350183611548?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4726367350183611548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4726367350183611548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/07/dull-routine-of-everyday-life-is-so_21.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pRYKM4zNDFQ/TtLSPjEyBzI/AAAAAAAABfE/-h7VrkahagA/s72-c/39.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1304038176571778096</id><published>2011-07-14T00:01:00.014+02:00</published><updated>2012-01-10T01:51:49.040+01:00</updated><title type='text'>Ponoć są wakacje</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-45fjopY_Ymg/Th4k8q63cMI/AAAAAAAABDY/ezrD9ZCQaJ8/s1600/72c.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="397" src="http://1.bp.blogspot.com/-45fjopY_Ymg/Th4k8q63cMI/AAAAAAAABDY/ezrD9ZCQaJ8/s400/72c.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;﻿ &lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Fotograf z córką na wakacjach. Plażowanie i opalanie. Kąpiele wodne i słoneczne. Dmuchane wesołe miasteczko. Gofry. Piłka nożna plażowa. Negocjacje dotyczące każdego aspektu wypoczynku. Jako świadek tych zdarzeń muszę zeznać, że obydwoje są naprawdę sprawnymi negocjatorami. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1304038176571778096?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1304038176571778096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1304038176571778096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/07/saluto.html' title='Ponoć są wakacje'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-45fjopY_Ymg/Th4k8q63cMI/AAAAAAAABDY/ezrD9ZCQaJ8/s72-c/72c.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6709439309252040102</id><published>2011-07-07T01:15:00.001+02:00</published><updated>2011-11-28T01:17:30.114+01:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-vhi9RY3EAhE/TtLSsqVKuAI/AAAAAAAABfM/kzIgYYGBcGM/s1600/27.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="406" src="http://4.bp.blogspot.com/-vhi9RY3EAhE/TtLSsqVKuAI/AAAAAAAABfM/kzIgYYGBcGM/s640/27.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Czy   to jest moc marki czy siła przyzwyczajenia? Od lat staram się kupować   ciuchy i buty tych samych producentów. Ba. Jeśli to możliwe kupuję taki   sam model jak poprzednio. Zmiany następują wówczas, gdy dany model  jest  niedostępny bądź jego jakość pozostawia wiele do życzenia.  Nieważne.  Kontynuacja projektu "&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Dull  routine of everyday life is so exciting". Saluto.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6709439309252040102?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6709439309252040102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6709439309252040102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/07/dull-routine-of-everyday-life-is-so_07.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-vhi9RY3EAhE/TtLSsqVKuAI/AAAAAAAABfM/kzIgYYGBcGM/s72-c/27.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-668572904627043085</id><published>2011-06-30T14:15:00.009+02:00</published><updated>2011-07-29T14:34:09.793+02:00</updated><title type='text'>Asia i Marcin</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2bAxVAo3Yf4/Tgxtq4OQ8OI/AAAAAAAABBg/d69_vxXnvCQ/s1600/61.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="231" src="http://1.bp.blogspot.com/-2bAxVAo3Yf4/Tgxtq4OQ8OI/AAAAAAAABBg/d69_vxXnvCQ/s400/61.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-w-LsDiQ7CRc/TgxtsrGGjdI/AAAAAAAABBk/2gI4OdZy7p0/s1600/62.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="231" src="http://2.bp.blogspot.com/-w-LsDiQ7CRc/TgxtsrGGjdI/AAAAAAAABBk/2gI4OdZy7p0/s400/62.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jjiCtRQRtvM/Tgxttt9tkcI/AAAAAAAABBo/Ug3mypCjINo/s1600/64.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="231" src="http://2.bp.blogspot.com/-jjiCtRQRtvM/Tgxttt9tkcI/AAAAAAAABBo/Ug3mypCjINo/s400/64.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Świadomi      praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, Szyszki  wstąpiły  w    związek małżeński i wzajemnie sobie przyrzekły, że  uczynią  wszystko   aby  ich małżeństwo było pełne miłości, szczęśliwe i  trwałe.  Spełnienia  marzeń Kochani.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-668572904627043085?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/668572904627043085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/668572904627043085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/06/szyszki_7273.html' title='Asia i Marcin'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-2bAxVAo3Yf4/Tgxtq4OQ8OI/AAAAAAAABBg/d69_vxXnvCQ/s72-c/61.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3862036131247445135</id><published>2011-06-23T10:15:00.006+02:00</published><updated>2011-07-29T15:21:56.777+02:00</updated><title type='text'>Porozmawiamy o fotografii</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-X-Ux9NDeUMw/TgMiaMTWKoI/AAAAAAAAA_0/mGjDx6X2z3I/s1600/ile+kosztuje+fotografia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="283" src="http://3.bp.blogspot.com/-X-Ux9NDeUMw/TgMiaMTWKoI/AAAAAAAAA_0/mGjDx6X2z3I/s400/ile+kosztuje+fotografia.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;W imieniu Centrum Kultury i Sztuki w Koninie zapraszam do Galerii Sztuki "Wieża Ciśnień" na spotkanie z cyklu "Rozmowy o fotografii". Razem ze Strefe poprowadzimy dyskusję na temat "Ile kosztuje fotografia?". Zapraszam jutro do "Wieży Ciśnień".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3862036131247445135?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3862036131247445135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3862036131247445135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/06/porozmawiamy-o-fotografii.html' title='Porozmawiamy o fotografii'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-X-Ux9NDeUMw/TgMiaMTWKoI/AAAAAAAAA_0/mGjDx6X2z3I/s72-c/ile+kosztuje+fotografia.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5098074440101546981</id><published>2011-06-14T23:22:00.000+02:00</published><updated>2011-08-08T23:23:37.463+02:00</updated><title type='text'>Saluto</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-yF48OmAXw60/TkBTuNsjL0I/AAAAAAAABQs/eDwuDfvP3IY/s1600/56d.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="328" src="http://4.bp.blogspot.com/-yF48OmAXw60/TkBTuNsjL0I/AAAAAAAABQs/eDwuDfvP3IY/s640/56d.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Kupiłem  rower. Sprzedałem samochód. Tak będzie lepiej. Dla kondycji mojej i dla  kondycji mojego portfela, a także dla środowiska naturalnego. Pogoda  sprzyja, więc korzystam. Czerwony dwukołowiec napędzany emocjami.  Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5098074440101546981?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5098074440101546981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5098074440101546981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/06/saluto_14.html' title='Saluto'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-yF48OmAXw60/TkBTuNsjL0I/AAAAAAAABQs/eDwuDfvP3IY/s72-c/56d.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7049528624658745283</id><published>2011-05-13T00:05:00.001+02:00</published><updated>2012-01-19T03:17:33.599+01:00</updated><title type='text'>Oddajcie mumie faraonów</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Kilka dekad po upadku kolonializmu w dawnych koloniach wciąż żywe są antyzachodnie urazy. Nie trudno to zrozumieć. Rządy potęg kolonialnych Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Belgii, Niemiec czy Holandii popełniały w podbitych krajach niezaprzeczalne zbrodnie. Ludobójstwo, niewolnictwo, ksenofobia czy dyskryminacja rasowa to krzywdy, których nie sposób wymazać z pamięci. Przedkolonialne porządki w Afryce, obu Amerykach czy Azji także dalekie były od sprawiedliwych, jednak krzywda wyrządzona przez kolonizatora, przybysza, przez &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;obcego", taka krzywda boli bardziej. Przede wszystkim dlatego, że stosunkowo łatwo wskazać winnego. W rachunkach doznanych krzywd i upokorzeń jest jeszcze jedna zbrodnia. To kradzież bezcennych starożytnych dzieł sztuki i mających sakralną wartość mumii przodków. Jako dowód na popełnienie tej zbrodni byłe kolonie wskazują eksponaty w zbiorach muzeów w krajach Zachodu. I żądają zwrotu. Zbiory w muzeach w krajach Zachodu powiększały się o nowe eksponaty w czasach kolonializmu. Zasoby muzealne rosły jak na drożdżach. Trafiały tu całe skrzynie zabytków pozostałych po cywilizacjach Egiptu, Mezopotamii, Persji, Grecji czy przedkolumbijskiej Ameryki. Większość tych zabytków została zagrabiona, część przemycona, śladowe ilości wywożono za zgodą skorumpowanych miejscowych władz. Obecnie są przedmiotem sporu na arenie międzynarodowej. W zeszłym miesiącu na odważny krok zdecydowały się francuskie władze. Na mocy specjalnej ustawy Francuzi oddali Maorysom zmumifikowane i wytatuowane w tradycyjne wzory głowy maoryskich wojowników mające sakralną wartość dla rdzennych mieszkańców dzisiejszej Nowej Zelandii. Maoryska nazwa głów to Toi Moko. Toi Moko przywozili do Europy w XIX wieku europejscy podróżnicy i kupcy z kampanii handlowych, wymieniając je na broń, amunicję czy żywność. Za francuskim przykładem poszły muzea w Szwecji i Norwegii. Wspomniana ustawa jest istotna w debacie na temat etycznej strony muzealnych ekspozycji, szczególnie przechowywania szczątków ludzkich, które trafiły do muzeów w bezprawny sposób. Czy po maoryskich głowach przyjdzie kolej na zwrot egipskich mumii? Zahi Hawass, archeolog i minister ds. zabytków Egiptu, zwany Indianą Jonesem, zapewne skwapliwie wykorzysta to jako argument w negocjacjach. Zahi Hawass jest kontrowersyjną postacią. Jego przeciwnicy twierdzą, że ego archeologa jest większe aniżeli egipskie piramidy. Jednak trudno odmówić mu sukcesów. To on odzyskał tysiące bezcennych starożytnych dzieł sztuki i odkrył prawdziwą przyczynę śmierci faraona Tutanchamona. W grudniu 2010 roku nowojorskie Metropolitan Museum of Art zwróciło Egiptowi 19 drogocennych przedmiotów, dzieł rzemiosła artystycznego o szacunkowej wartości 200 milionów dolarów. Za tym wszystkim stał Zahi Hawass. Jak tego dokonał? Pół roku wcześniej osobiście oprowadzał po egipskich piramidach amerykańskiego prezydenta Baracka Obamę. Co było przedmiotem rozmowy? Zapewne historia Egiptu i zagrabione mienie. Na krótko przed wybuchem rewolucji w Egipcie, która odsunęła od władzy Hosni Mubaraka, egipski archeolog Zahi Hawass wysunął żądania zwrotu dzieł sztuki od londyńskiego British Museum, które przetrzymuje największą ilość egipskich antyków, w tym słynny Kamień z Rosetty. Kamień z Rosetty to kamienna płyta, na której wyryty został tekst dwujęzyczny, po egipsku pismem hieroglificznym oraz po grecku. Kamienna płyta jest dla Egipcjan jednym z najważniejszych symbolii ich kultury. To dzięki kamiennej płycie odczytano hieroglify. Kamień odkryty został w egipskim porcie Rosette w lipcu 1799 roku przez francuskiego kapitana Pierre'a Francis Boucharda w trakcie wyprawy Napoleona Bonapartego do Egiptu. Początkowo znalazł się w zbiorach Instytutu Francuskiego. Po przegranej Napoleona z Brytyjczykami, na mocy traktatu pokojowego z Aleksandrii z 1801 roku Kamień z Rosetty przejęty został przez brytyjskie wojska i przekazany British Museum w Londynie. O wyprawie Bonapartego warto poczytać w książce &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Napoleon w Egipcie" Paula Stratherna. Tak jak londyńskie British Museum nie chce oddać kamiennej płyty z hieroglifami, tak berlińskie Pergamonmuseum nie kwapi się ze zwrotem syryjskich posągów grobowych odnalezionych w Tell Halaf w 1899 roku przez niemieckiego archeologa amatora Maxa von Oppenheima na terenie dzisiejszej Syrii. O ile Zahi Hawass jedynie pozuje na Indianę Jonesa, o tyle biografia barona Maxa von Oppenheima to materiał na film przygodowy. Oppenheim, niemiecki bogacz, szpieg, archeolog amator i miłośnik Orientu odkrył na syryjskiej ziemi skarby, sprowadził je do Berlina, zrobił z nich maszynkę do robienia pieniędzy, a następnie wszystko utracił w trakcie II wojny światowej. Obecnie posągi grobowe odnalezione w Tell Halaf są przedmiotem dyplomatycznego sporu pomiędzy Niemcami a Syrią. Odkrycie syryjskich monumentów przez barona nie było wynikiem archeologicznej pracy, lecz szpiegowskiej gry, którą prowadził jako emisariusz ostatniego niemieckiego&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; cesarza Wilhelma II Hohenzollerna na Bliskim Wschodzie. W trakcie II wojny światowej, podczas bombardowania Berlina, syryjskie monumenty grobowe uległy zniszczeniu. W 2001 roku rozpoczęto prace nad odbudową rzeźb z Tell Halaf. Prace trwały 9 lat. Obecnie są atrakcją berlińskiego Pergamonmuseum. Od 2010 roku Syria domaga się od niemieckiego rządu zwrotu starożytnych dzieł sztuki. Negocjacje trwają. Wiele niepodległych dziś państw, niegdyś będących koloniami, planuje stworzyć wspólną deklarację z żądaniem zwrotu zagrabionych dzieł sztuki i mających sakralną wartość mumii przodków. W rachunkach dokonanych krzywd i upokorzeń dokonanych przez kolonializm jest wiele do wyrównania. Zwrot zagrabionego mienia może być krokiem w dobrym kierunku. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7049528624658745283?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7049528624658745283'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7049528624658745283'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/05/oddajcie-mumie-faraonow.html' title='Oddajcie mumie faraonów'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2963851794240805467</id><published>2011-04-21T18:34:00.000+02:00</published><updated>2011-10-08T18:38:53.428+02:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mlPnmn5ZgS8/TpB8QQLRDFI/AAAAAAAABT4/yuoW7SPCfcY/s1600/4a.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="374" src="http://1.bp.blogspot.com/-mlPnmn5ZgS8/TpB8QQLRDFI/AAAAAAAABT4/yuoW7SPCfcY/s640/4a.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jednorazowym aparatem z błoną fotograficzną negatywową, czyli kontynuacja projektu &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Dull    routine of everyday life is so exciting". Zabawa polega na   fotografowaniu codzienności jednorazowymi aparatami. Mała zmiana zasad  gry: nie tylko skomponowane kadry, ale także zdjęcia z codziennego  życia. Za rok, jeżeli wyjdzie z tego fajny materiał, to w postaci zina  będę chciał opublikować kilkanaście egzemplarzy. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2963851794240805467?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2963851794240805467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2963851794240805467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/04/dull-routine-of-everyday-life-is-so_22.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-mlPnmn5ZgS8/TpB8QQLRDFI/AAAAAAAABT4/yuoW7SPCfcY/s72-c/4a.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7387167387746319954</id><published>2011-04-14T00:15:00.006+02:00</published><updated>2011-07-29T15:17:16.382+02:00</updated><title type='text'>Nie jestem fotografem</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JBEyJbUstO8/TaOFXJyvOwI/AAAAAAAAA5o/ksrt-5h301s/s1600/42.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/-JBEyJbUstO8/TaOFXJyvOwI/AAAAAAAAA5o/ksrt-5h301s/s400/42.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Fotograf. Kto ma prawo nazywać się fotografem? Według autora definicji na &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;wikipedii fotograf to "osoba aktywnie zajmująca się robieniem fotografii". Na forach internetowych toczy się na ten temat mnóstwo zażartych dyskusji. Ktoś napisał, że fotograf to zawód wyuczony. Wygląda na to, że tak jak nie jestem &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;podróżnikiem, tak nie jestem fotografem. Jakoś to chyba przeżyję. Przy najbliższej okazji spakuję plecak, pojadę na koniec świata, zabiorę aparat i narobię trochę zdjęć. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7387167387746319954?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7387167387746319954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7387167387746319954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/04/saluto.html' title='Nie jestem fotografem'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JBEyJbUstO8/TaOFXJyvOwI/AAAAAAAAA5o/ksrt-5h301s/s72-c/42.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3819348701851409158</id><published>2011-04-08T14:48:00.007+02:00</published><updated>2011-07-29T14:56:21.317+02:00</updated><title type='text'>Backstage</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zKraQSQykrI/TjKsM-IhdBI/AAAAAAAABLs/DPHpl2Q7P9k/s1600/29.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/-zKraQSQykrI/TjKsM-IhdBI/AAAAAAAABLs/DPHpl2Q7P9k/s400/29.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mIIpSjfqyGE/TjKsQDQYV7I/AAAAAAAABLw/I6QRoo6__h0/s1600/31.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/-mIIpSjfqyGE/TjKsQDQYV7I/AAAAAAAABLw/I6QRoo6__h0/s400/31.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-h9bELuHSmCE/TjKsTrh6BKI/AAAAAAAABL0/MP8pwFBExz0/s1600/33.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/-h9bELuHSmCE/TjKsTrh6BKI/AAAAAAAABL0/MP8pwFBExz0/s400/33.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-n61s8_kwXU4/TjKsb1ciaBI/AAAAAAAABL4/qYS6GA7cw9Y/s1600/37.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-n61s8_kwXU4/TjKsb1ciaBI/AAAAAAAABL4/qYS6GA7cw9Y/s400/37.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-45Isu19KTXE/TjKse7z0g-I/AAAAAAAABL8/GuC8GKaOrOc/s1600/39.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/-45Isu19KTXE/TjKse7z0g-I/AAAAAAAABL8/GuC8GKaOrOc/s400/39.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8EuP2NINDXg/TjKsi8oqGwI/AAAAAAAABMA/HJjjeCBH0Ug/s1600/40.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-8EuP2NINDXg/TjKsi8oqGwI/AAAAAAAABMA/HJjjeCBH0Ug/s400/40.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-omxb95FHdIM/TjKsmN0kd1I/AAAAAAAABME/VZ0S6PaDtTo/s1600/34.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/-omxb95FHdIM/TjKsmN0kd1I/AAAAAAAABME/VZ0S6PaDtTo/s400/34.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-NXjZGjyQ6NM/TjKsnUXZ7JI/AAAAAAAABMI/JcoK1C-y8c0/s1600/36.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-NXjZGjyQ6NM/TjKsnUXZ7JI/AAAAAAAABMI/JcoK1C-y8c0/s400/36.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Backstage  sesji zdjęciowej "Ninotchka". Inspiracją był słynny film z Gretą Garbo z  1939 roku o takim samym tytule. Fabuła filmu oparta jest na motywach  powieści Melchiora Lengyela. Greta Garbo gra tytułową bohaterkę,  Ninoczkę, wysłanniczkę radzieckiego wywiadu, która w tajnej misji  przybywa z Moskwy do Paryża. Film zdecydowanie polecam. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3819348701851409158?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3819348701851409158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3819348701851409158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/04/backstage_08.html' title='Backstage'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-zKraQSQykrI/TjKsM-IhdBI/AAAAAAAABLs/DPHpl2Q7P9k/s72-c/29.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-17447525675733227</id><published>2011-03-17T22:35:00.003+01:00</published><updated>2011-07-29T15:15:10.227+02:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TU8YjGK7EoI/AAAAAAAAApQ/1MVMdDorbcE/s1600/17.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TU8YjGK7EoI/AAAAAAAAApQ/1MVMdDorbcE/s400/17.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jednorazowym aparatem z przeterminowaną błoną fotograficzną negatywową, czyli kontynuacja projektu &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Dull  routine of everyday life is so exciting". Zabawa polega na fotografowaniu codzienności jednorazowymi aparatami. Była już toaleta, pub, bar z  kanapkami i zlewozmywak. Dzisiaj piłkarzyki w pubie. Będzie więcej. Motywacja jest. Pomysły są. Jedynie aparatów jednorazowych przeterminowanych niedostatek. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-17447525675733227?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/17447525675733227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/17447525675733227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/02/jednorazowym-aparatem-z-przeterminowana.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TU8YjGK7EoI/AAAAAAAAApQ/1MVMdDorbcE/s72-c/17.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2779513618003321801</id><published>2011-03-03T00:15:00.022+01:00</published><updated>2011-08-06T01:53:09.199+02:00</updated><title type='text'>Robić portrety jak William Claxton</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-yO3FDU6CwSA/TW_l0kRQKJI/AAAAAAAAAzU/DTRSRYodc8k/s1600/24.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="https://lh6.googleusercontent.com/-yO3FDU6CwSA/TW_l0kRQKJI/AAAAAAAAAzU/DTRSRYodc8k/s400/24.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;William Claxton, choć fotografował celebrytów i artystów, szukał sposobu, by pokazać ich jako zwykłych, przeciętnych ludzi, a nie jako gwiazdy. Zdjęcia Claxtona dokumentują codzienne życie bohaterów. W trakcie pracy, zabawy lub w obliczu życiowych tragedii. Fotografie Claxtona, choć to portrety, przypominają klasyczny fotoreportaż. Opowiadają historię głównego bohatera. Aby mogły powstać takie zdjęcia pomiędzy fotografem a bohaterem fotografii musiała wytworzyć się nić porozumienia i zaufania. William Claxton to mistrz. Tymczasem na zdjęciu powyżej Strefe w trakcie codziennych czynności. Jazz po prostu. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2779513618003321801?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2779513618003321801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2779513618003321801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/03/robic-portrety-jak-william-claxton.html' title='Robić portrety jak William Claxton'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-yO3FDU6CwSA/TW_l0kRQKJI/AAAAAAAAAzU/DTRSRYodc8k/s72-c/24.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4833804266826390221</id><published>2011-02-20T12:45:00.029+01:00</published><updated>2011-08-06T01:55:05.760+02:00</updated><title type='text'>Wszystko jest fotografią</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-QAs9ItfWxhU/TWEQtgt7KeI/AAAAAAAAAp0/a4lhAO86oCw/s1600/19.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-QAs9ItfWxhU/TWEQtgt7KeI/AAAAAAAAAp0/a4lhAO86oCw/s400/19.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jak  byłem trochę mniejszy to zbierałem obrazki z gum turbo. Miałem także  niezłą kolekcję puszek i całą ścianę w plakatach. Dzisiaj kolekcjonuję  fotografię. Zbieram gazety, w których opublikowane zostały ciekawe  fotoreportaże. Pocztówki. Albumy fotograficzne. I zaczynam dojrzewać do  tego, by kupować odbitki. Nazwisko autora zdjęcia nie jest tak ważne.  Podobać musi mi się przede wszystkim kadr. Jednak jak będę miał  możliwość i będzie mnie stać to zacznę od Tadeusza Rolkego. Jego zdjęcie  z 1974 roku z Sycylii zatytułowane "Bar w Sferacavallo" to mistrzostwo  świata. Podobają mi się także mugshoty, czyli portrety z kartotek  policyjnych. Powiesić na ścianie jakąś paskudną gębę z przełomu XIX i XX  wieku albo portret aresztowanej gwiazdy, na przykład Jane Fondy z 1970 roku czy  Franka Sinatry z 1938 roku byłoby super. A najbardziej podoba mi się mugshot Steve McQueen'a z 1972 roku. Tymczasem moje kadry także gdzieś tam u  kogoś już wiszą. Może to lans, ale jeden mam także na własnej ścianie. To kadr zrobiony jednorazowym aparatem w kiblu w  klubie w Poznaniu, pierwszy z cyklu &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Dull routine of everyday life is so exciting"&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;. Mam także jeden kadr od Strefe z kubańskiego cyklu i jedno zdjęcie, które zrobiłem dla Rebel Vintage Shop. Od czegoś trzeba zacząć. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4833804266826390221?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4833804266826390221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4833804266826390221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/02/wszystko-jest-fotografia_20.html' title='Wszystko jest fotografią'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-QAs9ItfWxhU/TWEQtgt7KeI/AAAAAAAAAp0/a4lhAO86oCw/s72-c/19.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-8731737885467993005</id><published>2011-02-12T11:17:00.006+01:00</published><updated>2011-07-29T15:14:20.951+02:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-67TpaoFvOEo/TVcjBatEIxI/AAAAAAAAApk/vgByMf-bYhg/s1600/16.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-67TpaoFvOEo/TVcjBatEIxI/AAAAAAAAApk/vgByMf-bYhg/s400/16.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jaka jest zasadnicza różnica pomiędzy zdjęciami, które robię na temat &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Dull routine of everyday life is so exciting" a fotografią, którą uprawiałem dotychczas? Po raz pierwszy wymyślam i układam kadry, zanim zostaną naświetlone na błonie fotograficznej. Dotychczas robiąc zdjęcia poszukiwałem kadru, tymczasem fotografując codzienne życie jednorazowymi aparatami komponuję kadr uprzednio. I chcę uczciwie przyznać, że fajnie się przy tym bawię. Na zdjęciu zakupy spożywcze na najbliższe dni. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-8731737885467993005?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8731737885467993005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8731737885467993005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/02/saluto.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-67TpaoFvOEo/TVcjBatEIxI/AAAAAAAAApk/vgByMf-bYhg/s72-c/16.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2143369434789352312</id><published>2011-02-05T21:43:00.002+01:00</published><updated>2011-11-11T21:53:14.939+01:00</updated><title type='text'>Klejnot Korony. Reporter w Hongkongu w godzinie zarazy</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8Bp4dOO8LF0/Tr2JVyUyYmI/AAAAAAAABYk/K5woiG-bzcU/s1600/klejnot-korony.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="383" src="http://4.bp.blogspot.com/-8Bp4dOO8LF0/Tr2JVyUyYmI/AAAAAAAABYk/K5woiG-bzcU/s400/klejnot-korony.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Ryszard  Kapuściński jeździł po Afryce, Ameryce Łacińskiej i Bliskim Wschodzie,  natomiast Lucjan Wolanowski wędrował w dalekim rejonie Australii,  Oceanii i Dalekiego Wschodu. Obaj opisywali swe doświadczenia,  obserwacje i wnioski. Obaj byli "świadkami historii". Kapuścińskiego  znają wszyscy, Wolanowskiego niekoniecznie. Książkę Wolanowskiego  "Klejnot Korony. Reporter w Hongkongu w godzinie zarazy" chciałem  przeczytać przed wyjazdem do Azji w zeszłym roku. Nie udało się. Teraz  to z radością nadrabiam. Wolanowski opisuje Hongkong w latach  sześćdziesiątych ubiegłego wieku. To inna kolonialna rzeczywistość.  Książkę polecam. Na aukcjach internetowych można ją kupić za parę  złotych. Ja mam wydanie I z 1963 roku. Dostałem ją w antykwariacie za 9 złotych. Bardzo polecam. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2143369434789352312?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2143369434789352312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2143369434789352312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/02/klejnot-korony-reporter-w-hongkongu-w.html' title='Klejnot Korony. Reporter w Hongkongu w godzinie zarazy'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-8Bp4dOO8LF0/Tr2JVyUyYmI/AAAAAAAABYk/K5woiG-bzcU/s72-c/klejnot-korony.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7785618231522291842</id><published>2011-01-20T22:45:00.003+01:00</published><updated>2011-07-29T15:24:31.348+02:00</updated><title type='text'>Dull routine of everyday life is so exciting</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TUHl6CyLUAI/AAAAAAAAAo0/CeN1hGkT7FQ/s1600/12.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TUHl6CyLUAI/AAAAAAAAAo0/CeN1hGkT7FQ/s400/12.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jednorazowym aparatem z przeterminowaną błoną fotograficzną negatywową. Aparat po przecenie kosztował 15 złotych. Mały, plastikowy, brzydki, niepozorny. Mam pomysł, by takim właśnie sprzętem fotografować przez jakiś czas codzienność. "Dull routine of everyday life is so exciting" - taki tytuł wydaje mi się odpowiedni dla tego projektu. Dlaczego? Bo codzienne życie dostarcza masę niesamowitych wrażeń. Po co? Aby udowodnić sobie i nie tylko, że nie jest potrzebny drogi sprzęt, żeby robić fajne, ciekawe zdjęcia. Kilka fotografii opublikowanych na blogu pasuje do tego projektu. Fanem aparatów jednorazowych jestem od dawna. Frajdę z użytkowania takich mam większą aniżeli z całego cyfrowego badziewia. Pomysł powstał, pozostaje być konsekwentnym. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7785618231522291842?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7785618231522291842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7785618231522291842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/01/saluto_27.html' title='Dull routine of everyday life is so exciting'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TUHl6CyLUAI/AAAAAAAAAo0/CeN1hGkT7FQ/s72-c/12.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-9115894738141838908</id><published>2011-01-14T01:20:00.002+01:00</published><updated>2011-07-29T15:24:51.802+02:00</updated><title type='text'>Imperialna kuchnia</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSd7RFAFwvI/AAAAAAAAAms/4zFRs_sDJv8/s1600/2a.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="223" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSd7RFAFwvI/AAAAAAAAAms/4zFRs_sDJv8/s400/2a.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Imperium  Brytyjskie rządziło jedną czwartą światowej populacji i zajmowało taką  samą część powierzchni ziemi. Było największym imperium w dziejach  ludzkości. To fakt, któremu nie można zaprzeczyć. Drugi fakt jest taki,  że kuchnia brytyjska świata nie podbiła, chyba, że mamy na myśli  angielskie śniadania dostępne pod każdą szerokością geograficzną. Fanem  brytyjskiej kuchni nie jestem i raczej takim nie zostanę. Nawet będąc w  Londynie preferuję włoskie knajpki i chińskie restauracyjki, ostatecznie sieciowe bary z kanapkami. Anthony Bourdain, jeden z najbardziej znanych  kucharzy na świecie, gospodarz programu "Bez rezerwacji", uważa, że  jeśli chce się poznać jakieś miejsce, to należy zjeść w lokalnej knajpie  z miejscowymi bywalcami. Zgadzam się z tym poglądem, ale dziękuję za  brytyjską kuchnię. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-9115894738141838908?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9115894738141838908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9115894738141838908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/01/imperialna-kuchnia_07.html' title='Imperialna kuchnia'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSd7RFAFwvI/AAAAAAAAAms/4zFRs_sDJv8/s72-c/2a.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6655331414171236145</id><published>2011-01-08T15:09:00.004+01:00</published><updated>2012-01-10T06:02:02.520+01:00</updated><title type='text'>Tate? Tate</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uvZAh1d3D9E/TjKxB4C7q1I/AAAAAAAABMM/h2Lpv86jxXo/s1600/5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-uvZAh1d3D9E/TjKxB4C7q1I/AAAAAAAABMM/h2Lpv86jxXo/s400/5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Tate Modern w Londynie. Wystawa obrazów Paula Gauguina. Podoba mi się twórczość Gauguina, mimo, że nie jestem wielkim miłośnikiem malarstwa. W przypadku Gauguina zdecydowanie bardziej fascynuje mnie jego biografia. Gauguin marzył o podróżach. W tym celu jako młody chłopak zatrudnił się w marynarce handlowej. Zafascynowany egzotyką w późniejszym okresie życia wyemigrował z Francji na Polinezję Francuską i zamieszkał na Thaiti. Warto zapoznać się z twórczością Gauguina. Warto zapoznać się z jego biografią. Wystawa w Tate Modern będzie dostępna do 16 stycznia tego roku. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6655331414171236145?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6655331414171236145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6655331414171236145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/01/tate-modern_08.html' title='Tate? Tate'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uvZAh1d3D9E/TjKxB4C7q1I/AAAAAAAABMM/h2Lpv86jxXo/s72-c/5.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-9109757199636002983</id><published>2011-01-03T00:15:00.020+01:00</published><updated>2011-07-29T15:25:34.843+02:00</updated><title type='text'>Saluto</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSEOZa1sQVI/AAAAAAAAAls/xh8bR1nzKvI/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSEOZa1sQVI/AAAAAAAAAls/xh8bR1nzKvI/s400/1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Według Stowarzyszenia Brytyjskiego Piwa i Pubów w Wielkiej Brytanii każdego dnia zamyka się 5 pubów. Jest to spowodowane kryzysem finansowym na świecie, który mocno odbił się na brytyjskiej gospodarce. Jeśli tempo zamykania pubów się utrzyma, to za około 25 lat znikną one całkowicie z brytyjskiego horyzontu. Co zatem wypada uczynić będąc w Londynie? Prewencyjnie napić się piwa w pubie. Na fotografii powyżej knajpa gdzieś w Southwark na południowym brzegu Tamizy. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-9109757199636002983?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9109757199636002983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/9109757199636002983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/01/saluto.html' title='Saluto'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSEOZa1sQVI/AAAAAAAAAls/xh8bR1nzKvI/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1284969893352302305</id><published>2010-12-15T23:55:00.014+01:00</published><updated>2011-01-03T02:57:11.431+01:00</updated><title type='text'>Koszulka z Bangladeszu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Patrzę na metki. Koszulka, którą mam na sobie, została wyprodukowana w Bangladeszu, spodnie w Wietnamie, gacie i skarpety w Kambodży. Komputer, na którym wystukuję ten tekst, zbudowano w Chinach. Lustrzanka cyfrowa, której zazwyczaj używam, została wyprodukowana w Tajlandii. Co to oznacza? Odpowiedź, że jest to obniżenie kosztów produkcji przez przeniesienie jej tam, gdzie jest tania siła robocza, jest półprawdą i uproszczeniem. Faktycznie oznacza to, cytując Nialla Fergusona, "przesunięcie ekonomicznego punktu ciężkości z Zachodu na Wschód" i jednocześnie koniec wielowiekowej dominacji państw zachodnich w światowej gospodarce. A to dopiero początek. Azjaci, szczególnie Chińczycy, przestali być producentami taniej tandety. Inwestują w nowe technologie i w wielu dziedzinach zaczynają wyprzedzać państwa zachodnie. Zakładając, że gospodarka światowa to gra o sumie zerowej, gdzie zysk jednych oznacza stratę dla drugich, nie wygląda to optymistycznie dla Zachodu. Paradoksalnie ów punkt ciężkości został przesunięty wskutek faktu, że kraje zachodnie odchodzą od filarów mądrości gospodarczej wyznawanych przez wieki, takich jak pragmatyzm i rozsądna polityka gospodarcza, tymczasem kraje azjatyckie, dzięki ukierunkowaniu na te filary, notują rekordowe wzrosty gospodarcze. Obecny kryzys finansowy, o czym piszą ekonomiści i politolodzy, rozpoczął się wskutek zauroczenia się Stanów Zjednoczonych ideologią nieskrępowanego wolnego rynku i nadmiernie rozdmuchaną konsumpcją. Kryzys bardzo szybko przelał się na inne zachodnie kraje, ściśle powiązane gospodarczo z USA. Tymczasem w krajach azjatyckich, które notują wzrost i opierają się kryzysowi, udało się połączyć kapitalizm z rozsądną kontrolą ze strony rządów. Także ogromne inwestycje, które przeznaczają państwa Azji w rozwój nowoczesnych technologii, powinny skłonić kraje zachodnie do przemyślenia swej polityki gospodarczej. Gdy uczelnie techniczne w Azji pękają w szwach od nadmiaru studentów, na Zachodzie brak jest chętnych do nauki. Powód jest prozaiczny: brak inwestycji oznacza w prosty sposób brak możliwości rozwoju. Gdy wybuchł kryzys wieszczono, że rozleje się na cały świat, tymczasem gospodarki państw azjatyckich przyśpieszyły, nastawiając się na popyt wewnętrzny i inwestycje w nowe technologie. Dzisiaj, odwrotnie niż przez wieki, świat zachodni powinien uczyć się od Azji jak poprawnie zarządzać gospodarką. Pomijam tutaj kwestie wolności i praw człowieka, które są argumentem przeciwko azjatyckiemu modelowi gospodarki. Azjaci, których znam, bardzo często tyrają od rana do wieczora, jednak nie słyszałem, by ktoś z nich narzekał. Co zatem? Pozostaje wierzyć, że renesans następuje po średniowieczu cyklicznie, szczególnie w gospodarce. Oby rację miał Jeremy Rifkin, ekonomista i politolog, który twierdzi, że już wkrótce czeka nas trzecia rewolucja przemysłowa. Saluto. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1284969893352302305?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1284969893352302305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1284969893352302305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/12/koszulka-z-bangladeszu.html' title='Koszulka z Bangladeszu'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5740484683659620237</id><published>2010-12-06T00:05:00.001+01:00</published><updated>2011-09-27T12:45:22.130+02:00</updated><title type='text'>Backstage</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TJEDJo45eNI/AAAAAAAAAgM/T6jqil5JA5g/s1600/wanna.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TJEDJo45eNI/AAAAAAAAAgM/T6jqil5JA5g/s400/wanna.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Przede wszystkim dziękuję za maile i jednocześnie przepraszam, że nie odpisałem na wszystkie. Starałem się za to, by na blogu pojawiały się w miarę możliwości ciekawe wpisy. Hongkong, Tajlandia, Laos i Wietnam. Zabrakło czasu, by zajrzeć do Kambodży i Makau, co może być dobrym pretekstem, by tam powrócić. Tymczasem trzeba się na nowo zorganizować i odpowiedzieć sobie na ważne i zasadnicze pytanie: co dalej? Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5740484683659620237?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5740484683659620237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5740484683659620237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/09/backstage.html' title='Backstage'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TJEDJo45eNI/AAAAAAAAAgM/T6jqil5JA5g/s72-c/wanna.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1937730686119064447</id><published>2010-11-26T23:55:00.007+01:00</published><updated>2011-09-10T02:37:20.793+02:00</updated><title type='text'>Hongkong</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Q1xboDkXdFE/TZ31gwqadmI/AAAAAAAAA3M/lKaTG_umrPU/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q1xboDkXdFE/TZ31gwqadmI/AAAAAAAAA3M/lKaTG_umrPU/s400/2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tujku5M_T7g/TZ31jLQk5ZI/AAAAAAAAA3Q/h2A4i7D-Beg/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/-tujku5M_T7g/TZ31jLQk5ZI/AAAAAAAAA3Q/h2A4i7D-Beg/s400/3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-hrzNiinUYg0/TZ31ldS75lI/AAAAAAAAA3U/wAptoEJaxQ0/s1600/4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/-hrzNiinUYg0/TZ31ldS75lI/AAAAAAAAA3U/wAptoEJaxQ0/s400/4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZVgnd_fc5VE/TZ31md-C9bI/AAAAAAAAA3Y/y6j3Klj9QX0/s1600/5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZVgnd_fc5VE/TZ31md-C9bI/AAAAAAAAA3Y/y6j3Klj9QX0/s400/5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uYSr2KqyIbQ/TZ31q3-2cYI/AAAAAAAAA3c/oiH6KmW1tiw/s1600/14.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-uYSr2KqyIbQ/TZ31q3-2cYI/AAAAAAAAA3c/oiH6KmW1tiw/s400/14.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mOEhlYaVKNs/TZ31tEFsCAI/AAAAAAAAA3g/tN8lZTAfgp0/s1600/15.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-mOEhlYaVKNs/TZ31tEFsCAI/AAAAAAAAA3g/tN8lZTAfgp0/s400/15.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--ndxjGsgPGI/TZ31uzDWyVI/AAAAAAAAA3k/Ax0eznIISgU/s1600/7.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/--ndxjGsgPGI/TZ31uzDWyVI/AAAAAAAAA3k/Ax0eznIISgU/s400/7.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-czUn__zxq7Q/TZ31wy0p5qI/AAAAAAAAA3o/-B5Piq1wsQU/s1600/16.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-czUn__zxq7Q/TZ31wy0p5qI/AAAAAAAAA3o/-B5Piq1wsQU/s400/16.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Hongkong  to miejsce, gdzie przybysz z Zachodu może zobaczyć przyszłość, która  wydarzyła się bez niego. Ponoć zmiany fizyczne w Hongkongu dzieją się  tak szybko, że jeśli porównać zdjęcia z lat osiemdziesiątych a  współczesne, to trudno będzie uwierzyć, że przedstawiają one to samo  miasto. Chińczycy nigdy nie mieli zwyczaju budowania miast, jako  magazynów pełnych pomników historii, które należy przekazać następnym  pokoleniom. Hongkong to nie Rzym czy Paryż. Hongkong to miasto  przyszłości. Jutro już tam jest. A jeszcze dekadę temu wieszczono szybki  koniec temu miastu. W listopadzie 1982 roku brytyjska premier Margaret  Thatcher negocjowała z chińskim przywódcą Deng Xiaopingiem przekazanie  zwierzchnictwa nad miastem na powrót Chinom. Ostra wymiana zdań pomiędzy  Thatcher a Xiaopingiem odbiła się echem w mediach na całym świecie.  Wychodząc z Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie premier Thatcher potknęła  się i upadła. Mieszkańcy Hongkongu odczytali to jako złą wróżbę.  Światowe media snuły czarne wizje. Dnia 26 września 1984 roku Chiny i  Wielka Brytania podpisały deklarację, na mocy której Hongkong miał zostać  przekazany pod zwierzchnictwo Chińskiej Republiki Ludowej. Zgodnie z  tym, co zapisano w owej deklaracji, w dniu 1 lipca 1997 roku, ostatni  brytyjski gubernator Hongkongu Chris Patten opuścił brytyjską flagę,  kończąc tym samym ponad 150-letnią kolonizację wyspy przez Wielką  Brytanię. Hongkong znalazł się pod brytyjskim władaniem w 1842 roku, po I  wojnie opiumowej, gdy cesarskie wówczas Chiny uległy zachodnim potęgom.  Z małej wioski wyrósł ważny port przeładunkowy. Od tego momentu aż po  dzień dzisiejszy Hongkong nieustannie się rozwija, niezależnie czy pod  władaniem Brytyjczyków czy Chińczyków. Mieszkańcy Hongkongu, tak jak ich  ukazał w swych powieściach James Clavell, to cwana ferajna, która  potrafi zadbać o własne interesy. Pieniądze, kasa, szmal, mamona.  Dlatego właśnie współcześni mandaryni z Pekinu nie ingerowali w  gospodarkę Hongkongu, nie chcąc zabić kury znoszącej złote jajka.  Tymczasem zdjęcia z aparatów jednorazowych. Szybko mogą stać się  nieaktualne, gdyż jutro w Hongkongu już tam jest.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1937730686119064447?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1937730686119064447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1937730686119064447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/11/hongkong_26.html' title='Hongkong'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Q1xboDkXdFE/TZ31gwqadmI/AAAAAAAAA3M/lKaTG_umrPU/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6027904335296621300</id><published>2010-11-15T20:35:00.036+01:00</published><updated>2011-09-14T01:19:14.461+02:00</updated><title type='text'>Chungking Mansions</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_PMnuIS9Pdc/TZ3mj2oaQhI/AAAAAAAAA3A/tZiBcx45EnQ/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-_PMnuIS9Pdc/TZ3mj2oaQhI/AAAAAAAAA3A/tZiBcx45EnQ/s400/1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-LnzUT6qBYuk/TZ3mle8uloI/AAAAAAAAA3E/pQdP1CEQZRk/s1600/9.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-LnzUT6qBYuk/TZ3mle8uloI/AAAAAAAAA3E/pQdP1CEQZRk/s400/9.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0EcqrBiC4_I/TZ3mlzz38iI/AAAAAAAAA3I/qCTajOZn4h8/s1600/8.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-0EcqrBiC4_I/TZ3mlzz38iI/AAAAAAAAA3I/qCTajOZn4h8/s400/8.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Wong Kar-Wai, jeden z moich ulubionych reżyserów, w latach 90-tych zrealizował kilka filmów o klaustrofobicznej anonimowości w wielkomiejskich mrowiskach. Dwa z nich, &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Chungking Express" i "Upadłe anioły", zostały nakręcone właśnie w &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Chungking Mansions. Mieszkańcy wielkich miast, takich jak Hongkong, codziennie ocierają się o siebie, wymieniają spojrzenia, rozmawiają, dzielą ich milimetry, lecz jednocześnie to ludzie niezwykle samotni, którzy równie dobrze mogliby mieszkać w odległych galaktykach, w innych światach. To ulubiona historia azjatyckiego reżysera, którą opowiada w swoich kadrowanych obrazach. Idealnym plenerem dla takich historii jest Chungking Mansions w Hongkongu. Kilka wieżowców połączonych wspólnym parterem. Brudne, wąskie korytarzyki. Ciasne mieszkanka, które bezlitośnie zabierają jakąkolwiek intymność. I ludzie. Przede wszystkim ludzie. Niczym w mrowisku. Zewsząd. Z całego świata. Przybysze, którzy z nadzieją na lepsze życie przybywają do byłej brytyjskiej kolonii. Gonią za marzeniami. A na miejscu ciężka praca lub szemrane interesy. Opium. Zrealizowane lub zawiedzione nadzieje. Radość lub rozpacz. Prawdopodobnie taki scenariusz ma miejsce w przypadku moich sąsiadów z &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Pay Less Guesthouse w Chungking Mansions. Skąd przybyli? Nie to jest ważne. W Chungking Mansions tworzą część mozaiki kulturowej. Ogromnej. Zróżnicowanej. Krzykliwej. Roześmianej. Smutnej. Samotnej. Przede wszystkim anonimowej. Niewiele wiem o bohaterach moich fotografii z siódmego piętra bloku A&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; w Chungking Mansions w Hongkongu. Niewiele oni wiedzą o mnie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6027904335296621300?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6027904335296621300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6027904335296621300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/11/chungking-mansions.html' title='Chungking Mansions'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-_PMnuIS9Pdc/TZ3mj2oaQhI/AAAAAAAAA3A/tZiBcx45EnQ/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1890429341907952335</id><published>2010-10-15T15:37:00.000+02:00</published><updated>2011-07-29T15:40:25.047+02:00</updated><title type='text'>Wyznawcy religii Lonely Planet</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-88HEe8ba--M/TjK3WR0OtcI/AAAAAAAABMc/RXeH4aWhyos/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/-88HEe8ba--M/TjK3WR0OtcI/AAAAAAAABMc/RXeH4aWhyos/s400/1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ljgN-Hp0R3M/TjK3XINRD2I/AAAAAAAABMg/AKHUW8IFsXY/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/-ljgN-Hp0R3M/TjK3XINRD2I/AAAAAAAABMg/AKHUW8IFsXY/s400/2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-left: 0px; margin-right: 0px; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-q60Mc3nTNgU/TjK3XxBHbXI/AAAAAAAABMk/ZXzuWRCJMtk/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-q60Mc3nTNgU/TjK3XxBHbXI/AAAAAAAABMk/ZXzuWRCJMtk/s400/3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Backpacker  czy turysta? Przypadkiem znalazłem forum internetowe, gdzie rozgorzała  dyskusja na temat backpackersów, prawdziwych podróżników, współczesnych  nomadów i ich wyższości nad zwykłym turystą. Backpacker powinien,  zgodnie z zasadami zawartymi w przewodnikach Lonely Planet, wyjść za  turystyczną fasadę i spróbować jak najgłębiej wniknąć w obcą kulturę.  Choroby, obskurne i zaszczurzone kwatery, tanie jadłodajnie, lokalne  środki transportu - tak oto ma wyglądać prawdziwe podróżowanie. Na forum  zawrzało. Następnie miała miejsce istna lawina dokonań, czyli kto,  gdzie, kiedy i dlaczego. Wśród tych wypowiedzi idealizujących  backpacking znalazła się jednak rozsądna ocena. Jeden uczestnik trzeźwo  zauważył, że przeświadczenie o wyższości backpackingu nad turystyką  masową nie pozwala dostrzec, iż obydwie formy wyjazdów są integralną  częścią kapitalistycznego systemu turystycznego. Bo to, czy ma się  plecak czy walizkę, w żaden sposób nie świadczy o jakości podróży. Dla  mnie sprawa jest prosta. Jeżdżę bez pośrednictwa biur podróży, sypiam w  tanich hostelach i jadam w tanich knajpach z powodu ograniczonego  budżetu. Gdybym mógł przeznaczyć więcej pieniędzy na wyjazdy to spałbym w  luksusowych hotelach i jadał w najlepszych restauracjach, a może nawet  skorzystałbym z oferty biura podróży. Przewodników prawie nie czytam,  wolę książki, a gdy potrzebne są informacje to szukam w internecie. Ot  co. A ponadto nie do końca wierzę, że naprawdę można wniknąć w miejscową  kulturę. Zawsze będę obcym, przybyszem, któremu tubylcy pokażą tyle,  ile uznają, że warto pokazać. W dzisiejszych czasach, gdzie niemal  wszędzie doleci się samolotem, podróżowanie nabiera innego znaczenia  aniżeli w poprzednich stuleciach, kiedy niemal każda wyprawa wiązała się  ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. Dzisiaj podróż to raczej oglądanie  świata, co daje możliwość odkryć i poznać przede wszystkim samego  siebie. Przed podróżą do Azji także wyobrażałem sobie, że przeżyję tu  niesamowite przygody, tymczasem największą okazała się podróż nocnym  pociągiem z Bangkoku do Surat Thani w Tajlandii bądź przeprawa przez  Mekong z Tajlandii do Laosu, gdzie wydarzeniem był brak zasięgu  telefonii komórkowej. Może więc nie jestem backpackerem, prawdziwym  podróżnikiem, współczesnym nomadem? A czy postępowanie według wskazówek z  Lonely Planet można jeszcze nazwać niezależnym podróżowaniem? Nieważne.  Podróżnikiem był Richard Francis Burton, który w Indiach odkrył dla  zachodniej cywilizacji "Kamasutrę", w przebraniu Beduina, jako pierwszy  Europejczyk, dotarł do Mekki i Medyny, w nieznanych wówczas w Europie  rejonach Afryki szukał źródeł Nilu, a w Ameryce Południowej  bezskutecznie poszukiwał źródeł Amazonki. Tyle. Na zdjęciach powyżej  kilka osób z całej masy fantastycznych ludzi, których poznałem podczas  podróży po Azji Południowo-Wschodniej. Czy to backpackersi czy turyści?  Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. Ważniejsze były rozmowy o sprawach  bieżących. O tym co nas otacza i o tym co nas zachwyca. O wszystkim i o  niczym. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1890429341907952335?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1890429341907952335'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1890429341907952335'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2011/07/wyznawcy-religii-lonely-planet_29.html' title='Wyznawcy religii Lonely Planet'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-88HEe8ba--M/TjK3WR0OtcI/AAAAAAAABMc/RXeH4aWhyos/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7771539354459899142</id><published>2010-09-26T02:00:00.003+02:00</published><updated>2011-08-30T00:18:17.332+02:00</updated><title type='text'>Miasto Aniołów</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSfK0e6M_1I/AAAAAAAAAng/Gokv6blQ6Yg/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSfK0e6M_1I/AAAAAAAAAng/Gokv6blQ6Yg/s400/3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Bangkok.     Nazywany "Miastem Aniołów". Według Tiziano Terzani'ego     aniołowie przeklęli to miejsce na zawsze. Miasto, gdzie jedna osoba na      pięć jest bezdomna, jedna kobieta na trzydzieści zarabia jako      prostytutka, jedna osoba na sześćdziesiąt jest nosicielem wirusa HIV.      Miasto, gdzie średnio co godzinę ktoś popełnia samobójstwo. Brudne,      chaotyczne, śmierdzące. Bangkok. Lubię to miasto, choć nie wiem      dlaczego. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7771539354459899142?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7771539354459899142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7771539354459899142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/11/bangkok-tajlandia.html' title='Miasto Aniołów'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TSfK0e6M_1I/AAAAAAAAAng/Gokv6blQ6Yg/s72-c/3.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6596581379415066290</id><published>2010-09-18T00:49:00.001+02:00</published><updated>2012-01-02T00:56:08.752+01:00</updated><title type='text'>Good morning Vietnam</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-HT5rMrLvV68/TwDxKZZv_iI/AAAAAAAABlY/-88rDpKYBOE/s1600/Vietnam-1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/-HT5rMrLvV68/TwDxKZZv_iI/AAAAAAAABlY/-88rDpKYBOE/s400/Vietnam-1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Lv1Wnj2Ftfk/TwDxMTv7ghI/AAAAAAAABlg/4vDF30zNgr4/s1600/Vietnam-2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://3.bp.blogspot.com/-Lv1Wnj2Ftfk/TwDxMTv7ghI/AAAAAAAABlg/4vDF30zNgr4/s400/Vietnam-2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-bbCFxFzpML8/TwDxOqstNFI/AAAAAAAABlo/SMFeNNtsL7s/s1600/Vietnam-5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-bbCFxFzpML8/TwDxOqstNFI/AAAAAAAABlo/SMFeNNtsL7s/s400/Vietnam-5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nxVKq1CclH0/TwDxRB_xGsI/AAAAAAAABlw/xNdpi8KLFMo/s1600/Vietnam-4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-nxVKq1CclH0/TwDxRB_xGsI/AAAAAAAABlw/xNdpi8KLFMo/s400/Vietnam-4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-TfENmvlQiEQ/TwDxSmDdX6I/AAAAAAAABl4/6mcA7ntAbMc/s1600/Vietnam-6.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-TfENmvlQiEQ/TwDxSmDdX6I/AAAAAAAABl4/6mcA7ntAbMc/s400/Vietnam-6.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Hanoi to stolica i drugie co do wielko&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ści&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;, po mie&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ście  Ho Chi Minh (dawniej Sajgon), miasto Wietnamu. Polityczne, ekonomiczne i  kulturalne centrum kraju. Hanoi jest usytuowane na prawym brzegu g&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ównego koryta Rzeki Czerwonej, w centrum regionu Delta Rzeki Czerwonej, w p&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ó&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;nocnej cz&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ści Wietnamu. Tyle z wikipedii. Czy co&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ś doda&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ć&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; od siebie? B&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;d&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ę&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; chcia&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ł&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; tu wr&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ó&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ci&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ć&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;. Jestem o tym przekonany. Tyle wiadomo&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ści na dzisiaj. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6596581379415066290?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6596581379415066290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6596581379415066290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/09/good-morning-vietnam.html' title='Good morning Vietnam'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-HT5rMrLvV68/TwDxKZZv_iI/AAAAAAAABlY/-88rDpKYBOE/s72-c/Vietnam-1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1987976615994331368</id><published>2010-09-08T12:00:00.002+02:00</published><updated>2011-07-29T13:22:26.134+02:00</updated><title type='text'>Opium</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIoZz_1tomI/AAAAAAAAAfg/Rz8fFkGsavo/s1600/4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIoZz_1tomI/AAAAAAAAAfg/Rz8fFkGsavo/s400/4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Brytyjski reporter Thomas Fowler patrzy na  świat przez pryzmat błogiej mgiełki powodowanej regularnym wciąganiem do  płuc dymu z opium. Fowler relacjonuje dla brytyjskiej prasy I wojnę  indochińską, konflikt pomiędzy Wietnamem a Francją o wyzwolenie Wietnamu  spod kolonialnej administracji francuskiej. Brytyjskiego reportera  bardziej jednak interesuje jego młoda wietnamska kochanka i codzienny  rytuał palenia opium. Podstarzały cynik robi wszystko, by tak naprawdę  nie robić wiele. Tak pokrótce można zrecenzować film Philipa Noyce'a  "Spokojny Amerykanin" z genialną rolą Michaela Caine'a w roli  brytyjskiego reportera. Akcja rozgrywa się w Sajgonie w 1952 roku.  Zdecydowanie polecam ten film. Tymczasem ja nie jestem w Sajgonie i już  tam raczej nie dojadę. Jestem w Hanoi, stolicy Socjalistycznej Republiki  Wietnamu. Nie mam żadnych konkretnych planów ani pomysłów. Byłem w  Halong Bay, ale ta najsłynniejsza wietnamska zatoka nie wywarła na mnie  wrażenia. Może także robię się cyniczny? I także błogo trwonię czas nic  nie robiąc. Niespokojny Polak w szalonym Hanoi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1987976615994331368?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1987976615994331368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1987976615994331368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/09/opium_10.html' title='Opium'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIoZz_1tomI/AAAAAAAAAfg/Rz8fFkGsavo/s72-c/4.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-64972035568843003</id><published>2010-09-02T18:14:00.026+02:00</published><updated>2011-08-01T21:01:14.989+02:00</updated><title type='text'>Laos</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhdd7h49I/AAAAAAAAAcQ/mI6dML_gXDk/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhdd7h49I/AAAAAAAAAcQ/mI6dML_gXDk/s400/1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhhA96I0I/AAAAAAAAAcY/OoxrKQo8kQ0/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhhA96I0I/AAAAAAAAAcY/OoxrKQo8kQ0/s400/2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIliBAPxfwI/AAAAAAAAAcw/A22K1MNmyp8/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIliBAPxfwI/AAAAAAAAAcw/A22K1MNmyp8/s400/3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIliDl4GyKI/AAAAAAAAAc4/zZiUD81nZTI/s1600/4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIliDl4GyKI/AAAAAAAAAc4/zZiUD81nZTI/s400/4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhuvg9X_I/AAAAAAAAAco/_uL7q367EZM/s1600/5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhuvg9X_I/AAAAAAAAAco/_uL7q367EZM/s400/5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhppYvu6I/AAAAAAAAAcg/V2GAREoYuz4/s1600/6.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="262" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhppYvu6I/AAAAAAAAAcg/V2GAREoYuz4/s400/6.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Laos. Kraj bez dostępu do morza, od Tajlandii odgrodzony jest wzburzonym Mekongiem, od Chin i Wietnamu otoczony nieprzebytymi górami. Kraj, na który Amerykanie zrzucili dwa miliony ton materiałów wybuchowych, czyli więcej niż spadło na Niemcy i całą okupowaną przez nich Europę podczas II wojny światowej. Kraj, który według Tiziano Terzani'ego, niszczony jest przez misjonarzy materializmu i rozwoju gospodarczego. Tymczasem podróżowanie po Laosie nie przysparza żadnych trudności. Nici z wielkiej przygody. Wszystko doskonale zorganizowane niczym z biura podróży Juventur. Zdj&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;ęcia zrobione w Pakbeng, Luang Prabang i Vang Vieng. &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; Narazie tylko tyle wiadomości. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-64972035568843003?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/64972035568843003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/64972035568843003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/09/laos.html' title='Laos'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TIlhdd7h49I/AAAAAAAAAcQ/mI6dML_gXDk/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4975697523676358174</id><published>2010-08-22T07:33:00.038+02:00</published><updated>2011-07-29T17:08:54.181+02:00</updated><title type='text'>Diva</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-W7ojoOeWT2Q/TjLMlMOh3zI/AAAAAAAABMs/7lRAQ54_VQM/s1600/Pablo+11.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-W7ojoOeWT2Q/TjLMlMOh3zI/AAAAAAAABMs/7lRAQ54_VQM/s400/Pablo+11.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Chiang  Mai to dobre miejsce. Jakże inne od zatłoczonego i głośnego Bangkoku.  Mieszkam w hostelu Diva Guesthouse. Za łóżko w wieloosobowej sali płacę  100 bahtów, czyli jakieś 10 złotych. Miałem zatrzymać się tutaj na dwa  dni, tymczasem swoim zwyczajem zostałem dłużej. Patrzę w kalendarz.  Miesiąc w drodze. Dziwne uczucie, ale zaczynam być trochę zmęczony  backpackerskim życiem. Może czas wrzucić plecak do szafy, spakować  walizkę i zacząć spacerować wybrukowanymi uliczkami włoskich miasteczek?  Oto jest pytanie. Mam także kolejne: czy wszystko w porządku mój  żołądku? Od przyjazdu mam problem z aklimatyzacją. Może po powrocie  zamiast albumu ze zdjęciami wydam przewodnik po kiblach Azji  Południowo-Wschodniej? Dużo pytań. Pomyślę o tym później. Czas się  ogarnąć. Może nie być lekko. Przede mną przeprawa przez Mekong i podróż  przez Laos, by dotrzeć do Wietnamu. Zaczyna się prawdziwa przygoda.  Dziękuję za maile. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4975697523676358174?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4975697523676358174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4975697523676358174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/08/saluto.html' title='Diva'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-W7ojoOeWT2Q/TjLMlMOh3zI/AAAAAAAABMs/7lRAQ54_VQM/s72-c/Pablo+11.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-879706294410715907</id><published>2010-08-12T16:06:00.010+02:00</published><updated>2011-09-10T20:01:20.939+02:00</updated><title type='text'>Długość dźwięku samotności</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TGP57vs5cCI/AAAAAAAAAZ4/QIxAXlAAjnk/s1600/33.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TGP57vs5cCI/AAAAAAAAAZ4/QIxAXlAAjnk/s400/33.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Azja to nie jest miejsce. To stan umysłu. Tymczasem mój umysł jest chaotyczny i daleko mu do stanu wyciszenia. To zapewne spowodowane jest faktem, że jestem tu sam, a gdy człowiek jest sam to myśli leniwie, nie troszczy się o logikę i często puszcza wodze fantazji, nawet tej mrocznej. Czytam "Powiedział mi wróżbita" Tiziano Terzani'ego. Terzani, wybitny włoski reporter, jak nikt inny zgłębiał tajemnice Dalekiego Wschodu. &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Powiedział mi wróżbita" jest po części autobiografią, po części wspomnieniem autora z licznych podróży po kontynencie azjatyckim. Tiziano Terzani, ostrzeżony w Hongkongu przez chińskiego wróżbitę, że nadejdzie rok, gdy latanie stanie się dla niego śmiertelnym zagrożeniem, postanawia przemieszczać się drogą lądową, tradycyjnie, jak dawni podróżnicy. Pokonywanie wielkich odległości nie samolotem przywraca poczucie niespodzianki i zaskoczenia, pozwala także dostrzec tą ogromną część ludzkości, którzy wędrują obciążeni tobołkami i swymi własnymi historiami. Dlatego cieszę się, że moją podróż sprzed niemal tygodnia z Bangkoku do Surat Thani odbyłem nocnym pociągiem. Najtańsze miejsce w trzeciej klasie i surowy fotel, który po czternastu godzinach podróży wydawał mi się pokutą za wszelkie występki. Następnie kolejne godziny w autobusie i na promie, by w końcu dotrzeć na Kho Phi Phi. Wyspa jest piękna, lecz przemysł turystyczny wdarł się już z taką siłą, że jeszcze chwila i Kho Phi Phi pozbawiona zostanie swej naturalnej magii. Tymczasem jestem na powrót w Bangkoku. Wkrótce jadę na północ do Chiang Mai. Spędzę tam kilka dni przed podróżą do Laosu i Wietnamu. Wszystko zależy od monsumów i huraganów, zarówno tych naturalnych w przyrodzie, jak i tych w moim umyśle. Zdecydowanie bardziej obawiam się tych drugich, bo Azja to stan umysłu, a nie miejsce. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; &lt;/span&gt; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-879706294410715907?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/879706294410715907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/879706294410715907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/08/dugosc-dzwieku-samotnosci.html' title='Długość dźwięku samotności'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TGP57vs5cCI/AAAAAAAAAZ4/QIxAXlAAjnk/s72-c/33.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-8967432595460360259</id><published>2010-07-20T06:50:00.004+02:00</published><updated>2011-09-14T01:19:51.755+02:00</updated><title type='text'>2046</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Hongkong. Chungking Mansions. Mieszkam w Pay Less Guesthouse, w ktorym place 160 hk dolarow za pojedyncza cele numer 714 na siodmym pietrze, ktora musze opuscic do jutra. W Chungking Mansions Wong Kar-Wai nakrecil "Upadle anioly" i &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;"Chungking Express"&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;. Przybywajacy z roznych czesci swiata przybysze wynajmuja kazdy, nawet najbardziej odrazajacy kat, tloczac sie w zamknietych pomieszczeniach. Chungking Mansions to kilka wiezowcow ze wspolnym parterem, gdzie sprzedawcy wszelkich dobr i nachalne sprzedawczynie cial za kazdym razem oferuja swoj towar. Deszcz. Sciana wody spada na chodniki. Duszno. Nie spalem w nocy. Wiatrak z calych sil mlocil geste powietrze. Wong Kar-Wai ma racje. To miasto przytlacza samotnych przyjezdnych. Jestem tutaj fizycznie jedynie, bo duchowo nieobecny. Myslami gdzie indziej. Wybaczcie brak polskich znakow.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-8967432595460360259?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8967432595460360259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8967432595460360259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/07/2046.html' title='2046'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2658916893057035637</id><published>2010-06-17T23:38:00.019+02:00</published><updated>2012-01-12T23:44:16.640+01:00</updated><title type='text'>Saluto</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TBu1wfyS8yI/AAAAAAAAAZo/ETIkvohdEt4/s1600/Bez+nazwy+11.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="304" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TBu1wfyS8yI/AAAAAAAAAZo/ETIkvohdEt4/s640/Bez+nazwy+11.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #cccccc; font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 20px;"&gt;Lato. Czasem słońce, czasem deszcz. Powodzie w Polsce. Upały na świecie. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Wybory na prezydenta. Podróże palcem po mapie. Wakacje. Filmy i książki. Holga panoramiczna. Fotografia otworkowa. Nocne wyjazdy do stolicy Wielkopolski. Czy coś pominąłem? Zdecydowanie. Przygotowania do wyjazdu. Hongkong i Azja Południowo-Wschodnia. Mgliste plany co, gdzie i jak. Tyle wiadomości na dzisiaj. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2658916893057035637?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2658916893057035637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2658916893057035637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/06/blog-post_17.html' title='Saluto'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TBu1wfyS8yI/AAAAAAAAAZo/ETIkvohdEt4/s72-c/Bez+nazwy+11.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-8786094864264845100</id><published>2010-06-10T04:13:00.002+02:00</published><updated>2011-05-05T11:24:22.088+02:00</updated><title type='text'>Misjonarz i libertyn</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Czy to tylko naiwność czy raczej ignorancja? Byłem przekonany, że mam wiedzę na temat Azji. Może niewielką, ale zawsze. Z zaciekawieniem śledziłem wiadomości w prasie, które dotyczyły kontynentu azjatyckiego, ze szczególnym naciskiem na region zwany Dalekim Wschodem. Ba. Rościłem sobie nawet prawo do wypowiadania się na ów temat. Przykładem może być Japonia. Tylko dlatego, że naoglądałem się filmów o walecznych i okrutnych samurajach, takich jak&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt; "Harakiri" czy "Miecz zagłady", nie wspominając o dziełach Akiry Kurosawy czy współczesnych produkcjach Takeshi Kitano, tylko dlatego uważałem, że mam coś do powiedzenia na temat Kraju Wschodzącego Słońca. Podobnie było w przypadku Chin. Jestem fanem filmów Wong Kar-Waia. Uwielbiam jego sposób kadrowania obrazu i styl opowiadania historii. Chiny, szczególnie Hongkong, wyobrażam sobie tak, jak pokazuje je Wong Kar-Wai. Ponadto, biorąc pod uwagę ilość informacji, które publikowane były w prasie na temat Państwa Środka w związku z igrzyskami olimpijskimi, także uważałem, że coś wiem. Nic bardziej mylnego. Ian Buruma w swojej książce "Misjonarz i libertyn. Eros i dyplomacja" udowodnił mi, że tak nie jest. Tak jak Bruce Lee, gwiazdor filmów kung-fu z Hongkongu, z torsem obnażonym do pasa, kopie, łupie i grzmoci swoich przeciwników, tak Ian Buruma przekonał mnie, jak niewielką wiedzę posiadam na temat Dalekiego Wschodu. Książka "Misjonarz i libertyn. Eros i dyplomacja" jest zbiorem esejów z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, z których większość została opublikowana w "The New York Review of Books". Wówczas to, po zakończeniu zimnej wojny, odżyło przekonanie o istnieniu różnic pomiędzy Wschodem i Zachodem. Według samego Burumy książka ta jest zapisem podróży przez Tokio, Hongkong, Manilę, Seul czy Delhi. Podróży w której spędził ponad 10 lat. Buruma kreśli sylwetki znaczących postaci azjatyckiej polityki czy kultury, takich jak Benazir Bhutto, Imelda Marcos czy Oshima Nagis, ale także znajduje miejsce dla brytyjskich imperialistów jak Wilfred Thesiger czy Lord Baden-Powell, bez których współczesny obraz tej części Azji mógłby być inny. Wśród esejów znajdują się także rozważania Burumy na temat ostatnich dni Hongkongu jako kolonii brytyjskiej, olimpiady w Południowej Korei, konsekwencjach Pearl Harbor czy Hiroszimy. Książka ta to totalny "musisz przeczytać" dla tych, których fascynuje Daleki Wschód. Polecam. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-8786094864264845100?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8786094864264845100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8786094864264845100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/06/zobaczymy-czy-uda-sie-tym-razem-tak-jak.html' title='Misjonarz i libertyn'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1169045537196707036</id><published>2010-05-14T00:45:00.005+02:00</published><updated>2011-12-27T00:55:18.725+01:00</updated><title type='text'>A czerwone masz?</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S99goG8FZsI/AAAAAAAAAXo/7KcPNnm0FV0/s400/wieh.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="265" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Zielone są stonowane. Można się uprzeć i zakładać je do koszulki polo i marynarki. Chodzić do pracy, czyli od poniedziałku do piątku. Niebieskie są kozackie. Nie bardzo pasują do marynarki. Na weekend jak znalazł. Więc pozwól Wieh, że zadam pytanie: czy czerwone masz?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1169045537196707036?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1169045537196707036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1169045537196707036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/05/czerwone-masz_04.html' title='A czerwone masz?'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S99goG8FZsI/AAAAAAAAAXo/7KcPNnm0FV0/s72-c/wieh.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5514961870797319301</id><published>2010-04-25T20:30:00.003+02:00</published><updated>2011-07-29T13:58:00.057+02:00</updated><title type='text'>Saluto</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S99dgOJppcI/AAAAAAAAAXg/ii8dyfLNXUQ/s1600/muszla.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S99dgOJppcI/AAAAAAAAAXg/ii8dyfLNXUQ/s400/muszla.jpg" width="275" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Spóźniony post kwietniowy. Nie oznacza to jednak, że w jakiś sposób olewam bloga. Wszystko przez wiosnę. Zdecydowanie wolę korzystać z faktu, że pogoda dopisuje, niż siedzieć przed monitorem. Na blogowanie przyjdzie czas, teraz lepiej planować wakacje. W tym celu sprawiłem sobie mapę świata. Cały czas się w nią wpatruję i nie mogę się oderwać. Magnetycznie mnie przyciąga. I co mam z tym fantem zrobić?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5514961870797319301?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5514961870797319301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5514961870797319301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/05/saluto_04.html' title='Saluto'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S99dgOJppcI/AAAAAAAAAXg/ii8dyfLNXUQ/s72-c/muszla.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6979855755684504206</id><published>2010-03-12T13:53:00.005+01:00</published><updated>2011-08-02T17:45:18.579+02:00</updated><title type='text'>Mundial w tym roku</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S5EB6goqbWI/AAAAAAAAAWM/9LGZ3fn7j-s/s1600-h/mundial-w-tym-roku.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445135529172168034" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S5EB6goqbWI/AAAAAAAAAWM/9LGZ3fn7j-s/s400/mundial-w-tym-roku.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 267px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Ot ciekawostka. Jak włóczę się z aparatem w poszukiwaniu ciekawych kadrów to grający w piłkę nożną automatycznie stają się obiektem mego zainteresowania. Zanim jednak zrobię jakieś zdjęcia, jeśli jest możliwość, to włączam się do gry. Po pierwsze piłka kopana to wielka frajda. Po drugie, jeśli pozwolą mi pobiegać za piłką, to jednocześnie zyskam ich akceptację i może wówczas uda się złapać fajne kadry. Ot taka ciekawostka. Przecież mundial niebawem. Na zdjęciu uliczne rozgrywki w Hawanie na Kubie w 2008 roku. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6979855755684504206?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6979855755684504206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6979855755684504206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/03/mundial-w-tym-roku.html' title='Mundial w tym roku'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/S5EB6goqbWI/AAAAAAAAAWM/9LGZ3fn7j-s/s72-c/mundial-w-tym-roku.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2921278752625339250</id><published>2010-02-22T07:59:00.026+01:00</published><updated>2011-02-12T01:07:25.936+01:00</updated><title type='text'>Wytępić całe to bydło</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="font-family: verdana; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Filozofia unicestwienia „ras podrzędnych" w imię poszerzenia przestrzeni życiowej dla „ras wyższych" - większość z nas zapewne kojarzy ową filozofię z II wojną światową i ludobójstwem dokonanym przez hitlerowską III Rzeszę. Takie skojarzenia nasuwa również definicja ludobójstwa, która została sformułowana w 1948 roku, podczas Procesów Norymberskich. Definicja została zawarta w Konwencji ONZ o Zapobieganiu i Karaniu Zbrodni Ludobójstwa. Według art. 2 Konwencji, ludobójstwo to czyn „dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich". Biorąc pod uwagę czas, w którym zdefiniowano ludobójstwo, czyli tuż po zakończeniu II wojny światowej, skojarzenia z dokonaniami III Rzeszy wydawać się mogą zasadne. Nic bardziej mylnego. Sven Lindqvist w książce „Wytępić całe to bydło" obraca to przekonanie w pył. Przypomina, że „to nie wiedzy nam brakuje. Brak nam odwagi, by zrozumieć to, co wiemy, i wyciągnąć z tego wnioski". I konsekwentnie z niemal kronikarską precyzją odtwarza etapy europejskiego terroru kolonializmu przełomu XIX i XX wieku. Lindqvist zawarł w swej książce zarówno historię powstania ideologii postrzegania ludzkości w ramach koncepcji „ras wyższych" i „ras podrzędnych", a także historię wcielania owej ideologii w życie. Mamy więc tutaj pseudonaukowe teorie Herberta Spencera, Karola Darwina, Roberta Knoxa czy Georgesa Cuviera, które sankcjonowały ludobójstwa w koloniach twierdząc, że mordowani i tak zostaliby skazani na zagładę przez naturę. Mamy także konkretne przykłady terroru kolonializmu, jak historia afrykańskiej ekspedycji Henry'ego Mortona Stanleya, dokonania generała Kitchenera pod sudańskim Omdurmanem czy bezlitosne podbicie przez Wielką Brytanię Beninu. Lindqvist przytacza na przykład historię jak wynalazek szkockiego chirurga J.B. Dunlopa, który w 1887 roku wpadł na pomysł, by dziecinny rower swojego synka wyposażyć w nadmuchiwaną dętkę, co zwiększyło popyt na kauczuk, przyczynił się do terroru i wyzysku w belgijskiej kolonii w Kongu. Podobnych historii w książce szwedzkiego dziennikarza i doktora historii literatury jest więcej. „Wytępić całe to bydło" to zbudowany na pograniczu różnych gatunków, trudny i przytłaczający, kawał prozy. Tytuł książki jest zapożyczeniem z opowiadania Josepha Conrada „Jądro ciemności". Kurtz, główny bohater „Jądra ciemności", kończy swój raport o niesieniu cywilizacji wśród dzikich w Afryce takim właśnie postscriptum - „exterminate all the brutes", czyli „wytępić całe to bydło". Opowiadanie Josepha Conrada patronuje prozie Svena Lindqvista. Szwedzki pisarz zwraca uwagę na to, że problem, który porusza Conrad w „Jądrze ciemności", czyli zbrodnie Europejczyków, spotyka się w europejskim świecie z wymownym milczeniem. Z prozaicznej przyczyny. Jesteśmy przyzwyczajeni do wizji Europy jako ojczyzny humanizmu, dobrobytu i demokracji. Na takim tle Holokaust jawi się jako zjawisko wyjątkowe i niezrozumiałe. Według Lindqvista należałoby zdjąć z niemieckich pleców ciężar samotnego niesienia odpowiedzialności za ludobójstwo, gdyż masowe zbrodnie były udziałem całego Starego Kontynentu. Brytyjczycy, Belgowie, Francuzi i pozostałe potęgi kolonialne popełniały masowe zbrodnie, gdy Adolf Hitler był dzieckiem. To w okresie dzieciństwa Hitlera stworzono filozofię unicestwienia „ras podrzędnych" w celu poszerzenia przestrzeni życiowej dla „ras wyższych". Holokoaust jest wielką tragedią w historii ludzkości, ale jak słusznie zauważa Lindqvist, jego wyjątkowość polega głównie na tym, że miał miejsce w sercu Europy. „Wytępić całe to bydło" Svena Lindqvista to ważna książka. Warto przeczytać. Polecam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2921278752625339250?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2921278752625339250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2921278752625339250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/02/wytepic-cae-to-bydo.html' title='Wytępić całe to bydło'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-671854685578399280</id><published>2010-02-05T23:01:00.023+01:00</published><updated>2011-08-02T17:53:40.701+02:00</updated><title type='text'>Nocne spacery</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-uNLWwhBFgrs/TjKdZD7VNhI/AAAAAAAABK4/DZ6B_Ti76Tc/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/-uNLWwhBFgrs/TjKdZD7VNhI/AAAAAAAABK4/DZ6B_Ti76Tc/s400/1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DO-D-vpBuMc/TjKdaBvrDjI/AAAAAAAABK8/ldQ-nQKmrQA/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://1.bp.blogspot.com/-DO-D-vpBuMc/TjKdaBvrDjI/AAAAAAAABK8/ldQ-nQKmrQA/s400/2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jNg9A0SiZ7I/TjKdbNIMXqI/AAAAAAAABLA/HJoYWCa7xxI/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/-jNg9A0SiZ7I/TjKdbNIMXqI/AAAAAAAABLA/HJoYWCa7xxI/s400/3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Wizyta  Jajecznego w  Polsce była dobrym pretekstem by wyjść i sprawdzić jak  wygląda życie  nocne w Poznaniu. W Blueberry fajnie jest. A raczej było,  bo wszystko to  miało miejsce dokładnie trzy tygodnie temu, co oznacza,  że mam niezły  refleks w zamieszczaniu postów na blogu.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Czasu brakuje, a dodatkowo cała masa innych ciekawszych zajęć. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ejcB6tJNR_Q/TjKdcfsh-7I/AAAAAAAABLE/kgwtuVl6WZ4/s1600/4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-671854685578399280?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/671854685578399280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/671854685578399280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/02/wizyta-jajecznego-w-polsce-bya-dobrym.html' title='Nocne spacery'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-uNLWwhBFgrs/TjKdZD7VNhI/AAAAAAAABK4/DZ6B_Ti76Tc/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3888231007241787867</id><published>2010-01-14T12:26:00.000+01:00</published><updated>2011-05-25T22:00:05.225+02:00</updated><title type='text'>Połów łososia w Jemenie</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Nie jestem wielkim fanem beletrystyki, ale książkę Paula Tordaya „Połów łososia w Jemenie", którą ostatnio przeczytałem, uważam za rewelacyjną. Fabuła książki idealnie wpisuje się w obecne zamieszanie wokół Dubaju i szalonych pomysłów bliskowschodnich szejków. W powieści autor kreśli postać jemeńskiego szejka Muhammada ibn Zaidiego bani Tihamy, człowieka niezwykle bogatego, który ma szczególne wyobrażenie o społecznej roli wędkarstwa. Według szejka ludzie łowiący ryby nad rzeką stają się sobie równi, co w muzułmańskim Jemenie, gdzie wciąż obowiązują struktury plemienne, nie jest oczywiste. Szejk wpada więc na pomysł zarybienia jemeńskich rzek łososiem właśnie, co będzie czynem wielkim i chwalebnym, wówczas bowiem Jemeńczycy będą mogli się bratać jak równy z równym. Zwraca się o pomoc do brytyjskiego Państwowego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Rybołówstwa, gdzie za sprawą forsy szejka, sprawa nabiera znaczenia międzynarodowego. Realizacja pomysłu zostaje powierzona ichtiologowi Alfredowi Jonesowi, który pozostaje sceptyczny wobec planu szejka, ale przymus przełożonych sprawia, że podejmuje się zadania. Z jakim skutkiem? Jeśli to kogoś interesuje to polecam książkę Paula Tordaya „Połów łososia w Jemenie". Czy tym podobne szalone pomysły bliskowschodnich szejków mają szansę realizacji? W ostatni wtorek w Dubaju uroczyście oddany został do użytku najwyższy budynek świata Burj Dubai. Budynek ma 828 metrów wysokości i 200 pięter. Budowa dubajskiego kolosa trwała od 2004 roku, większość jego powierzchni zajmują mieszkania i pokoje hotelowe. Otwarcie odbyło się z wielką pompą, by przyćmić finansowe kłopoty z ukończeniem budowy Dubai World, projektu 300 małych sztucznych wysepek w kształcie kontynentów. Nie byłem nigdy w Dubaju. Czytam o tym w prasie i na blogu &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;a href="http://www.michelus.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Mike&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;, który tam mieszka od kilku lat. A książkę Paula Tordaya polecam, sam z niecierpliwością czekam na ekranizację. W filmie ponoć wystąpią Ewan McGregor, Kristin Scott Thomas i jedna z moich ulubionych aktorek Emily Blunt. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3888231007241787867?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3888231007241787867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3888231007241787867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2010/01/poow-ososia-w-jemenie.html' title='Połów łososia w Jemenie'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2446952228747007374</id><published>2009-12-28T21:46:00.039+01:00</published><updated>2011-11-11T03:17:21.354+01:00</updated><title type='text'>Album</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-g6Ix7nEIi0c/TrmVPOrgCpI/AAAAAAAABW8/BNwDDUcKoYs/s1600/kuba1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="272" src="http://4.bp.blogspot.com/-g6Ix7nEIi0c/TrmVPOrgCpI/AAAAAAAABW8/BNwDDUcKoYs/s640/kuba1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nGKQ2qr-4DU/TrmVP8SvOpI/AAAAAAAABXE/gz2BtqQDMTo/s1600/kuba2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://3.bp.blogspot.com/-nGKQ2qr-4DU/TrmVP8SvOpI/AAAAAAAABXE/gz2BtqQDMTo/s640/kuba2.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jqQaxRY1S78/TrmVRE7aBxI/AAAAAAAABXM/C23xR10sp7I/s1600/kuba3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="272" src="http://3.bp.blogspot.com/-jqQaxRY1S78/TrmVRE7aBxI/AAAAAAAABXM/C23xR10sp7I/s640/kuba3.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="post-body entry-content" id="post-body-3862036131247445135" style="position: relative; width: 665px;"&gt;&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="font-family: Arial,Tahoma,Helvetica,FreeSans,sans-serif; font-size: 13px; line-height: 1.4; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Nakładem Centrum Kultury i Sztuki w Koninie ukazał się album "Kuba". Album zawiera 40 fotografii, z czego 30 pokazanych było na wystawie w Koninie, w Galerii Sztuki "Wieża Ciśnień", i w Poznaniu, w Galerii Nowa. Słowo wstępu napisał Robert Brzęcki, kurator Galerii Sztuki "Wieża Ciśnień". Album jest w nakładzie 400 sztuk. Jeśli ktoś jest zainteresowany to zapraszam do Galerii Sztuki "Wieża Ciśnień" bądź ewentualnie proszę o kontakt przez e-mail. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2446952228747007374?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2446952228747007374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2446952228747007374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/12/album.html' title='Album'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-g6Ix7nEIi0c/TrmVPOrgCpI/AAAAAAAABW8/BNwDDUcKoYs/s72-c/kuba1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2194658163129527220</id><published>2009-12-18T21:25:00.017+01:00</published><updated>2011-08-02T17:57:12.911+02:00</updated><title type='text'>Studio</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SyvlVh61JLI/AAAAAAAAAU4/78qJQ3Uc11s/s1600-h/sesja.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5416675134888289458" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SyvlVh61JLI/AAAAAAAAAU4/78qJQ3Uc11s/s400/sesja.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 268px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;3 godziny pracy. 300 zdjęć. 10 sukienek. 4 koszule. 1 kamizelka. 5 torebek. 1 para butów. Ponadto 1 butelka wody mineralnej i 1 paczka ciastek owsianych. Coś pominąłem? Jeśli mam być skrupulatny to muszę dodać jeszcze 2 sprzeczki słowne. Oto bilans sesji fotograficznej odzieży vintage. Miłego weekendu. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2194658163129527220?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2194658163129527220'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2194658163129527220'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/12/studio.html' title='Studio'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SyvlVh61JLI/AAAAAAAAAU4/78qJQ3Uc11s/s72-c/sesja.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4841556742687414618</id><published>2009-12-08T14:15:00.011+01:00</published><updated>2011-11-09T18:54:03.017+01:00</updated><title type='text'>Wernisaż w Galerii Nowa</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Sx5Riw96YZI/AAAAAAAAAUs/t3nRxzBqVvM/s1600-h/nova.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5412853459847897490" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Sx5Riw96YZI/AAAAAAAAAUs/t3nRxzBqVvM/s400/nova.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 267px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Wernisaż – uroczyste otwarcie wystawy odbywające się przed oficjalnym rozpoczęciem dostępu dla publiczności. Jest połączeniem spotkania środowiskowego, wydarzenia towarzyskiego oraz prezentacji dla mediów. Odbywa się bezpośrednio w miejscu wystawy, pośród eksponatów oraz ewentualnie w jej najbliższej okolicy. Celem wernisażu jest podniesienie rangi oraz nadanie rozgłosu wystawie, a jednocześnie jest on okazją do spotkania się przyjaciół i znajomych bohatera wystawy oraz osób interesujących się bądź związanych z branżą, którzy często mają unikalną okazję zetknąć się osobiście z autorem wystawianych prac. W celu uświetnienia wernisażu zapraszani są także goście specjalni – osoby publiczne takie jak: znani artyści, politycy, biznesmeni, itp. Tyle definicja z wikipedii. Nasz wernisaż odbył się wczoraj wieczorem. Na zdjęciu widoczni moi goście, w tym współautor wystawy. Nasze kubańskie fotografie będzie można zobaczyć w Galerii Nowa w Poznaniu do 30 grudnia. Serdecznie wszystkich zapraszamy. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4841556742687414618?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4841556742687414618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4841556742687414618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/12/blog-post.html' title='Wernisaż w Galerii Nowa'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Sx5Riw96YZI/AAAAAAAAAUs/t3nRxzBqVvM/s72-c/nova.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3925870886760259243</id><published>2009-12-06T18:16:00.000+01:00</published><updated>2011-08-02T18:21:34.072+02:00</updated><title type='text'>Wystawa w Galerii Nowa</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-hvhOQLtcSCQ/TjgjFHuFSII/AAAAAAAABOQ/apXG7EwOXdw/s1600/cuba.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="225" src="http://3.bp.blogspot.com/-hvhOQLtcSCQ/TjgjFHuFSII/AAAAAAAABOQ/apXG7EwOXdw/s400/cuba.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;W najbliższy poniedziałek, 7 grudnia, w Galerii Nowa w Poznaniu razem ze Strefe otworzymy wystawę naszych kubańskich fotografii. Zapraszam na wernisaż w poniedziałek o godzinie 19-tej na Mielżyńskiego. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3925870886760259243?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3925870886760259243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3925870886760259243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/06/wystawa-w-galerii-nowa.html' title='Wystawa w Galerii Nowa'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-hvhOQLtcSCQ/TjgjFHuFSII/AAAAAAAABOQ/apXG7EwOXdw/s72-c/cuba.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-226104957673241996</id><published>2009-12-04T01:15:00.025+01:00</published><updated>2011-08-02T20:24:25.399+02:00</updated><title type='text'>Wystawa w Galerii Nowa</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TUNcbiVvjzI/AAAAAAAAAo8/J2G-IeOlzXQ/s1600/zaproszenie+CUBA+I.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TUNcbiVvjzI/AAAAAAAAAo8/J2G-IeOlzXQ/s640/zaproszenie+CUBA+I.jpg" width="330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;W poniedziałek 7 grudnia w Galerii Nowa w Poznaniu razem ze Strefe otworzymy wystawę naszych kubańskich fotografii. Zapraszam na wernisaż o godzinie 19-tej. Galeria ma swą siedzibę na ulicy Mielżyńskiego. Wystawa będzie czynna do 30 grudnia. Serdecznie zapraszamy. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-226104957673241996?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/226104957673241996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/226104957673241996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/12/wystawa-w-galerii-nowa_04.html' title='Wystawa w Galerii Nowa'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TUNcbiVvjzI/AAAAAAAAAo8/J2G-IeOlzXQ/s72-c/zaproszenie+CUBA+I.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1644566860297969482</id><published>2009-11-16T11:06:00.030+01:00</published><updated>2012-01-16T22:32:11.992+01:00</updated><title type='text'>Imperium kontratakuje</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Witajcie w raju - taki slogan mógłby witać przybyszy. Turks i Caicos to malowniczy karaibski archipelag złożony z 8 dużych i 40 małych wysp leżących na południowy wschód od Bahamów. W sierpniu tego roku karaibskie wyspy, niegdyś brytyjskie kolonie, ponownie znalazły się pod kontrolą Wielkiej Brytanii. Wyspy te dostrzegł już w 1492 roku Krzysztof Kolumb, odkryte zostały w 1512 roku przez Juana Ponce de Leóna, ale aż do 1678 roku nie były zamieszkane. W latach 1766-1976 archipelag był kolonią brytyjską, w okresie 1873-1962 zarządzany przez brytyjskiego gubernatora Jamajki. Od 1976 roku wyspy cieszyły się samodzielnością, pozostając terytorium zależnym Wielkiej Brytanii. Jednak w sierpniu Brytyjczycy ponownie przejęli władzę nad wyspami, a było to tym łatwiejsze, że politycy tych wysp okazali się chronicznie nieudolni i skorumpowani. Ponadto wpływ na decyzję Brytyjczyków miał niepodważalny fakt, że wyspy były podatkowym rajem, a podłamana kryzysem gospodarka brytyjska szuka środków do załatania dziur w budżecie państwa. Władze wysp Turks i Caicos doskonale wpisują się w koncepcję V.S. Naipaula, według której dawne kolonie to fantomy, które nie mają własnej tożsamości i niewolniczo naśladują wzorce z metropolii. V.S. Naipaul, pochodzący z Trynidadu brytyjski pisarz o hinduskich korzeniach, laureat nagrody Nobla z 2001 roku, ma dostateczny życiorys, który uwierzytelnia go jako ważnego komentatora postkolonialnej historii. Opublikowana w 1967 roku powieść „Marionetki” była dla wielu czytelników wstrząsem. Odmalowana w powieści postokolonialna rzeczywistość to obraz przygnębiający. Diagnoza Naipaula jest jednoznaczna: wraz z wyjściem władzy brytyjskiej w nowo powstałych państwach pojawia się próżnia, której nie sposób zapełnić. Panuje anarchia. To, co było postrzegane jako bohaterski opór wobec kolonizatorów, po wyzwoleniu okazuje się bezmyślnym awanturnictwem. Represyjny porządek zostaje zastąpiony represyjnym chaosem. Gorzkie wnioski Naipaula wyrastają z doświadczeń życia na Karaibach, gdzie trudno mówić o pierwotnej kulturze regionu, gdyż rdzenni mieszkańcy tych ziem niemal doszczętnie zniknęli z powierzchni ziemi. Ci, którzy zamieszkują te tereny obecnie to stosunkowo niedawni przybysze, potomkowie kolonizatorów i afrykańskich niewolników. Turks i Caicos. Już same nazwy wysp archipelagu brzmią tajemniczo i pociągająco. Czy pod rządami Wielkiej Brytanii staną się miejscem dobrze funkcjonujących instytucji i prawa? Ciekawe jakie zdanie miałby na ten temat Niall Ferguson, autor książki „Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat”. Książka Fergusona i powieść Naipaula to obowiązkowe lektury dla tych, których interesuje kolonializm i jego następstwa. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1644566860297969482?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1644566860297969482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1644566860297969482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/11/imperium-kontratakuje.html' title='Imperium kontratakuje'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3729344413471093376</id><published>2009-11-10T11:05:00.018+01:00</published><updated>2011-08-02T20:31:38.414+02:00</updated><title type='text'>Bez rezerwacji</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Svk7G5yDNDI/AAAAAAAAATs/0Ber2_G-LwI/s1600-h/17.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402414217783620658" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Svk7G5yDNDI/AAAAAAAAATs/0Ber2_G-LwI/s400/17.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Każde wakacje mogą być przygodą życia. Przede wszystkim przygodą kulinarną. Należy jedynie przestrzegać kilku zasad. Po pierwsze, nigdy nie jeść w hotelu. I nigdy nie pytać w hotelu o dobrą restaurację. Lepiej zapytać taksówkarza. Po drugie, jeśli zobaczy się w knajpie jakiś turystów to lepiej stamtąd zwiewać, bo nic ciekawego może nas tam nie spotkać. Po trzecie i najważniejsze, czyli dobrze jest zaryzykować i zjeść w miejscowej knajpie z lokalnymi bywalcami. Takie oto rady daje Anthony Bourdain, jeden z najbardziej znanych kucharzy na świecie, gospodarz programu „Bez rezerwacji”. Co wyróżnia ten program od setek innych podobnych programów podróżniczo-kulinarnych? Bourdain nie oszukuje widzów pięknymi widokami, malowniczymi kadrami i nie przyrządza na oczach widzów cudownych potraw, mnożąc przepisy kulinarne. Nie udaje i nie cenzuruje swoich programów. Podróżuje tylko z małą ekipą. Je i pije z tubylcami, smakuje różne potrawy, działa spontanicznie. Jak się upije w trakcie nagrania, to cały materiał będzie wyemitowany. Dla mnie to program kultowy. Na zdjęciu bar w holenderskim Amsterdamie w 2007 roku. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3729344413471093376?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3729344413471093376'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3729344413471093376'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/11/byc-jak-anthony-bourdain.html' title='Bez rezerwacji'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Svk7G5yDNDI/AAAAAAAAATs/0Ber2_G-LwI/s72-c/17.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4220931014652498382</id><published>2009-10-28T09:16:00.009+01:00</published><updated>2011-08-02T20:32:28.833+02:00</updated><title type='text'>Studio</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Suf-b1kQdGI/AAAAAAAAATM/BQLfA7PmXgE/s1600-h/DSC_0650.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397562432615904354" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Suf-b1kQdGI/AAAAAAAAATM/BQLfA7PmXgE/s400/DSC_0650.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 268px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Spontaniczna przerwa w trakcie realizacji sesji fotograficznej. Fotografowanie odzieży to zajęcie czasochłonne i dlatego należy co pewien czas rozruszać zastałe stawy. Wówczas najlepsze wydają się spontaniczne przerwy, które mogą wyglądać właśnie tak. Byle do weekendu. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4220931014652498382?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4220931014652498382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4220931014652498382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/10/studio.html' title='Studio'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Suf-b1kQdGI/AAAAAAAAATM/BQLfA7PmXgE/s72-c/DSC_0650.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4590062761143996583</id><published>2009-10-09T11:15:00.050+02:00</published><updated>2011-08-02T20:41:08.953+02:00</updated><title type='text'>Instalacja w Galerii Sztuki „Wieża Ciśnień”</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392789210885263250" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcJNw9gD5I/AAAAAAAAATE/XAyB1rddm8s/s400/1.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcI4kkLSVI/AAAAAAAAAS0/_HXOaNNd1DI/s1600-h/2.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392788846780565842" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcI4kkLSVI/AAAAAAAAAS0/_HXOaNNd1DI/s400/2.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcIdacM18I/AAAAAAAAASc/iauC1vnkmE4/s1600-h/4.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392788380206290882" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcIdacM18I/AAAAAAAAASc/iauC1vnkmE4/s400/4.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcIZg_nu4I/AAAAAAAAASU/VCKJKairYQg/s1600-h/5.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392788313245989762" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcIZg_nu4I/AAAAAAAAASU/VCKJKairYQg/s400/5.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Wystawa w Galerii Sztuki „Wieża Ciśnień” w Koninie będzie otwarta do 10 października 2009 roku. Wszystkich chętnych, którzy jeszcze nie byli, serdecznie zapraszamy. W galerii dostępny jest również album, który wzbogacony jest o 10 zdjęć nie pokazanych na wystawie. No to tyle. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4590062761143996583?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4590062761143996583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4590062761143996583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/10/instalacja.html' title='Instalacja w Galerii Sztuki „Wieża Ciśnień”'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/StcJNw9gD5I/AAAAAAAAATE/XAyB1rddm8s/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2721400915212751151</id><published>2009-09-23T17:57:00.016+02:00</published><updated>2011-08-02T20:35:42.121+02:00</updated><title type='text'>Wystawa w Galerii Sztuki „Wieża Ciśnień”</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384693097408309826" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrpF17-FKkI/AAAAAAAAAQM/R30O7-pZV4U/s400/bio.jpg-ma%C5%82y.jpg" style="display: block; height: 350px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;W najbliższy piątek, 25 września, w Galerii Sztuki „Wieża Ciśnień” w Koninie razem ze Strefe&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt; otworzymy wystawę naszych zdjęć z Kuby. Na wernisażu, który zaczyna się o godzinie 18-tej, dostępny będzie również album z fotografiami naszego autorstwa. Salsy tańczyć raczej nie będziemy, ale kto chętny i potrafi, ten może. Serdecznie zapraszamy. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2721400915212751151?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2721400915212751151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2721400915212751151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/09/wystawa-w-galerii-sztuki-wieza-cisnien.html' title='Wystawa w Galerii Sztuki „Wieża Ciśnień”'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrpF17-FKkI/AAAAAAAAAQM/R30O7-pZV4U/s72-c/bio.jpg-ma%C5%82y.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4725945343118873285</id><published>2009-09-19T19:32:00.025+02:00</published><updated>2011-08-02T20:46:06.328+02:00</updated><title type='text'>Bodrum, Turcja</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUWYMiHtPI/AAAAAAAAAQE/aH9nX6sTSGY/s1600-h/1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383233534528304370" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUWYMiHtPI/AAAAAAAAAQE/aH9nX6sTSGY/s400/1.jpg" style="display: block; height: 268px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUWTjwOPBI/AAAAAAAAAP8/mMTWt5WatPs/s1600-h/2.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383233454862122002" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUWTjwOPBI/AAAAAAAAAP8/mMTWt5WatPs/s400/2.jpg" style="display: block; height: 268px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUWPP44PfI/AAAAAAAAAP0/P1dei-ySjT0/s1600-h/3.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383233380810243570" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUWPP44PfI/AAAAAAAAAP0/P1dei-ySjT0/s400/3.jpg" style="display: block; height: 268px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUVvkNxNoI/AAAAAAAAAPk/xc0A8s7SOgc/s1600-h/5.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383232836510758530" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUVvkNxNoI/AAAAAAAAAPk/xc0A8s7SOgc/s400/5.jpg" style="display: block; height: 268px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUVqf8mpsI/AAAAAAAAAPc/FrHkKyA0LMU/s1600-h/6.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383232749465675458" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUVqf8mpsI/AAAAAAAAAPc/FrHkKyA0LMU/s400/6.jpg" style="display: block; height: 268px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Bodrum to miejscowość w południowo-zachodniej Turcji w prowincji Mugla. Jest położona nad Morzem Egejskim, na północnym zachodzie zatoki Gökova, naprzeciw greckiej wyspy Kos. Miasto jest znaną miejscowością wypoczynkową, słynącą z klubów nocnych, sportów wodnych oraz zabytków. Każdego roku Bodrum odwiedza kilkaset tysięcy turystów. Tyle z wikipedii. Czy coś dodać od siebie? Może tak: warto odwiedzić Bodrum, ale nie jest to miejsce z kategorii tych, gdzie chciałbym zostać na dłużej. Tyle. Natomiast jeśli chodzi o zdjęcia to nie jestem zadowolony. Pocztówki z wakacji. Nic nadzwyczajnego. Ale nie to było celem wyjazdu. Saluto. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4725945343118873285?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4725945343118873285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4725945343118873285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/09/bodrum-to-miejscowosc-w-poudniowo.html' title='Bodrum, Turcja'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SrUWYMiHtPI/AAAAAAAAAQE/aH9nX6sTSGY/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2823343015867031173</id><published>2009-08-26T20:20:00.017+02:00</published><updated>2011-08-09T22:17:13.423+02:00</updated><title type='text'>Hoscakal Türkiye</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SpV9DPVOxQI/AAAAAAAAAOU/VfgiF1951UY/s1600-h/na-bloga-z-turcji.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="181" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374339224945214722" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SpV9DPVOxQI/AAAAAAAAAOU/VfgiF1951UY/s400/na-bloga-z-turcji.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Wakacje dla mnie właśnie się skończyły. Dzisiaj miało miejsce szybkie przystosowanie do polskiej rzeczywistości. Jutro wracam tyrać na lepsze pkb naszej republiki. W najbliższym czasie znajdę chwilę, by przejrzeć zdjęcia z wyjazdu. Turcja. Wybrzeże Egejskie. To był dobry czas. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2823343015867031173?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2823343015867031173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2823343015867031173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/08/wakacje-wakacje-i-po-wakacjach.html' title='Hoscakal Türkiye'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SpV9DPVOxQI/AAAAAAAAAOU/VfgiF1951UY/s72-c/na-bloga-z-turcji.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7282269023469977965</id><published>2009-07-26T17:48:00.021+02:00</published><updated>2012-01-17T06:42:17.692+01:00</updated><title type='text'>Imperium</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Istniało kiedyś imperium, które rządziło jedną czwartą światowej populacji i zajmowało taką samą część powierzchni ziemi, dominując na prawie wszystkich oceanach. Imperium Brytyjskie było największym imperium w dziejach ludzkości. W jaki sposób archipelag deszczowych wysp na północno - zachodnim wybrzeżu Europy zdołał podbić lub uzależnić niemal cały świat? To jedno z fundamentalnych pytań światowej historii i na to pytanie stara się znaleźć odpowiedź Niall Ferguson w rewelacyjnej według mnie książce "Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat", którą polecam. Autor, jeden z najbardziej znanych współcześnie historyków, stara się uniknąć gloryfikacji Imperium Brytyjskiego, choć już we wstępie stawia swoją osobę wśród beneficjentów brytyjskiego imperializmu. Jednak należy oddać Fergusonowi sprawiedliwość, gdyż zawarł w swej książce zarówno dobre, jak i złe strony istnienia Imperium. Przyznaje się otwarcie do swej młodzieńczej fascynacji imperializmem, by następnie opisać swe rozczarowanie i rzeczywistą ocenę Imperium Brytyjskiego, jako jedną ze złych rzeczy w historii. Faktem jest, że Imperium Brytyjskie, jak żadne inne, przyczyniło się do powstania kolonializmu, niewolnictwa, ksenofobii czy dyskryminacji rasowej, jednak także temu Imperium współczesny świat zawdzięcza walkę z tymże kolonializmem, niewolnictwem, a także szerzenie pomocy humanitarnej czy propagowanie w świecie instytucji demokratycznych.  Ferguson opisuje  także wpływ brytyjskiego imperializmu na rozwój globalizacji. W kilku, nielicznych jednak przypadkach, był to proces świadomego naśladownictwa, znacznie częściej globalizację narzucano siłą i duże osiągnięcia mają w tej dziedzinie właśnie Brytyjczycy. Na stronach książki autor opisuje rolę migracji w tworzeniu i unicestwieniu Imperium Brytyjskiego, a co za tym idzie powstanie wielu znanych nam współcześnie państw, jak choćby Stany Zjednoczone czy Australia. W książce opisane są postacie, których postawa lub dokonania w szczególny sposób wpłynęły na rozwój znanego nam współcześnie świata. Czy można wyobrazić sobie odkrywanie Afryki bez Davida Livingstone'a czy kolonizację tego kontynentu bez Cecila&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Rhodesa? Czy w ogóle możliwa jest rozprawa o współczesnej historii bez oceny dokonań Winstona Churchilla, który przedstawiony jest jako zwolennik Imperium Brytyjskiego? Ferguson opisuję także rolę, jaką odegrał brytyjski imperializm w powstrzymaniu żądzy panowania nad światem przez Adolfa Hitlera i jego Trzecią Rzeszę, a także cenę jaką przyszło mu zapłacić za tą walkę, czyli ostateczny rozpad Imperium Brytyjskiego. Książkę Fergusona czyta się przyjemnie, nie zarzuca on czytelnika nudnymi wykładami czy hierarchią dat, co jest dość częste w historycznych pozycjach i tak naprawdę odstrasza czytelników. Jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych książek. Czego w niej brak? Sam autor napisał we wstępie, że w jednym tomie obejmującym niemal 400 lat historii wiele kwestii zostało pominiętych. I faktycznie nie ma tu dużo na temat brytyjskiej kolonizacji w Azji, co dla mnie jest szczególnie interesujące. Ale mimo tego uważam, że książka Nialla Fergusona "Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat" warta jest polecenia. Ja sam przeczytałem ją jak dotąd dwa razy. I pewnie jeszcze nie raz do niej zajrzę. Zdecydowanie polecam. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7282269023469977965?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7282269023469977965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7282269023469977965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/07/istniao-kiedys-imperium-ktore-rzadzio.html' title='Imperium'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3307009203436732696</id><published>2009-06-13T23:34:00.015+02:00</published><updated>2011-12-27T01:04:32.666+01:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Chania na Krecie, Grecja</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TTOQkwhfhEI/AAAAAAAAAn8/GtSY6OSr6jg/s1600/4-na-bloga+z+l%25C4%2585dka+zd..jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TTOQkwhfhEI/AAAAAAAAAn8/GtSY6OSr6jg/s400/4-na-bloga+z+l%25C4%2585dka+zd..jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Przeglądam zawartość twardego dysku i wywalam wszystko co wydaje się zbędne. Muszę gdzieś posegregować wszystkie fotografie. Stworzyć jakieś archiwum. Tymczasem znalazłem zdjęcie z wakacji na greckiej wyspie Kreta, gdzie byłem w 2007 roku. Fotografia zrobiona w mieście Chania. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3307009203436732696?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3307009203436732696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3307009203436732696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/06/z-archiwum-hania-na-krecie.html' title='Z archiwum: Chania na Krecie, Grecja'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/TTOQkwhfhEI/AAAAAAAAAn8/GtSY6OSr6jg/s72-c/4-na-bloga+z+l%25C4%2585dka+zd..jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4669582284066349174</id><published>2009-06-01T18:27:00.013+02:00</published><updated>2011-08-02T20:48:42.076+02:00</updated><title type='text'>Dzień Dziecka</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SiQC5mD8ESI/AAAAAAAAAN0/9nRWI5LTHPQ/s1600-h/dzien-dziecka-1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" height="272" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342398246461116706" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SiQC5mD8ESI/AAAAAAAAAN0/9nRWI5LTHPQ/s400/dzien-dziecka-1.jpg" style="display: block; height: 272px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Międzynarodowy Dzień Dziecka to święto wszystkich dzieci na całym świecie. W Polsce i innych krajach słowiańskich obchodzone jest 1 czerwca od 1952 roku. Inicjatorem Dnia Dziecka była organizacja zwana "The International Union for Protection of Childhood", której celem było zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom z całego świata. ONZ obchodzi Dzień Dziecka 20 listopada, w rocznicę uchwalenia Deklaracji Praw Dziecka z 1959 roku oraz Konwencji o prawach dziecka z 1989 roku. Oczywiście wikipedia. Zdjęcie z Bangkoku w Tajlandii z 2006 roku. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="font-family: verdana; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4669582284066349174?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4669582284066349174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4669582284066349174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/06/dzien-dziecka.html' title='Dzień Dziecka'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SiQC5mD8ESI/AAAAAAAAAN0/9nRWI5LTHPQ/s72-c/dzien-dziecka-1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-7425860939031945895</id><published>2009-05-30T19:37:00.014+02:00</published><updated>2011-08-02T20:50:14.582+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Nowy Jork, USA</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SiFu_TkqqZI/AAAAAAAAANM/re_Nct05Om8/s1600-h/nowy-jork.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5341672666902997394" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SiFu_TkqqZI/AAAAAAAAANM/re_Nct05Om8/s400/nowy-jork.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 266px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Ostatnio padła koncepcja: postarajmy się o wizy i polećmy do USA choćby na kilka dni. Z tej okazji, niesiony sentymentem, wyszukałem stare pocztówkowe zdjęcie Brooklyn Bridge, które zrobiłem we wrześniu 2002 roku, czyli dokładnie rok po zamachach na WTC. To był dobry czas w Nowym Jorku, choć wówczas regularnie narzekałem na swój los, jak to ciężko muszę pracować na budowie. Dodatkowo perspektywy związane z nielegalnym pobytem nie napawały mnie optymizmem. I głównie dlatego nie zdecydowałem się na pozostanie w Stanach, choć był taki pomysł. Było minęło. A samo zdjęcie? Nie jestem pewien, czy aby nie zrobiłem go jeszcze zenitem. Tyle. Podoba mi się koncepcja wyjazdu do USA, ale kilka dni to będzie zdecydowanie za mało. I czy dostanę nową wizę? To jest chyba najważniejsze pytanie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-7425860939031945895?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7425860939031945895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/7425860939031945895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/05/z-archiwum-nowy-jork_30.html' title='Z archiwum: Nowy Jork, USA'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SiFu_TkqqZI/AAAAAAAAANM/re_Nct05Om8/s72-c/nowy-jork.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3906439718898443752</id><published>2009-05-28T17:51:00.004+02:00</published><updated>2011-08-02T21:05:01.819+02:00</updated><title type='text'>Cyklista</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k_eoSckQMQM/TjhKP57YtaI/AAAAAAAABOg/WUTuMdVS9rQ/s1600/cyklista.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-k_eoSckQMQM/TjhKP57YtaI/AAAAAAAABOg/WUTuMdVS9rQ/s400/cyklista.jpg" width="333" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Cyklista, inaczej rowerzysta. Określenie to jest stosowane tylko dla osoby poruszającej się w danej chwili rowerem i nie jest określeniem stałym takim jak kierowca, którym się jest poprzez posiadanie dokumentu prawa jazdy, a nie tylko podczas prowadzenia pojazdu samochodowego. Ta sama osoba po zejściu z roweru staje się pieszym. Z wikipedii definicja jakby co.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3906439718898443752?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3906439718898443752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3906439718898443752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/05/cyklista.html' title='Cyklista'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-k_eoSckQMQM/TjhKP57YtaI/AAAAAAAABOg/WUTuMdVS9rQ/s72-c/cyklista.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-1886245689775801514</id><published>2009-05-23T01:16:00.014+02:00</published><updated>2011-08-02T21:06:00.814+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Lizbona, Portugalia</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/ShqulnZcwjI/AAAAAAAAAM0/WBf6x04o7ZE/s1600-h/lisboa-na-bloga-la.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339772269455262258" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/ShqulnZcwjI/AAAAAAAAAM0/WBf6x04o7ZE/s400/lisboa-na-bloga-la.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Punkowa dziewczyna i pies, co kupę robi, czyli codzienność życia Bairro Alto. Wiem, że ta fotografia nie jest wybitna. Nieszczególna. Ot po prostu zwykłe zdjęcie. Ale jest to jedno z moich ulubionych zdjęć z wakacji, więc je tu umieszczam i tyle. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-1886245689775801514?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1886245689775801514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/1886245689775801514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/05/punkowa-dziewczyna-i-pies-co-kupe-robi.html' title='Z archiwum: Lizbona, Portugalia'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/ShqulnZcwjI/AAAAAAAAAM0/WBf6x04o7ZE/s72-c/lisboa-na-bloga-la.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-407034701901839081</id><published>2009-05-15T22:56:00.017+02:00</published><updated>2011-08-02T21:06:30.790+02:00</updated><title type='text'>Jechać gdzieś</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Sg3XLD8NBpI/AAAAAAAAALM/9C-h665C9-w/s1600-h/1.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5336157718540256914" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Sg3XLD8NBpI/AAAAAAAAALM/9C-h665C9-w/s400/1.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Wyjechać gdzieś daleko i na dłużej. Ta myśl wraca do mnie niczym nostalgia do odbytych podróży. Wszystko przez robotę, z której nie mogę się wyrwać i od której jestem uzależniony w wiadomy sposób.  Do tego te mejle zewsząd od tych, którzy gdzieś tam w świecie. I te blogi z relacjami z podróży. Dlatego co pewien czas wrzucam tu wpis o tym, że bardzo chciałbym się zrelaksować gdzieś, gdzie nie byłem. Ale uda się to. Nie wiem dokładnie kiedy, ale się uda. Oby wkrótce. Tyle wiadomości. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-407034701901839081?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/407034701901839081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/407034701901839081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/05/jechac-gdzies.html' title='Jechać gdzieś'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Sg3XLD8NBpI/AAAAAAAAALM/9C-h665C9-w/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4604618665032684639</id><published>2009-05-11T22:15:00.003+02:00</published><updated>2011-11-06T05:36:41.749+01:00</updated><title type='text'>Rebel Vintage Shop</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-A_gdB-WC9GM/TZ_BHal2f5I/AAAAAAAAA5M/mfcM0d8AA_Q/s1600/41.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-A_gdB-WC9GM/TZ_BHal2f5I/AAAAAAAAA5M/mfcM0d8AA_Q/s400/41.jpg" width="267" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Jak spędzić twórczo niedzielę? Fotografować. Wczoraj robiłem zdjęcia dla Rebel Vintage Shop i wciąż się dziwię ile czasu i pracy trzeba włożyć, aby zrobić kilkanaście zdjęć mody. Efekty można ocenić na stronie internetowej sklepu. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4604618665032684639?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4604618665032684639'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4604618665032684639'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/05/rebel-vintage-shop.html' title='Rebel Vintage Shop'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-A_gdB-WC9GM/TZ_BHal2f5I/AAAAAAAAA5M/mfcM0d8AA_Q/s72-c/41.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-8250285948330197993</id><published>2009-05-02T22:32:00.010+02:00</published><updated>2011-04-12T02:36:00.203+02:00</updated><title type='text'>Danke schön</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Turystycznie tym razem. Hostel na Rathaus Spandau. Zabytki, galerie i muzea. W pierwszy dzien Alexanderplatz i jego atrakcje: Alte Nationalgalerie, Pergamonmuseum, Berliner Dom, Fernsehturm. W drugi dzien Mitte i Tiergarten, czyli Potsdamer Platz, Reichstag, Bundeskanzleramt i spacer po Friedrichstrase. Dzien trzeci to Kreuzberg, czyli Checkpoint Charlie, Mur Berlinski i ulica, ktora podoba mi sie najbardziej w Berlinie: Bergmannstrase. Tym samym weekend zbliza sie ku koncowi. Jutro powrot. Danke schön.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-8250285948330197993?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8250285948330197993'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8250285948330197993'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/05/berlin.html' title='Danke schön'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4353856801300745510</id><published>2009-04-28T13:52:00.032+02:00</published><updated>2011-08-02T21:07:27.099+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Lizbona, Portugalia</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SgSAQPw6sCI/AAAAAAAAAKs/KACtNbJJNIg/s1600-h/7.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5333528875311476770" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SgSAQPw6sCI/AAAAAAAAAKs/KACtNbJJNIg/s400/7.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Lizbona jest niesamowita. W każdej podróży znajduje miejsce, które ma według mnie niesamowity klimat, a stolica Portugalii zdecydowanie zasługuje na takie wyróżnienie. Przed wyjazdem do Portugalii obejrzałem "Lisbon Story" Wima Wendersa, ale nie złapałem aury filmu. Dlaczego? Bo nie znałem miasta. Dopiero po powrocie odkryłem niesamowity klimat zawarty w filmie Wendersa. Także polecam film i wizytę w Lizbonie. Bardzo polecam. Tymczasem na długi majowy weekend jadę do Berlina. Mam nietypową ochotę połazić po galeriach i muzeach. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4353856801300745510?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4353856801300745510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4353856801300745510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/04/z-archiwum-lizbona.html' title='Z archiwum: Lizbona, Portugalia'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SgSAQPw6sCI/AAAAAAAAAKs/KACtNbJJNIg/s72-c/7.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3372294658713099569</id><published>2009-04-25T21:21:00.018+02:00</published><updated>2012-01-17T04:22:08.655+01:00</updated><title type='text'>Wesoły Roger wciąż się uśmiecha</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Bukanierzy, korsarze, piraci - różnie się ich określa. Aktualne wydaje się określenie piratów jako wrogów cywilizacji, jak nazwał ich 21 wieków temu Marek &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Tuliusz&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Cyceron. Jednak współcześni piraci różnią się zdecydowanie od swych historycznych poprzedników. Przede wszystkim nie zabijają i nie okaleczają, choć cel mają ten sam od zarania swych dziejów - wielka forsa. Współcześnie działający somalijscy piraci to, jak ich określono w mediach, racjonalni i przebiegli "biznesmeni morskiego terroryzmu". Albo inne określenie traktujące piratów z afrykańskiego wybrzeża to "somalijskie siły &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;parawojskowe"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, gdyż w Somalii to właśnie często piraci sprawują władzę. Od momentu porwania przez nich saudyjskiego tankowca "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Sirius&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Star" nie ma tygodnia, by nie znaleźć o nich choćby wzmianki w mediach. Ostatnio stało się głośno o porwaniu amerykańskiego statku z pomocą humanitarną dla krajów afrykańskich i kapitanie Richardzie Philipsie, który dowodził buntem przeciwko piratom. Bunt załogi porwanego statku przeciwko piratom? Taki wyczyn nie miałby szans powodzenia w czasach pionierów morskiego piractwa. Czy taki Henry Morgan pozwoliłby na to, by pojmani zbuntowali się przeciwko niemu? Albo Francis Drake lub inni im współcześni korsarze? Ktoś powie, że czasy były inne. Owszem. W czasach pionierów piractwa nie brano jeńców, dzisiaj somalijscy piraci dbają o to, aby nic złego nie stało się pojmanym. To dlaczego dawni morscy korsarze mogli liczyć na względy brytyjskiej monarchii, a współcześnie cały świat potępia piratów? Tak się faktycznie dzieje, gdyż piractwo w tamtych czasach było w pewnym momencie strategią walki Brytyjczyków z Hiszpanami. Brytyjska królowa Elżbieta I wyraziła zgodę na to, co i tak miało miejsce i rabowanie hiszpańskich okrętów dawało rodzącemu się brytyjskiemu imperium 200 tysięcy funtów rocznie. Ale nie tylko złoto było celem. Taki Francis Drake w kwietniu 1587 roku przeprowadził udany atak na hiszpańską twierdzę w Kadyksie, która uchodziła wówczas za miejsce nie do zdobycia. Podczas tego ataku 30 brytyjskich galeonów zniszczyło 60 hiszpańskich galer, co spowodowało opóźnienie w wypłynięciu hiszpańskiej Wielkiej Armady i uratowało Anglię. Za ten wyczyn korsarz Francis Drake został obdarowany tytułem szlacheckim. Albo taki Henry Morgan. W grudniu 1663 roku zaatakował on hiszpańską kolonię Gran Grenada. Cel tej wyprawy był jasny: znaleźć i ukraść hiszpańskie złoto, a także osłabić wpływy Hiszpanów na kontynencie amerykańskim. Kolejne wyprawy Morgana, atak na El Puerto del &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Principe&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; na Kubie czy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Portobelo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; w Panamie miały takie same motywy. Morganowi także nadano tytuł szlachecki. Zaledwie kilka lat później Morgan, niegdyś pirat, został admirałem brytyjskiej floty, sędzią Trybunału Admiralicji, Sprawiedliwości i Pokoju, a nawet &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;wicegubernatorem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Jamajki.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt; Więc jak to jest z tym współczesnym piractwem? Somalijscy korsarze raczej nie mają szans na tytuły szlacheckie, jak to dawniej bywało, ale &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;nadal jest to zajęcie niezwykle intratne. I nie oni wymyślili piractwo. To zdecydowanie efekt globalizacji i szybko nie zniknie. Na temat brytyjskich bukanierów i początków imperium brytyjskiego można poczytać w rewelacyjnej książce historyka &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Nialla&lt;/span&gt; Fergusona "Imperium. Jak Wielka Brytania zbudowała nowoczesny świat", którą zdecydowanie polecam. Absolutnie polecam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3372294658713099569?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3372294658713099569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3372294658713099569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/04/wesoy-roger-wciaz-sie-usmiecha.html' title='Wesoły Roger wciąż się uśmiecha'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-4390329503981522361</id><published>2009-04-21T19:55:00.014+02:00</published><updated>2011-08-02T21:08:22.623+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Saint Tropez, Francja</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Se4KWko4QZI/AAAAAAAAAKc/JDR88FjFrpk/s1600-h/18.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327206792134410642" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Se4KWko4QZI/AAAAAAAAAKc/JDR88FjFrpk/s400/18.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Se4KPlsj__I/AAAAAAAAAKU/9VQeXmlj9zA/s1600-h/16.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5327206672159211506" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Se4KPlsj__I/AAAAAAAAAKU/9VQeXmlj9zA/s400/16.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Saint Tropez to dla mnie miejsce kultowe. Miasteczko na południu Francji było celem mojej pierwszej podróży autostopem po Europie&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt; w 1&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;999 roku&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt; Drugi raz byłem tam w 2007 roku, a ponoć ze wszystkim do trzech razy sztuka. Może nie prędko, ale pewnie kiedyś tam zawitam ponownie. Taką mam nadzieję. Tymczasem fotografie z archiwum, bo dlaczego nie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-4390329503981522361?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4390329503981522361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/4390329503981522361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/04/z-archiwum-saint-tropez.html' title='Z archiwum: Saint Tropez, Francja'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/Se4KWko4QZI/AAAAAAAAAKc/JDR88FjFrpk/s72-c/18.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5231074235834715653</id><published>2009-03-20T21:29:00.003+01:00</published><updated>2011-08-02T21:10:09.299+02:00</updated><title type='text'>Jak portretować ludzi których znam?</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dKORRIWi9I4/TZSX7nJ_CrI/AAAAAAAAA10/vHGTAjMl4R4/s1600/1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-dKORRIWi9I4/TZSX7nJ_CrI/AAAAAAAAA10/vHGTAjMl4R4/s400/1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-aMl9du-PSUI/TZSX8SH6tJI/AAAAAAAAA14/3zF-SMI-w5k/s1600/2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-aMl9du-PSUI/TZSX8SH6tJI/AAAAAAAAA14/3zF-SMI-w5k/s400/2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-wuEny0m0doE/TZSX9MmM7WI/AAAAAAAAA18/74JyzQni-7I/s1600/3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-wuEny0m0doE/TZSX9MmM7WI/AAAAAAAAA18/74JyzQni-7I/s400/3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DpsRXNjGCTo/TZSX-F7fH1I/AAAAAAAAA2A/4brLLVnjG1M/s1600/4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-DpsRXNjGCTo/TZSX-F7fH1I/AAAAAAAAA2A/4brLLVnjG1M/s400/4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-E846ChlabBY/TZSX_WkJf9I/AAAAAAAAA2E/tHaeJ3JSVww/s1600/5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-E846ChlabBY/TZSX_WkJf9I/AAAAAAAAA2E/tHaeJ3JSVww/s400/5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XW34aZWGY6I/TZSYAtuB_DI/AAAAAAAAA2I/2EvdFzZfMiA/s1600/6.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="272" src="http://1.bp.blogspot.com/-XW34aZWGY6I/TZSYAtuB_DI/AAAAAAAAA2I/2EvdFzZfMiA/s400/6.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-C33FiJZtgMo/TZSYBui1RnI/AAAAAAAAA2M/t-HtuuvNvho/s1600/7.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-C33FiJZtgMo/TZSYBui1RnI/AAAAAAAAA2M/t-HtuuvNvho/s400/7.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-C33FiJZtgMo/TZSYBui1RnI/AAAAAAAAA2M/t-HtuuvNvho/s1600/7.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-TIE5boPwheI/TZSYLPdVUOI/AAAAAAAAA2Q/vedd07W7e4k/s400/8.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana; font-size: 11px; line-height: 19px;"&gt;Przeglądałem dzisiaj zawartość dysku i zwróciłem uwagę na zdjęcia przyjaciół i znajomych. Nie mam zbyt wiele takich fotografii z prostej przyczyny: nie wydaje mi się, bym potrafił robić dobre portrety. Zdecydowanie preferuję fotografię uliczną, bardzo często z przypadku, będąc świadkiem ciekawej sceny. I jeśli mam nawet zdjęcia znajomych to powstały one właśnie w taki sposób, czyli nagle i bez ostrzeżenia. Może dlatego, że nie jestem wielkim fanem portretów w stylu Davida Lachapelle. Zdecydowanie wolę prace Antonina Kratochvila lub Paolo Pellegrina. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5231074235834715653?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5231074235834715653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5231074235834715653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/03/jak-portretowac-przyjacio.html' title='Jak portretować ludzi których znam?'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-dKORRIWi9I4/TZSX7nJ_CrI/AAAAAAAAA10/vHGTAjMl4R4/s72-c/1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5360307558051975591</id><published>2009-03-08T00:45:00.013+01:00</published><updated>2011-08-02T21:10:58.394+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Hawana, Kuba</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SbMdhO5cOrI/AAAAAAAAAHE/jUJd4rprNkM/s1600-h/triumph.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310620842371857074" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SbMdhO5cOrI/AAAAAAAAAHE/jUJd4rprNkM/s400/triumph.jpg" style="display: block; height: 266px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Jakie znaczenie ma komunistyczna dyktatura, jeśli masz wymarzonego Triumpha. To nieważne, że nie pracujesz, bo dzięki temu masz wystarczająco dużo czasu, by zadbać o swój motocykl. Pojeździsz Maleconem, pogadasz z przyjaciółmi, napijesz się rumu i nabierzesz sił, by następnego dnia powtórzyć to wszystko. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5360307558051975591?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5360307558051975591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5360307558051975591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/03/z-archiwum-hawana.html' title='Z archiwum: Hawana, Kuba'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SbMdhO5cOrI/AAAAAAAAAHE/jUJd4rprNkM/s72-c/triumph.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6270354687947450194</id><published>2009-03-06T23:32:00.027+01:00</published><updated>2011-08-02T21:11:23.230+02:00</updated><title type='text'>Marzenie o beztroskich wakacjach</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SbGkrPG8FJI/AAAAAAAAAGs/3mYaAPAM4I8/s1600-h/pla%C5%BCowicze.jpeg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310206498343490706" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SbGkrPG8FJI/AAAAAAAAAGs/3mYaAPAM4I8/s400/pla%C5%BCowicze.jpeg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Zdaniem podróżnika Sławomira Makaruka życie powinno być nieustającymi wakacjami, podczas których można trochę popracować, pod warunkiem, że zajęcie będzie przyjemne i doskonale płatne. Zgadzam się z tym całkowicie&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-family: verdana;"&gt;tylko jak tu się wyrwać choćby na moment z roboty? Coś się wymyśli, bo słońca zdecydowanie mi potrzeba. Pomysły już są. Czekam jedynie na odpowiednią okazję, choć to może nie być takie proste. Zdjęcie zrobione w pobliżu Trinidadu na Kubie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6270354687947450194?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6270354687947450194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6270354687947450194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/03/marzenie-o-beztroskich-wakacjach.html' title='Marzenie o beztroskich wakacjach'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SbGkrPG8FJI/AAAAAAAAAGs/3mYaAPAM4I8/s72-c/pla%C5%BCowicze.jpeg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-95089521493319281</id><published>2009-02-18T12:46:00.012+01:00</published><updated>2011-08-02T21:12:51.060+02:00</updated><title type='text'>Strefe</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SZv1SaneiyI/AAAAAAAAAGk/WMFa0GfPm0k/s1600-h/IMG_8519-1.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5304102682890242850" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SZv1SaneiyI/AAAAAAAAAGk/WMFa0GfPm0k/s400/IMG_8519-1.JPG" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 267px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;W tym roku wypada dwusetna rocznica urodzin Karola Darwina, twórcy teorii ewolucji. Teoria zakłada, że wszystkie żywe organizmy wywodzą się od wspólnego przodka i są ze sobą spokrewnione. Jak sądzisz Strefe od jakiego przodka pochodzimy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-95089521493319281?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/95089521493319281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/95089521493319281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/02/strefe.html' title='Strefe'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SZv1SaneiyI/AAAAAAAAAGk/WMFa0GfPm0k/s72-c/IMG_8519-1.JPG' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5342319426065496962</id><published>2009-02-05T14:04:00.011+01:00</published><updated>2011-08-02T21:13:18.405+02:00</updated><title type='text'>Saluto</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SYrkMG63SqI/AAAAAAAAAGU/C3jhVXDqL-k/s1600-h/na-blogersa-III.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299298808221878946" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SYrkMG63SqI/AAAAAAAAAGU/C3jhVXDqL-k/s400/na-blogersa-III.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 300px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Przeglądając zdjęcia z Kuby zdałem sobie sprawę&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;że&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt; od powrotu z karaibskiego melanżowania aparat leży w torbie, czyli minął rok odkąd nie zrobiłem ani jednego zdjęcia. I dokładnie rok nie miałem żadnego urlopu. Jedynie dni świąteczne wolne były. Lipa to straszna. Czas się zrelaksować. Tylko gdzie i kiedy? Oto jest pytanie na nadchodzący weekend.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5342319426065496962?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5342319426065496962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5342319426065496962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/02/fotografie-na-pododze.html' title='Saluto'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SYrkMG63SqI/AAAAAAAAAGU/C3jhVXDqL-k/s72-c/na-blogersa-III.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3433551901896431617</id><published>2009-01-08T09:18:00.020+01:00</published><updated>2011-08-02T21:15:41.284+02:00</updated><title type='text'>Pięćdziesiąt lat kubańskiej rewolucji</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWotzF1epUI/AAAAAAAAAFM/-Glmmubtjq8/s1600-h/na+bloga+1.bmp" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290091068063130946" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWotzF1epUI/AAAAAAAAAFM/-Glmmubtjq8/s400/na+bloga+1.bmp" style="display: block; height: 266px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWotkKUj7JI/AAAAAAAAAFE/UJ4ImeeFUcQ/s1600-h/na+bloga+3.bmp" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290090811569204370" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWotkKUj7JI/AAAAAAAAAFE/UJ4ImeeFUcQ/s400/na+bloga+3.bmp" style="display: block; height: 266px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWosJeTR-FI/AAAAAAAAAEs/vzSyj7doEzw/s1600-h/na+bloga+4.bmp" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290089253564446802" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWosJeTR-FI/AAAAAAAAAEs/vzSyj7doEzw/s400/na+bloga+4.bmp" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWor4vh6diI/AAAAAAAAAEk/minW1bFyYXE/s1600-h/sandy.bmp" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290088966131447330" src="http://1.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWor4vh6diI/AAAAAAAAAEk/minW1bFyYXE/s400/sandy.bmp" style="display: block; height: 266px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWorejTDJ7I/AAAAAAAAAEc/kCv-XyRNc40/s1600-h/na+bloga+2.bmp" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290088516171278258" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWorejTDJ7I/AAAAAAAAAEc/kCv-XyRNc40/s400/na+bloga+2.bmp" style="display: block; height: 266px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290088280761086402" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWorQ2U4scI/AAAAAAAAAEU/dDUT87QKOt0/s400/na+bloga+5.bmp" style="display: block; height: 266px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Dzisiejszego dnia wypada pięćdziesiąta rocznica zwycięstwa kubańskiej rewolucji. Dokładnie 8 stycznia 1959 roku rewolucyjna armia pod wodzą Fidela Castro triumfalnie wkroczyła do Hawany, wieńcząc tym samym marsz zwycięstwa, który rozpoczął się zaledwie tydzień wcześniej, gdy znienawidzony i pokonany Fulgencia Batista opuścił Kubę. Co pozostało z ideałów rewolucyjnych po pięćdziesięciu latach, gdy cała gospodarka wyspy popada w ruinę, bieda społeczeństwa jest wręcz widoczna, a jedynie nielicznych, przede wszystkim stronników reżimu, stać na życie na przyzwoitym poziomie i opiekę medyczną. Pół wieku po narodowym zrywie Kubańczyków świat postrzega karaibską wyspę jako skansen komunizmu, kojarzy jednoznacznie z dyktaturą Fidela Castro i mitem Che Guevary, rumem, cygarami i biedą społeczeństwa. A przecież komunizm na Kubie jest wynikiem oportunizmu i sprzyjających okoliczności, jakimi było nawiązanie sojuszy z ZSRR i zerwanie stosunków z USA. Castro dyktatorem został po zdobyciu władzy. Walcząc z reżimem Batisty deklarował chęć przywrócenia demokracji i przeprowadzenie wielu reform społecznych na wyspie, za co pokochali go Kubańczycy, nie wiedząc jaką przyszłość im zbuduje. A mit Che Guevary jako niestrudzonego rewolucjonisty, który zginął za ideały w które głęboko wierzył? Che to najlepszy kubański produkt marketingowy, jednak jego medialna kariera mogłaby mocno ucierpieć, gdyby wszyscy wiedzieli, że jako naczelnik więzienia La Cabana zlecił tysiące egzekucji przy których często sam asystował. "Latynoski Robespierre", choć nawoływał do skromnego życia, sam kochał pławić się w luksusie. Rum, cygara i bieda to jest prawdziwe oblicze Kuby. Zdjęcia zrobione w Hawanie, Camaquey i Trinidadzie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3433551901896431617?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3433551901896431617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3433551901896431617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2009/01/kubaska-rewolucja-ma-pidziesit-lat.html' title='Pięćdziesiąt lat kubańskiej rewolucji'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SWotzF1epUI/AAAAAAAAAFM/-Glmmubtjq8/s72-c/na+bloga+1.bmp' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5072072498094782445</id><published>2008-12-11T17:31:00.017+01:00</published><updated>2011-08-02T21:16:46.599+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Bangkok, Tajlandia</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SUFCVEkq35I/AAAAAAAAAD0/yVOil-RpJUQ/s1600-h/2.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278573168027164562" src="http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SUFCVEkq35I/AAAAAAAAAD0/yVOil-RpJUQ/s400/2.jpg" style="display: block; height: 272px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SUFCMFZMj5I/AAAAAAAAADs/LkIVNkgUR6E/s1600-h/3.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278573013628653458" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SUFCMFZMj5I/AAAAAAAAADs/LkIVNkgUR6E/s400/3.jpg" style="display: block; height: 272px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SUFCEns52MI/AAAAAAAAADk/svyQ5a1Xdn8/s1600-h/1.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278572885399165122" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SUFCEns52MI/AAAAAAAAADk/svyQ5a1Xdn8/s400/1.jpg" style="display: block; height: 272px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Czy wydarzenia ostatnich lat w Tajlandii świadczą o sile tajskiej demokracji czy wprost przeciwnie ukazują słabość tego systemu? Czy aktywny udział obywateli w obaleniu w krótkich odstępach czasu dwóch rządów to modelowy przykład demokracji bezpośredniej? Wszystko wskazuje na to, że Tajowie wzięli sobie do serca definicję demokracji autorstwa Abrahama Lincolna, że demokracja to „rządy ludu, przez lud i dla ludu”. Ostatnie protesty, w wyniku których upadł rząd premiera Somchaia Wongsawata trwały ponad 190 dni. Przeciwnicy zarzucali premierowi nepotyzm, korupcję i oszustwa wyborcze. Jednak zdecydowanie głównym zarzutem pod adresem rządu i premiera były oskarżenia, że pozostaje pod wpływem Thaksina Shinawatry, byłego premiera, który utracił władzę w wyniku zamachu stanu w 2006 roku. Thaksin od zamachu stanu przebywa na przymusowej emigracji w Chinach, gdyż powrót do Tajlandii oznaczałby dla niego więzienie. Zastanawiające jest w jakim jeszcze kraju na świecie, gdzie panuje ustrój demokratyczny, możliwe jest takie zaangażowanie obywateli w sprawy państwa? I czy możliwa jest taka sytuacja w Polsce? Jednak, by nie było zbyt kolorowo, są także złe strony z obywatelskiego zaangażowania się Tajów w sprawy kraju. Cała ta afera może poważnie wystraszyć turystów, a dla państwa, które czerpie ogromne zyski z turystki to raczej istotna kwestia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5072072498094782445?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5072072498094782445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5072072498094782445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2008/12/z-archiwum-bangkok.html' title='Z archiwum: Bangkok, Tajlandia'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SUFCVEkq35I/AAAAAAAAAD0/yVOil-RpJUQ/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-2920355123596179437</id><published>2008-11-25T20:44:00.008+01:00</published><updated>2011-08-02T21:17:12.234+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: plaża</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SSxWEeCjS_I/AAAAAAAAAC0/Jr-LvXGEElQ/s1600-h/1156079146_1.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5272683898527239154" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SSxWEeCjS_I/AAAAAAAAAC0/Jr-LvXGEElQ/s400/1156079146_1.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Z pierwszym w tym roku śniegiem dopadł mnie potężny marazm. Objawia się on między innymi tym, że wręcz obsesyjnie zaczynam myśleć o wyjeździe. Gdzie? Gdziekolwiek, byle słońce i plaża. Niestety na ten moment brak takich perspektyw.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-2920355123596179437?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2920355123596179437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/2920355123596179437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2008/11/z-archiwum-plaa.html' title='Z archiwum: plaża'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SSxWEeCjS_I/AAAAAAAAAC0/Jr-LvXGEElQ/s72-c/1156079146_1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-6791970490328415791</id><published>2008-11-13T19:48:00.009+01:00</published><updated>2011-08-02T21:17:46.174+02:00</updated><title type='text'>Strefe nagrodzony w Viva! Photo Awards</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5268617795188814466" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SR3j-GuH8oI/AAAAAAAAACk/GNC0gHSjqqY/s400/strefe+z+viva3.jpg" style="display: block; height: 400px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;"&gt;Strefe nagrodzony w konkursie fotograficznym magazynu Viva. Stop. W kategorii: reportaż. Stop. Za zdjęcia z Kuby. Stop. Wśród jurorów między innymi Ryszard Horowitz, Chris Niedenthal i Robert Wolański. Stop. Gratulacje. Stop. Gala w przyszłym tygodniu. Stop. Czy prasować mam krawat czy raczej muszkę?&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-6791970490328415791?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6791970490328415791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/6791970490328415791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2008/11/nagrodzony-w-viva-photo-awards.html' title='Strefe nagrodzony w Viva! Photo Awards'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SR3j-GuH8oI/AAAAAAAAACk/GNC0gHSjqqY/s72-c/strefe+z+viva3.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-8022611878919489596</id><published>2008-10-23T17:59:00.010+02:00</published><updated>2011-08-02T21:18:12.849+02:00</updated><title type='text'>Plan jest jeden: wyspać się</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SQCfqqM_IUI/AAAAAAAAACE/8dpUbTxSGuI/s1600-h/%C5%82%C3%B3%C5%BCko+hotelowe.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260379920000819522" src="http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SQCfqqM_IUI/AAAAAAAAACE/8dpUbTxSGuI/s400/%C5%82%C3%B3%C5%BCko+hotelowe.jpg" style="display: block; height: 267px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Na najbliższe dni, weekend szczególnie, plan mam jeden: porządnie się wyspać. W ostatnim czasie byłem lekko zapędzony, ale już po wszystkim. Pozamykałem sprawy na uczelni, także mogę oddać się lenistwu. Przez pewien okres będę nadrabiał zaległości filmowe, książkowe i imprezowe. A potem przyjdzie czas na twórcze działanie, cokolwiek to znaczy. I na nowe foty, bo dochodzą do mnie komentarze, że nie robię nic, tylko sięgam do archiwum. Ale skoro archiwum zasobne to dlaczego nie. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-8022611878919489596?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8022611878919489596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/8022611878919489596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2008/10/plan-jest-jeden-wyspa-si.html' title='Plan jest jeden: wyspać się'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SQCfqqM_IUI/AAAAAAAAACE/8dpUbTxSGuI/s72-c/%C5%82%C3%B3%C5%BCko+hotelowe.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-3385403097008381841</id><published>2008-10-17T18:23:00.018+02:00</published><updated>2011-08-02T21:18:39.803+02:00</updated><title type='text'>Z archiwum: Amsterdam, Holandia</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPi_bTm_73I/AAAAAAAAAA0/6gzP0bwqUPI/s1600-h/1184136796_1.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258163040796274546" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPi_bTm_73I/AAAAAAAAAA0/6gzP0bwqUPI/s400/1184136796_1.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;W zeszłym roku długi weekend lipcowy spędziłem w Amsterdamie o czym zresztą było na poprzednim blogu. Dzisiaj dowiedziałem się, że za trzy tygodnie w listopadzie także będzie kilka dni wolnych. Nie mam jeszcze pomysłu, ale trzeba będzie to rozważyć. Jakie opcje? Nie mam pojęcia, ale coś wymyślę. Tymczasem kolejne zdjęcie ze powietrze.org jakby co. Saluto. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-3385403097008381841?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3385403097008381841'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/3385403097008381841'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2008/10/ktr-fotografie-wybra.html' title='Z archiwum: Amsterdam, Holandia'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPi_bTm_73I/AAAAAAAAAA0/6gzP0bwqUPI/s72-c/1184136796_1.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5068730020655586197</id><published>2008-10-14T22:45:00.005+02:00</published><updated>2011-08-02T21:20:56.217+02:00</updated><title type='text'>Czy łatwo się rozstać ze starym blogiem?</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPJjA5mLQaI/AAAAAAAAAAc/Hb7SAZWQjpA/s1600-h/1146596851_5.jpg" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256372582206882210" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPJjA5mLQaI/AAAAAAAAAAc/Hb7SAZWQjpA/s400/1146596851_5.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Ledwo odpaliłem nowego bloga, a od razu włączył mi się sentyment do poprzednika. Przejrzałem go od początku do końca i uznałem, że było tam jednak kilka fajnych fotosów. Nie będę jednak przerzucał archiwum. To idzie nowe. Z małym wyjątkiem. Zamieszczę ulubione zdjęcie ze starego bloga. Ostatnie. Chyba. Sam nie wiem. Bez komentarzy proszę.&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5068730020655586197?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5068730020655586197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5068730020655586197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2008/10/czy-atwo-si-rosta-ze-wwwpowietrzeorg.html' title='Czy łatwo się rozstać ze starym blogiem?'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPJjA5mLQaI/AAAAAAAAAAc/Hb7SAZWQjpA/s72-c/1146596851_5.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-539340268027849886.post-5432584551413332395</id><published>2008-10-12T19:18:00.033+02:00</published><updated>2011-08-02T21:21:18.656+02:00</updated><title type='text'>Like newspaper, czyli o co chodzi?</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div align="justify" style="text-align: justify;"&gt;&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256322271933195026" src="http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPI1QdONYxI/AAAAAAAAAAM/16YsxB21zGI/s400/1201386022_10.jpg" style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: verdana; font-size: 85%;"&gt;Like newspaper czyli nowy blog i nowa poczta. Tym razem skorzystałem z gotowego szablonu google. Poprzednia formuła, czyli powietrze.org raczej się wyczerpała, przede wszystkim przez problemy z dostępnością. Może coś tam jeszcze powstanie, ale blogować to będę już tutaj. Także zapraszam i komentarze można na mail. A dlaczego start nowego bloga ze starą fotą? Nie wypada to najlepiej, ale tak jest i basta. A czy nowy od starego treścią różnić się będzie? Nie bardzo. Będzie tutaj raczej taki sam syf jak poprzednio, czyli fotografie i teksty o interesujących mnie tematach i dlatego właśnie taka nazwa - like newspaper, czyli jak gazeta. Niech się kręci i daje jak najwięcej radochy. Saluto.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/539340268027849886-5432584551413332395?l=likenewspaper.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5432584551413332395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/539340268027849886/posts/default/5432584551413332395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://likenewspaper.blogspot.com/2008/10/like-newspaper-czyli-o-co-chodzi.html' title='Like newspaper, czyli o co chodzi?'/><author><name>like newspaper</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_UdLEmy9Gzb8/SPI1QdONYxI/AAAAAAAAAAM/16YsxB21zGI/s72-c/1201386022_10.jpg' height='72' width='72'/></entry></feed>
