poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Co tam Panie w polskiej muzyce?

O, żesz Ty, konserwatywny jestem, szlag by trafił, żem zorientował się właśnie, a to czemuż? W pandemii, w domu, w izolacji, czas był by książki poczytać, filmy pooglądać, muzyki posłuchać, o właśnie, muzyki posłuchać. I żem kapnął się, dzięki muzyce, choć nie tylko, a jakże, że konserwatyzm zakupowy u mnie, cecha dziwna, muzyki w internecie nie lubię słuchać, jeno płyty kompaktowe zbieram, upajam się posiadaniem kolekcji, co lubię, to na półce chce mieć, zakupoholizm, dramat i puszczanie złotówek mimochodem, bo co sprytniejsi to zasysają z przepastnych sieci odmętów, co bardziej snobistyczni to dziś winyle lub kasety, taki modny oldshool, a ja kompakty i kompakty, ahoj!
Co dobrego dla mnie w muzyce polskiej? Baranovski, wiadomo. Ktoś powie, że chłopaczek z teleturnieju, ja odpowiem, że bardzo dobrze. Nie ma nic złego w tym, że ktoś pokaże się szerszej publiczności w jakimkolwiek konkursie talentów, jeśli talent ów posiada. A Baranovski owszem, talent posiada, jak również od roboty nie stroni. Na gitarze gra, na klawiszach gra, ba, nawet akordeon mu nie obcy. Radzi sobie świetnie w rockowym anturażu, nie gubi się w elektronice, zaśpiewa wszystko, kiedy trzeba grzecznie, jest grzecznie, kiedy trzeba ostro, jest i pazur. I najważniejsze, jego Czułe miejsca" uwielbia śpiewać moja córka, zatem czy moja opinia ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie? Co tam jeszcze w polskiej muzyce? Sanah, wiadomo. Jak to bywa, przypadek. Zasłyszane w radio, kołatało w głowie, wiercąc co to, kto to. Ale jazz!" był pierwszym utworem, który usłyszałem, a tam wiadomo, Vito Bambino z ulubionej Bitaminy. Coś mnie tknęło jednak, głos dziewczęcy, zadziorny, płynący swobodnie, bez grama wątpliwości. W szybkim tempie pierwszy album, bo zaraz drugi miał się pojawić, rzecz jasna kolaboracja z Vito Bambino zapowiedzią była i przyznam, że lubię taki pop, a co tam, na pohybel skurczybykom. Czy coś jeszcze w tej polskiej, słowiańskiej muzyce? WaluśKraksaKryzys, cholera wiadomo. Ksywa niezła? Nie tylko ksywa, nie musicie wierzyć na słowo, warto zapodać muzykę jegomościa z małej wsi pod Krakowem. Gdybym napisał, że to rock jakich mało, nic bym nie napisał, rock to przecież pojęcie szerokie. Czego tu nie ma, tu, czyli na płycie Atak", która kozacko kręci się w moim sprzęcie. Trochę punkowej gitary, syntezatory, zawadiackie teksty, niby bezczelne, trochę zagubione, ale wydawać się zdają szczere, a niech tam, dla takich nut, naiwny być mogę!  
I tak to właśnie wygląda, szmal puszczam, płyty kompaktowe, książki, gazety, a w pandemii powiadają, by grosz do grosza, tymczasem konserwatyzm silny, zamiast przepastne odmęty sieci wertować to ja konsumuję, cóż, na koncert też wolę na żywo, w telewizorze nie bardzo, bo nie ma w tym magii, bajki, nic nie uwodzi, żyć trzeba, tak uważam, ba, inaczej chyba nie umiem, próbować nawet nie chce, nie przekona mnie nikt chyba, na cholerę. W życiu nie przesłuchałem płyty w internecie, żadnego ebooka nigdy żem nie kosztował, gazety zawalają powierzchnie użytkowe, stając się argumentem do sporu, który zakłóca mir domowy, cóż, konserwatyzm, byle nie poglądowy, na szczęście, no raczej. Saluto. 

niedziela, 28 marca 2021

Pierwszy oddech wiosny, czyżby?

Kawę mielę, mielę kawę, mele, mele. Żaden ze mnie barista, ot, mam młynek to mielę ziarna, co by aromat posmakować. Czymś się trzeba radować, czyż nie? Z utęsknieniem wiosny wypatruję, licząc, że zaraza przepadnie, że odporność stadna, że wirusy giną w dni cieplejsze, w coś wierzyć muszę, przynajmniej powinienem, nieprawdaż? Jak to w zwyczaju, kilka książek rozpoczętych, kartkuję, wertuję, niby czytam, niby oderwać się nie mogę, lecz gdy odłożę, to sztos, wrócić trudno, innych bodźców szukam lub po drugą książkę sięgam, trzecią, kartkuję, wertuję, stron kilka i tak w kółko. Rozgrzebałem Miedziaki" Colsona Whiteheada, Złego" Leopolda Tyrmanda i Kod kapitalizmu" Marcina Napiórkowskiego. Wszystkie trzy rewelacyjne, pytanie czy doczytam, czy raczej swym częstym zwyczajem odłożę na lepszy moment, gdy niby czasu więcej mieć będę. A kiedy to można mieć czasu więcej na książek czytanie niż w dobie pandemii, gdy świat cały zamknięty? Oj, ma piękna hipokryzjo. Za wyjściem do kina tęsknie, przyznam, cholera wie, co bym chciał obejrzeć, są lub być powinny premiery jakieś? Ktoś, coś? Masowo za to bajki wciągam, co dzieciaki oglądają to i sam się raczę, a co tam, chyba mi wolno, wolno? Byle do wiosny, byle do szczepionki, za podróżami tęsknie, lecz kto nie? Tymczasem, jeśli są jakieś książki, filmy, seriale lub inne warte polecenia to bardzo poproszę o rekomendacje na mejl, a co tam, kiedy jak nie teraz? Saluto.  

niedziela, 28 lutego 2021

Zaraza





W obliczu świata pędzącego ku otchłani stać nas już tylko na ślepy optymizm. Świat zmierza donikąd, ludzkość nie ma właściwego kierunku, wszyscy walczą ze wszystkimi, całość zamknięta w cyklu od porządku do chaosu lub od chaosu do porządku. Zaraza udowodniła, jak nietrwała jest tyrania szczęścia i pozytywnego myślenia. Rozwój? Jaki rozwój do cholery, nic nie jest dane na zawsze. I gdy nadszedł moment sprawdzam, gdy Ziemia, po latach upokorzeń ze strony gatunku ludzkiego przypie#$@!& nam podręcznikowo, wówczas u steru władzy jest zgraja populistów, którzy nie mając żadnych kompetencji, aby zmierzyć się z obecną sytuacją, mydlą oczy i atakują kobiety. Cóż zatem? W obliczu świata pędzącego ku otchłani stać nas już tylko na ślepy optymizm. Dwatysiącedwudziestypierwszy bądź dla nas wszystkich choć trochę łaskawszy! Saluto.

niedziela, 31 stycznia 2021

Dwatysiącedwudziestypierwszy!

Szanowni Państwo, wlatujemy w strefę turbulencji, proszę zapiąć pasy, będzie trzęsło, wiało i sypnie w oczy, czym popadnie. Proszę uważać na głowę, na zdrowie, na portfel, na robotę, cholera wie, w sumie musicie Państwo, niczym piechur w okopach, być gotowymi na wszelkie możliwe dywersje przeciwnika. A któż to taki ten przeciwnik, zbój nikczemny? W sumie cholera wie, wirusy jakieś, populiści jacyś, gospodarka jakaś, wszędzie, ale to wszędzie czai się zło, przeciwności losu czy cokolwiek, co sen spokojny spędza z powiek. A kysz, a kysz, my tu pragniemy życia jak w tych reklamach Panie, jak vipy, jak influencerzy, jak gwiazdy, fury, skóry i komóry, wakacje egzotyczne, ciuchy szałowe, bling, bling, Panie, kieta, diamenty i inne kamienie, a nie tyra niepewna od bladego świtu do nocy nikczemnej, jakieś cele, zadania czy cholera wie, co jeszcze, w imię czego powiedz, w imię czego do cholery? Dwatysiącedwudziestypierwszy bądź dla nas wszystkich choć trochę łaskawszy!
Czy szczepionki okażą się antydotum na zarazę? Przyznam, że mam wątpliwości i obawy, lękam się czy wirus nie będzie mutował niczym grypa i co roku będzie atakował nowy, po mutacji, silniejszy, bardziej krwiożerczy, przede wszystkim odporny na szczepienie. Owszem, również mam obawy o skutki uboczne, ale boję się tej szczepionki jak każdej innej uprzednio, którą przyjąłem, odsetek poszkodowanych zawsze się znajdzie niestety, szczepić się jednak zamierzam. Kilka tygodni spędzonych w domu, w izolacji, w kwarantannie, przede wszystkim na walce z wirusem, uświadomiło mnie, że jeśli życie ma wrócić do choćby pozorów normalności, do tego, co było dawniej, nie ma alternatywnego wyjścia. Co już wiemy na temat szczepionek, mam na myśli szczepionki od AstraZeneca, Moderny i Pfizera i przede wszystkim ewentualnych skutków ubocznych? W badaniach klinicznych skutki uboczne dzieli się na pięć kategorii, z czego dwie ostatnie to zagrożenie zdrowia, wymagające hospitalizacji i oczywiście zagrożenie życia. Dwie ostatnie, wspomniane kategorie, nie ma co się oszukiwać, ze względów przede wszystkim prawnych, interesują zarówno tych, którzy dopuszczają szczepionkę do użycia, jak i tych, którzy odpowiadają za produkują. Analizy i badania nie wykazały jednak, aby odsetek dwóch kategorii przypadków, czyli zagrożenia zdrowia i życia, występowały częściej aniżeli w grupie zaszczepionej placebo. Owszem, informacja, że ktoś doznał zawału serca w ciągu doby od zaszczepienia, jest niczym wiatr w żagle na anty-szczepionkowe teorie, jednak zawał serca, dość często, przytrafia się w ciągu doby od rozmowy kwartalnej z przełożonym. Gdy szlag trafia, nie ma zmiłuj, nie dopisujmy spiskowych teorii, na cholerę. 
Gospodarka, Głupcze! Panie i Panowie, tu jest jazda bez trzymanki. Owszem, całkiem szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że tyram u producenta żywności, niby bezpiecznie, jednak wiele branż dostało rykoszetem przy walce z pandemią. Nieudolnej walce z pandemią, tutaj należy położyć akcent. Tak, niemal wszystkie państwa na świecie doznały szoku, rządy, nie znając zagrożenia działały at hoc, bardzo często i nie mając wyjścia, improwizując, jednak pandemia obnażyła przede wszystkim, jak i gdzie była, i do cholery, nadal jest prowadzona nieudolna polityka dotycząca zarządzania finansami państwa. Krótko mówiąc, gdy kasa państwa pusta to rozmowa o kompetencji rządzących nie ma już żadnego sensu. Spójrzmy na podwórko Unii Europejskiej, na przykład zza zachodniej granicy, czyli na Niemcy. Czy rząd wypłaca postojowe dla tych branż, które zostały definitywnie zamknięte? Tak, wypłaca. A jak wygląda analogiczna sytuacja w Polsce? Proszę Państwa oto miś, łubu dubu, łubu dubu. Miliony konferencji, deklaracji, szumnych zapowiedzi dotyczących wsparcia i inwestycji, tymczasem przedsiębiorcy, aby pokryć koszty, nie zwalniać pracowników i nie bankrutować, mimo obostrzeń i ryzyka, zmuszonych jest otwierać działalność i walczyć nie tylko z wolnym rynkiem, ale również z zamordyzmem państwowych urzędników. Nie jest żadnym pocieszeniem, że taka sytuacja nie dotyczy tylko Polski, ale czy bycie członkiem elitarnego klubu bananowych republik jest faktycznie nobilitujące?   
Co tam w polityce? Otóż jest i on, nowy prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej Joe Biden. Świat, przynajmniej ta jego część, która wierzy w system demokratyczny, odetchnęła z ulgą, wierząc, że okres rządów Donalda Trumpa był jedynie wypadkiem przy pracy. Teraz ma już być tylko wspaniale, liberalizm, oczywiście uwzględniając swe błędy, przywróci ład i porządek. Czy aby na pewno? Unia Europejska, według mnie najlepszy możliwy projekt polityczny w Europie, może się rozpaść niczym domek z kart już w przyszłym roku, gdy dojdzie do wyborów prezydenckich we Francji. Gospodarka francuska mocno oberwała wskutek pandemii, jak każda zresztą, co może wywołać zwrot Francuzów ku populistycznemu Frontowi Narodowemu i jego przewodniczącej Marine Le Pen. I gdyby to faktycznie miało miejsce to Unia zadrży w swych posadach. Owszem, wśród państw członkowskich wielu jest obecnie zamordystów u władzy, jak niechlubny przykład Polski, jednak Francja, po Niemczech i już bez Wielkiej Brytanii, to fundament Unii Europejskiej. A reszta świata? Chińska gospodarka, a tym samym chińska polityka, nabrała wskutek pandemii ogromnej prędkości i nie ma żadnych wątpliwości, że będzie te okoliczności wykorzystywać w grze politycznej. Rosja? Póki gospodarka na świecie oparta jest na surowcach, póty Rosja w grze. Nie liczcie na zmiany w systemie politycznym Rosji w najbliższym czasie, pomimo ogromnej determinacji samych Rosjan, zamordyzm ma się doskonale. Szanowni Państwo, Panie i Panowie, lepiej zapnijmy pasy, wlatujemy w strefę turbulencji, będzie trzęsło, wiało i sypnie w oczy, czym popadnie. Saluto.

niedziela, 27 grudnia 2020

Inflacja

Szczęśliwego Nowego Roku! Trzask, prask, huki, puki, już jutro dwatysiącedwudziestypierwszy! Oby był lepszy aniżeli mijający, z oczywistych powodów. Zdrowia, przede wszystkim zdrowia, szczęścia i pomyślności! I powrotu do normalności, o ile to w ogóle możliwe. Żegnamy stary, z nadzieją patrzymy w przyszłość, pełni obaw witamy nowy. Patrząc wstecz, mogę się założyć, że nikt z nas nie przewidział scenariusza, jaki zafundowany zostanie nam wszystkim w mijającym roku. Jak już kiedyś wspomniałem, stare pradawne przekleństwo obyś żył w ciekawych czasach", spełniło się co do joty. Dwatysiącedwudziestypierwszy bądź dla nas wszystkich choć trochę łaskawszy!
Jakie słowo, wyraz czy powiedzenie może oddać w pełni mijający rok? Kandydatów do tytułu bez liku, wymienić można choćby koronę, pandemię, depresję, maseczkę, dystans czy kwarantannę. A czy pojęcie inflacji życia może może na dobre zagościć w naszym słowniku? Czy spadek siły nabywczej, co nam może oferować życie w zdrowiu i bez żadnych ograniczeń, ma sens? Nieodzownie, gdy myślę o mijającym roku, takie mam skojarzenia. Jak wszyscy, zamknięty w domu od początku wybuchu pandemii, obiecywałem sobie, że gdy tylko to się skończy to wrócę do swego normalnego trybu. Podróże, knajpy, przyjaciele i znajomi, długie dysputy przy kawie czy zawadiackie balangi, zawody sportowe czy spacery leniwe w tłumie, wszystkiego w tym roku było mało. Mało tego, niby pragnąłem chwili, by świat lekko zwolnił, by można oddech złapać, książki poczytać, w niebo się pogapić, czas trwonić beztrosko, jednak rzeczywistość mijającego roku nijak ma się do tych pragnień. Rozgrzebałem kilka książek, obejrzałem raptem parę filmów, zacząłem oglądać jakiś serial, nic prawie nie dokończyłem, no dramat!
Zatem wszystkim, Tobie i sobie, Wam i nam, chciałbym życzyć zdrowia, szczęścia i pomyślności. Oby dwatysiącedwudziestypierwszy był czasem, gdzie każdy znajdzie swe paletko, każdy znajdzie coś dla siebie, gdzie nic nie zostanie nikomu narzucone i nie napotkamy żadnych ograniczeń we wszystkich dziedzinach życia. Dwatysiącedwudziestypierwszy bądź dla nas wszystkich choćby trochę łaskawszy. Saluto!