Jakby
ktoś pytał, to informuję, że śnieg w Vancouver nie pada, za to opady
deszczu są niemal codziennością. Vancouver leży na zachodnim brzegu
Kanady, w prowincji Brytyjska Kolumbia, przy ujściu rzeki Fraser do
Pacyfiku. Vancouver jest miastem centralnym, oprócz niego w skład
aglomeracji miejskiej wchodzą Delta, Coquitlam, Surrey, Richmond,
Burnaby, New Westminster i North Vancouver. Strzałka na mapie po prawej wskazuje, gdzie mieszka autor tego bloga. Tyle wiadomości na dzisiaj. Saluto.poniedziałek, 26 grudnia 2011
Kanadyjska zima, polski jazz
Jakby
ktoś pytał, to informuję, że śnieg w Vancouver nie pada, za to opady
deszczu są niemal codziennością. Vancouver leży na zachodnim brzegu
Kanady, w prowincji Brytyjska Kolumbia, przy ujściu rzeki Fraser do
Pacyfiku. Vancouver jest miastem centralnym, oprócz niego w skład
aglomeracji miejskiej wchodzą Delta, Coquitlam, Surrey, Richmond,
Burnaby, New Westminster i North Vancouver. Strzałka na mapie po prawej wskazuje, gdzie mieszka autor tego bloga. Tyle wiadomości na dzisiaj. Saluto.poniedziałek, 5 grudnia 2011
Go Canucks Go

Trzy lotniska. Dwa samoloty. Ponad dwanaście godzin lotu łącznie. Trzy sztuczne posiłki. Jeden kurs taksówką po mieście i jeden hostel na Hastings. Dwie wizyty w urzędzie imigracyjnym. Jeden nowy numer telefonu. Kilku nowych, interesujących znajomych. Jeden wynajęty pokój w Collingwood. To najważniejsze wyliczenia z ostatnich dni. Czy czegoś aby nie pominąłem? Zapewne tak. Pozdrowienia z Vancouver. To ponoć jedno z najlepszych miejsc do życia na świecie. Dam znać, czy jest tak faktycznie.
czwartek, 24 listopada 2011
Dull routine of everyday life is so exciting
Jednorazowym aparatem z przeterminowaną błoną fotograficzną negatywową, czyli projekt „Dull routine of everyday life is so exciting". Bardzo lubię te małe, brzydkie, niepozorne aparaty. Frajdę z użytkowania takich mam większą aniżeli z całego cyfrowego badziewia. Teraz będzie przerwa w tej zabawie i w związku z tym trochę większy upload. Ruszam w podróż. Za ocean. Więcej wiadomości wkrótce. Saluto.
niedziela, 20 listopada 2011
Lecz zabije rzeka białego człowieka
Christophe Parmentier jest specjalistą w branży naftowej. Blandine de Kergalec to emerytowana agentka francuskich służb specjalnych DGSE. Bernard Lemaire pracuje jako doradca afrykańskich prezydentów. Jelena Pietrowa handluje czarnymi perłami. Puszkin Gao, syn Jeleny, to filozof i malarz. Wszyscy spotykają się w Brazzaville, stolicy Konga, gdzie dzieje się akcja powieści „Lecz zabije rzeka białego człowieka", której autorem jest francuski pisarz Patrick Besson. Ich perypetie stanowią pretekst dla autora, żeby opisać Afrykę subsaharyjską. Besson wyszydza przesądy i zachowania Europejczyków, twierdzi, że Afryka przemienia ich w bojaźliwe istotki, które nie mają odwagi chodzić po afrykańskich ulicach ze strachu, że zostaną okradzione lub zgwałcone, siedzą jedynie w wielkich terenówkach z przyciemnionymi szybami, tak, aby jakiś czarny osobnik ich nie zauważył. W kolejnych rozdziałach śledzimy wydarzenia z perspektywy różnych postaci, co wprowadza atmosferę niepewności i niepokoju, jednocześnie pozwala zrozumieć czytelnikowi tajemniczą aurę Czarnego Lądu. Akcja powieści rozgrywa się współcześnie, autor jednak odnosi się do przeszłości i opisuje dekolonizację Afryki, narastanie konfliktu pomiędzy Hutu i Tutsi w Rwandzie, wojny domowe w Kongu czy obecną rzeczywistość w tej części świata, jako konsekwencje powyższych. Besson staranie odtwarza afrykańskie realia, co czyni powieść niezwykle realistyczną, a to dlatego, że sam przez kilka lat mieszkał i pracował w Afryce. Nie jestem wielkim fanem beletrystki, ale książkę „Lecz zabije rzeka białego człowieka", której autorem jest Patrick Besson, polecam tym wszystkim, których choć trochę interesuje Czarny Ląd. Saluto.
czwartek, 10 listopada 2011
Czy można to nazwać publikacją?
Czy fotografię wydrukowaną na koszulce można nazwać publikacją? W ostatniej letniej kolekcji firmy odzieżowej Cropp na jednej z koszulek zamieszczona została fotografia, której jestem autorem. To stare zdjęcie, bodajże z 2009 roku. Ale i tak się bardzo cieszę. Liczę na to, że takich publikacji będzie więcej. Jako, że już dawno po sezonie letnim, koszulkę można dostać jedynie w outletach. Saluto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









