W ostatnim tygodniu deszcz padał zaledwie dwa razy: raz przez trzy dni, a raz przez cztery, jak zwykli żartować miejscowi. Faktycznie deszczu na zachodnim wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego urodzaj. Siedzę na irlandzkiej wsi w hrabstwie Clare, gdzieś pomiędzy Ennis a Ennistymon. Jutro wybieram się nad Klify Moheru, które są jedną z największych atrakcji turystycznych Irlandii. Co tu robię, jak długo będę i jakie mam plany? Sam nie wiem jeszcze, ale będę raportował. Saluto.
niedziela, 7 kwietnia 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Publikacja w magazynie „Witaj w Podróży"
W kiosku w pobliżu domu. Na półce z gazetami w ulubionym markecie. W salonie prasowym. Nowy numer magazynu „Witaj w Podróży" jest w sprzedaży, a w nim krótka relacja z pobytu w Laosie. Tekst i dwa zdjęcia. Laos był na mapie mojej podróży przez Azję Południowo-Wschodnią w 2010 roku. Miejsce magiczne, jedno z takich do których mam ochotę wracać. A to wszystko za sprawą mieszkańców, którzy mimo trudnej historii swego kraju, zachowali optymizm, pogodę ducha i otwartość na przybyszy. Publikacje, tym bardziej na papierze, to super sprawa. Saluto.
wtorek, 12 marca 2013
Biegam, bo lubię
Interwały?
Lekkie podbiegi? Czy długie wybiegania? Biegam, bo lubię. Nie
przebiegłem w życiu żadnego maratonu ani nawet półmaratonu. Jeszcze nie,
ale zamierzam. Kto wie, może już w tym roku. Na teraz staram się
przygotować formę na wiosnę. Zima nie była najlepszym sezonem. Bieganie
wymaga samodyscypliny i przynajmniej dla mnie, pewnego rodzaju rutyny.
Dobrze być w jednym miejscu, by plan dnia czy tygodnia mógł być
konsekwentnie realizowany. I z tym właśnie u mnie był problem przez
ostatnie miesiące. Dużo zawirowań, choć tak naprawdę jest to słaba
wymówka. Ale teraz staram się zrealizować założenia planu treningowego.
Biegać zacząłem dwa lata temu, lecz prawdziwego bakcyla złapałem w
Vancouver. Duży wpływ miała na mnie osoba mojego kanadyjskiego
pracodawcy. To Conny, właścicielka sklepu sportowego w którym
pracowałem, namówiła mnie na debiut w biegu masowym, jakim był The Vancouver Sun Run. Tłum biegaczy, endorfiny w trakcie biegu i
radość na mecie to była frajda, która pobudziła ochotę na więcej. Co
jeszcze? Dodatkowo dochodzi radocha z tych wszystkich gadżetów, butów,
ciuchów. A może to wszystko jest tylko ucieczką przed rzeczywistością i
próbą stworzenia mechanizmu obronnego przed codziennym stresem? W jednym
z dzienników wyczytałem, że Polacy wręcz rzucili się do uprawiania
sportów indywidualnych i wytrzymałościowych. Ma to związek z
pogłębiającym się kryzysem gospodarczym, a sport ma być próbą stworzenia
antidotum na stres związany z obawami o utratę pracy czy już brak
zatrudnienia. Jeśli nawet to prawda, to oczywiście lepsza alternatywa
aniżeli szturm na sklepy monopolowe. To zdrowszy nałóg.
Zdjęcia
powyżej zrobiliśmy razem ze Strefe z myślą o publikacji w jednym z
miesięczników o tematyce biegowej. Materiał powstał w Nadwarciańskim
Parku Krajobrazowym. Ideą jest przedstawienie biegacza w urzekających
okolicznościach przyrody. Jak dojdzie do publikacji to na blogu będzie
wzmianka. Cieszy fakt, że wraz z modą na bieganie rośnie liczba
magazynów, książek a także sklepów, gdzie można zaopatrzyć się we
wszystko, co niezbędne. Inną sprawą są ceny ciuchów czy butów do
biegania w Polsce. Po czasie spędzonym w Kanadzie mogę uczciwie napisać,
że w Polsce jest drożej. Nie chodzi o siłę nabywczą złotówki czy
dolara. Buty w których biegam są tańsze w Kanadzie niż w Polsce. Na szczęście dziś, w dobie internetu, można temu zaradzić.
poniedziałek, 4 marca 2013
Publikacja w Magazynie Prime
Wiadomość bardzo dobra
i trochę mniej dobra zarazem. Bardzo dobra to ta, że po wielu podejściach i próbach udało się w końcu opublikować w polskiej prasie nasz materiał fotograficzny z Kuby. Nasz, czyli mój i Macieja Sypniewskiego. Na Kubie byliśmy w 2008 roku, w tym samym roku Maciej zgarnął za swoje zdjęcia nagrodę Viva! Press Photo w kategorii „najlepszy reportaż". Dzisiaj, 5 lat po odbytej podróży, materiał doczekał się publikacji w Magazynie Prime. To jest bardzo dobra wiadomość. Trochę mniej dobra to taka, że to pierwszy numer Prime, który dostępny jest jedynie w wersji internetowej. Dotychczas ukazywała się papierowa wersja magazynu. I taką miałem nadzieję, by zobaczyć te fotografie na papierze. Taka jest jednak kolej rzeczy, że prasa przenosi się do sieci, a ja jestem konserwatywny i lubię papier. I dlatego to jest trochę mniej dobra wiadomość. Fotoreportażowi towarzyszy krótki esej mojego autorstwa. Publikacje to fajna sprawa, chcę to robić.
wtorek, 26 lutego 2013
Wierzymy, że doczekamy się jasnej wiosenki naszej
Zima nadal tu jest. Kiedy nadejdzie wiosna? Ktoś wie? Obłożyłem się książkami i filmami. Staram się wytrwać do wiosny. Zrobiłem także mały porządek w kartonach zalegających piwnice. Wyrzuciłem kasety magnetofonowe. Może zbyt pochopnie? Tymczasem moje pierwsze zdjęcia z mju. Mam wersję ze stałym szkłem 35 mm 1:2:8. Frajda jest. Aparat to kanadyjska pamiątka. Znalazłem go w sklepie z używanym sprzętem, jest dość poważnie zjechany, ale działa, a to chyba najważniejsze. Byle do wiosny. Saluto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





