poniedziałek, 10 lipca 2017

Być oszukanym nie jest usprawiedliwieniem








Wakacje. Chciałbym napisać, że już wkrótce jedziemy na wymarzony urlop, gdzie będziemy wypoczywać, bawić się, chodzić na wycieczki lub spać do południa. Chciałbym, lecz nie jest to dzisiaj ważne. Chciałbym napisać, że biegam i zamierzam w tym sezonie wystartować w jakimś ciekawym biegu. Chciałbym, lecz nie jest to dzisiaj ważne. Chciałbym napisać, że weekendy spędzamy nad wodą i cieszymy się pierwszym wspólnym latem. Chciałbym, lecz nie to jest dzisiaj ważne. Chciałbym napisać, że oglądałem dobry film, czytałem ciekawą książkę bądź robię inne, interesujące rzeczy. Chciałbym po prostu podzielić się zwykłą, życiową radością. Chciałbym, lecz nie jest to dzisiaj ważne. Zatem, pozostaje zadać pytanie, co jest dzisiaj faktycznie ważne?
Dzisiaj najważniejsze jest to, aby moja córka nie dorastała w kraju, w którym rządzi tyrania. Aby nie przyszło jej żyć w państwie, w którym wola jednej partii, jednego gremium bądź wręcz jednego człowieka, wyznacza normy życia dla całego społeczeństwa. Ważne jest to, aby Polska nie była krajem, który dryfuje na obrzeżach światowej polityki, poza Unią Europejską, jako przykład państwa upadłego, obok Białorusi, Turcji czy Wenezueli. A dzisiaj wszystko to jest niestety możliwe.
Jose Ortega y Gasset, filozof i wielki wróg faszyzmu, zwykł powtarzać, że historia się nie powtarza, historię powtarzają ci, którzy jej nie znają". Mam wrażenie, że dzisiaj, ponownie, moja ojczyzna zmierza w stronę upadku, gdyż ster władzy przejęli ludzie dla których ważniejsza jest przeszłość aniżeli przyszłość, co było powodem nieszczęść już wielokrotnie. Podziwiam i dziękuję setkom tysięcy protestujących w całym kraju w każdym mieście, którzy pragną obronić demokrację. Wierzę również, że w końcu obudzą się także ci, którzy oddali głos na obecnie rządzących, gdyż, tutaj kolejny cytat, być oszukanym w polityce nie jest usprawiedliwieniem", jak mawiał Leszek Kołakowski.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Jagoda

Jagoda jest na planecie Ziemia ponad 365 dni. Dzisiaj, dokładnie rok później, wiem, że to najlepszy prezent, który mogłem otrzymać z okazji Dnia Ojca. Tak, dokładnie tego dnia, 23 czerwca zeszłego roku, Jagoda przyszła na świat. Czy zatem bycie rodzicem to obraz, który widziałem uprzednio w reklamach telewizyjnych i kolorowych magazynach, gdzie szczęśliwe matki karmią różowe bobasy, dumni ojcowie objaśniają tymże bobasom złożoność świata, a wszyscy razem są wypoczęci, szczęśliwy, gdyż przepełnia ich energia życiowa? 
Rzeczywistość, w której żyję od roku, nawet nie aspiruje do tych, wymienionych wyżej, mitologicznych wręcz obrazów. Bycie rodzicem to ciężka robota, która, owszem daje cudowną radość, lecz nie jest łatwym zadaniem. Godzenie rodzicielstwa i pracy zawodowej, tak propagowane we wszelkich mediach, to faktycznie zgniły kompromis, niedający satysfakcji w żadnym obszarze. A presja, by niemal od urodzenia stwarzać dziecku wszelkie możliwe sposoby, które sprzyjać powinny rozwojowi, towarzyszy mi nieustannie i faktycznie zabija radość z beztroskiej zabawy, gdy ta ma miejsce. Przesada? 
Jagoda zmieniła wiele w organizacji życia, przede wszystkim jednak uległo zmianie moje nastawienie i podejście do świata. Ba. Zanim ta urocza postać pojawiła się w moim życiu byłem egoistycznym skurczybykiem, nastawionym jedynie na zaspokojenie swoich zachcianek. Nie chcę sprzedawać w tym miejscu historii o tym, jak cudownym ojcem jestem, napiszę jednak, że czerpię z tego ogromną frajdę. I publicznie podziękuję również matce Jagody, która odwala niemal całą czarną robotę od ponad 365-ciu dni. Saluto.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kapelusze, fajki, whiskey, nocne kluby i jazz










Zwykłe życie. Pobudka, prysznic, śniadanie i do roboty. Czasem w pracy jest fajnie, czasem nie. Po robocie na trening, w odwiedziny do sióstr, rodziny lub znajomych. Poczytać książkę lub obejrzeć film. W dni wolne do knajpy, do kina lub na koncert. Doprawdy? Niedoczekanie. Permanentny brak czasu, pośpiech i brak snu, oto co cechuje żywot mój ostatnim czasy. Byle do wakacji.
Komiksy. Czytam przygody Parkera, tytułowego bohatera komiksowej sagi autorstwa Donalda E. Westlake i Darwyn'a Cooke'a. W tych powieściach graficznych jest wszystko co powinien zawierać dobry kryminał w klimacie noir, czyli typki spod ciemnej gwiazdy w prochowcach i kapeluszach stetson, tanie fajki, dobra whiskey, nocne kluby i jazz. Pierwszy raz zetknąłem się z tymi komiksami, gdy mieszkałem w Kanadzie, dlatego cholernie cieszy mnie fakt, że dzisiaj ukazał się polski przekład, a ja mogę po latach wrócić do lektury. Zdecydowanie polecam. Saluto.

poniedziałek, 22 maja 2017

Audycja zawiera lokowanie produktu










W obliczu świata pędzącego ku otchłani stać nas już tylko na ślepy optymizm. Cóż zatem począć? Wyłączyć telefon, zaszyć się w lesie, czytać książki lub spoglądać w niebo. Czy to wystarczy? Chaos, który towarzyszy na co dzień sprawia, że trudno mi spokojnie pozbierać myśli, skupić się na lekturze jakiejkolwiek książki czy wsłuchać się w rytm obojętnie jakiej muzyki. W dobie tyranii szczęścia, pozytywnego myślenia i rozwoju za wszelką cenę trudno jest mi się odnaleźć z moją paskudnie pesymistyczną postawą życiową. Potrzebuję wakacji. Bardzo długich wakacji wolnych od telefonów, maili, planów, strategii i wszystkich innych spraw, którym nadmierne znaczenie nadają szamani opętani wizją zysku i szelestem mamony. 
Czytam Ciszę", książkę norweskiego filozofa i podróżnika Erlinga Kagge. Facet doszedł samotnie na biegun południowy, kolejno brał udział w ekspedycji na biegun północny, następnie wlazł na Mount Everest, by potem opłynąć świat na łajbie z kumplami. Miał więc zapewne parę chwil, by się skupić i odciąć od świata i chaosu, który w nim obecnie panuje. Czy zatem muszę odmrozić sobie tyłek gdzieś na biegunie, by choćby na moment odłączyć mózg od wszechobecnego wrzasku? Moja Dziewczyna uparcie mnie przekonuje, że powinienem pomyśleć o wypoczynku. Wielokrotnie powtarzałem, zgodnie z teorią Sławomira Makaruka, że życie powinno być jak nieustające wakacje, podczas których można trochę popracować, pod warunkiem jednak, że będzie to zajęcie przyjemne i doskonale płatne. Jakże mogłem o tym zapomnieć? To jakbym sprzeniewierzył się własnym zasadom i wartościom. Czas zatem wrócić do tego, co jest naprawdę w życiu ważne i odciąć się choćby na chwilę od panującego zgiełku, chaosu i wrzasku. Byle do wakacji. Saluto.

niedziela, 7 maja 2017

Muzyka, koszykówka i słodycze










Jazz. Słucham albumu December Avenue", który Tomasz Stańko nagrał wraz z swoją kapelą New York Quartet. Melancholia albumu jest idealnym tłem do pogody za oknem. Muzyka pełna poetyckich ballad, która podzielone są ekspresyjnymi wejściami trąbki. W ramach trasy koncertowej promującej album December Avenue" kapela New York Quartet zawitała do Polski, jednak przez robotę i wyjazdy służbowe nie mogłem być na tych koncertach. Szlag by to trafił, gdyż więcej koncertów w tym roku nie będzie.
Tymczasem w prawdziwym życiu amerykańska liga zawodowa NBA weszła w fazę półfinałów. Playoffs. Czy Kevin Durant i Stephen Curry doprowadzą Golden State Warriors do finału? Czy LeBron James i jego Cleveland Cavaliers obronią mistrzowski tytuł? A może to ekipa z Houston z nieobliczalnym Jamesem Hardenem zaskoczy wszystkich i sięgnie po pierścień mistrzowski? Jak w tym wszystkim odnajdą się Washington Wizards z Marcinem Gortatem w składzie? Odpowiedzi na powyższe pytania już wkrótce. Osobiście marzy mi się finał pomiędzy ekipami z Cleveland i Golden State, czyli rewanż za ubiegły sezon. 
Na fotografiach dokumentacja ostatnich tygodni. Trochę odpoczywam, trochę pracuję, trochę czytam, trochę się bawię. Ot zwykłe życie. Mam oczywiście opóźnienie w publikowaniu postów na blogu, jednak sukcesywnie będę zamieszczał tu nowe wpisy. Kilka negatywów z ostatnich podróży służbowych czeka na wywołanie, sam jestem ciekaw czy są tam dobre kadry. Saluto.